Dior Sauvage Elixir to nie jest żaden „blue fresh na siłkę”, tylko ciężki, gęsty fougère dla ludzi, którzy wiedzą co to parametry, a nie psikają 10 strzałów EDT i mówią, że „nie czuć”
Otwarcie wali jak mokra szmata z apteki - cynamon, gałka, kardamon, gorzko-pieprzny grejpfrut; zero rześkości, zero safe play, od pierwszych sekund wiadomo, że to zapach do dominacji
Lawenda w sercu to stara szkoła barbershopu, sucha, kamforowa, momentami wręcz
















Ale afera u mnie na starych wlochach w #warszawa . Do typa podbiegł pies, tak nieduży, niemały i pociągnął za nogawkę bo odwolywalny kundel jednak nie przybiegł na zawołanie pańci. Typ zgazowal psa całym zbiorniczkiem gazu ale gaz chyba byl taki na niedźwiedzie bo pies padł. Właścicielce odwaliło, wezwała policję, typa wałkowali chyba z godzinę za zabicie psa xD Nie wiem jak to dalej sie skończyło, pewnie