@pianinka: Całe życie mieszkam w wojewódzkim i szczerze powiedziawszy większość moich rozrywek by była dostępna w powiatowym. Basen zwykle mają, kino też, jakaś knajpa się znajdzie (inna sprawa, że tutaj i tak najczęściej idę na kebaba albo do wietnamca, całkiem niezły się niedawno otworzył koło mnie swoją drogą), książki można zamówić z dostawą pod dom, byle tylko jakichś znajomych mieć na miejscu, robotę i żyć można. Inna sprawa, że mało
@Kitty88: Przecież takie stare baby zwykle sobie łatwo towarzystwo znajdują. Sąsiedzi, kościół, poczekalnia w przychodni, rodzina i jakoś leci. Gorzej jak ktoś krewnych w okolicy nie ma
@szynszyla2018: A ja mam inne wrażenie - raczej młodzi ludzie (koniec studiów do ~30 lat), z którymi mam kontakt żyją dość skromnie i ciułają na wkład na kredyt albo na ratę, szpanowania markami raczej nie widzę, kredyt konsumpcyjny to egzotyka, funkcjonują w trybie praca-dom. A jak ktoś dzieciaka ma to w ogóle ustatkowany tryb życia. Wiadomo, że różne pożeracze hajsu potrafią się znaleźć (sam czasami się szarpnę na jakąś marynarkę,
@mirko_anonim: Jak się załapiesz (jesteś zdrowy fizycznie i psychicznie) to możesz do wojska (przygotowawcza) albo do policji próbować. Jak się uda na dłużej załapać to 25 lat i emerytura
Daily reminder, że najbardziej aktywni tutaj hejterzy Napierały to zwykłe PiSowskie czopki z monstrualnym bólem zada. Nie łapcie się na anty-Piotrową propagandę, którą tu rozsiewają, bo to zwykli katonacjofaszyści
Propolska propaganda historyczna to narracja idealizująca dzieje kraju, często pomijająca kontrowersje. Przykładem jest mit „Polski jako przedmurza chrześcijaństwa”, akcentujący zwycięstwo pod Wiedniem w 1683 roku jako kluczowe dla ocalenia Europy, przy jednoczesnym marginalizowaniu politycznych i militarnych zaniechań epoki. Innym jest legenda o „wyjątkowej tolerancji” Rzeczypospolitej, która pomija prześladowania religijne w XVII wieku. Podobnie, narracje o powstaniach XIX wieku koncentrują się na bohaterstwie, a
@jz25: Zwycięstwo pod Wiedniem miało spore znaczenie - pozwoliło zahamować i odwrócić turecką ekspansję. Zaniechania w walce z Osmanami były, ale głównie w postaci rzucanych Rosjanom i czasami Austriakom kłód pod nogi i uniemożliwienia ostatecznego wyparcia Porty z Europy (jak zawsze Brytole i Francuzi). O tolerancji mógłbym się rozpisywać, ale mam tutaj zupełnie inną perspektywę (raczej bym kibicował większym postępom kontrreformacji).
@SzalonyOgorek: Generalnie protestantyzm był wyznaniem albo mieszczan albo arystokracji dążącej do skonsolidowania swojej władzy i zmniejszenia zależności od suwerena/duchowieństwa. Masa katolików została przymusowo przekonwertowana, głównie w Rzeszy/Skandynawii. Wprowadzano też prawa karzące za praktykowanie katolicyzmu, zburzono niejeden klasztor, często z protestantyzacją się wiązało wynaradawianie ludów innych niż germańskie (patrz rebelia modlitewników). W Polsce do tego luteranizm nie bez powodu nazywano "wyznaniem niemieckim". Do tego jestem Polakiem i katolikiem, więc normalne, że
@kana-pa: Nie jesteśmy krajem biednym i zacofanym, nawet na tle Europy, a o naszym ówczesnym zapóźnieniu bardziej niż religia przesądziła refeudalizacja, która była fenomenem powszechnym na wschód od Łaby i słabość władzy centralnej. Co do tego, że w żadnej innej religii do takich patologii nie dochodzi nawet szkoda komentować. Dochodzi jak najbardziej, a od wielkich kwantyfikatorów lepiej się trzymać z daleka podczas dyskusji.
Gdy prezydentura Rzeczypospolitej spoczywa w rękach Karola Nawrockiego, sympatie polityczne Polaków przesuwają się coraz bardziej w prawo, zaś wyzwania dla bezpieczeństwa Polski rosną, progresywizm obyczajowy właśnie stracił ostatnią szansę na przekształcenie kraju.
Przedsiębiorcy ciągle się tłumaczą, że wszystko jest legalne, bo robili dywersyfikację. Czy ja też tak mogę? Pracuje na etat, jakbym stracił pracę to nie mam z czego żyć. Poproszę 500 tys., kupię łódź i będę ją wynajmować. Może zrobić to, bo nie wiadomo czy „moja” firma wytrzyma np. kolejną pandemię. Czym różni się moja sytuacja od sytuacji przedsiębiorców? #kpo
zostaje jeszcze zazwyczaj problem długu w kwocie, której przez całe życie na etacie nie zobaczysz
Bez przesady. Spółka komandytowa albo komandytowo-akcyjna z komplementariuszem w postaci spółki z o.o. i da się wykpić z długów dość łatwo. Schemat często spotykany np. w budowlance.
@Notes: CIT to jest podatek dochodowy (corporate income tax albo po po polsku podatek dochodowy od osób prawnych). W przypadku podatku płaconego przez prezesa zarządu sprawa nie jest taka prosta, bo będzie się różnić w zależności od sytuacji. Do tego jeśli prezes/członek zarządu jest też udziałowcem, to lepiej pewnie wyciągać pieniądze przez dywidendy (aczkolwiek tutaj nie mam 100% pewności, zajmowałem się bardziej księgowością niż optymalizacją podatkową)
@jebluschytrus: Nie ma żadnej "wojny płci". Gdyby taka faktycznie miała zaistnieć, to by się skończyła po kilku dniach (głównie dlatego, że wszystkie resorty siłowe to w przeważającej części mężczyźni) zepchnięciem kobiet do stanu inwentarza zgodnie z myślą Ronalda Laseckiego.
@Filippa: Nie trzeba być przegrywem żeby coś takiego napisać tylko bardziej socjopatą z poczuciem bezkarności. Znajdziesz pewnie ludzi z całkiem udanym życiem zawodowym piszących podobne rzeczy. Jeden znajomy kiedyś polecał anglojęzyczne forum dla ekonomistów, gdzie ludzie potrafili jechać bez trzymanki, ale muszę wygrzebać link, nie mam pod ręką.
@Ciasteczkowe-tiramisu: Ale to się idzie pociąć, jak do wszystkiego człowiek musi być w wyścigu szczurów, bo jak odpuści na moment to go konkurenci w wyścigu po rękę księżniczki wyprzedzą, a tego chłopa pewnie asystentka kas samoobsługowych z lekką nadwagą też by pewnie nie chciała (mam skończone te studia, jakieś kursy porobione i nawet się drugiego języka obcego uczę, ale ten cały kult samorozwoju mnie obrzydza tbh). W normalnym świecie by
@gorobei: Zawsze dzieci mieć chciałem. Gdyby nie to, to coraz częściej mam wrażenie, że powinienem rzucić w cholerę ten cały samorozwój, księgowość, szukanie żony i poszukać spokoju (i zbawienia) za klasztorną bramą. Zakonnicy to zwykle dobre mordy są i dobrze ze sobą żyją, a takie życie nastawione na zwiększenie stanu posiadania i zaimponowanie jakiejś Ani (imię przypadkowe) szybko zaczyna ciążyć.
@Ciasteczkowe-tiramisu: Btw. sorry jeśli mój post zabrzmiał za ostro, ale mam kilku znajomych z gatunku "zdziwaczały/autystyczny intelektualista" i to działa na kobiety niezbyt dobrze, są generalnie samotni.
@corinarh: Raczej już demograficznego trendu nie można odwrócić, co najwyżej sytuacja wróci do normalności jak pod ciężarem wysokiego odsetka ludności w wieku poprodukcyjnym cywilizacja się uwsteczni i wrócimy do warunków maltuzjańskich.
@piotrek39: A niech chudnie, zapuszcza włosy i zmienia pracę, życzę mu powodzenia jak najbardziej, ale gość pracujący jako asystent kas nie powinien być jakimś pariasem pozbawionym możliwości założenia rodziny zwyczajnie jeśli mamy tę demografię jakoś jeszcze ratować. Minimalną w tym kraju zarabia 13% społeczeństwa, mediana jest nieco poniżej 7000 brutto. Po prostu ludzie (kobiety przede wszystkim) powinni dopasować wymagania do rzeczywistości i bardziej celować w to co osiągalne, a mniej
@piotrek39: Dobrze jak by nie była marudzącym dodatkiem, a w miarę sympatycznym człowiekiem, z którym można utworzyć małżeńską więź. Nie musi do tego być intelektualistką.
@piotrek39: No dobra to gdzie jest różnica między sebkiem/przegrywem i średnio ogarniętym? To jest kwestia pracy biurowej, zarobków czy czegoś jeszcze innego?
@piotrek39: No dobra, to musi bebzun zrzucić i się uśmiechnąć, to jakaś się znajdzie? Ja nie miałem pecha się urodzić w Polsce (bardzo lubię ten kraj), tylko nieco za późno. A co pajeetów, to oni nie są jakoś strasznie pewni siebie. Ci co ich mam w robocie są raczej wycofani i nieco zniewieściali, do tego mówią w taki miękki, cichy sposób. Muszę ich spytać jak sobie z Polkami radzą. Chociaż
@polakpatriota2137: Szczerze nie wiem o czym dyskutują ludzie na produkcji. Fizycznie pracowałem głównie ze studentami jako kelner w czasie studiów, a potem zawsze biurowa budżetówka albo korpo (ewentualnie bezrobocie). Może jeszcze po prostu nie doświadczyłem pełni ludzkiej głupoty.
@Ciasteczkowe-tiramisu: Mam wrażenie, że mylisz intelekt z pewnymi cechami charakteru i ambicją. Generalnie człowiek musi znaleźć jakiś punkt równowagi między wkładanym w robotę czasem/wysiłkiem i dochodami, które z niej ma. W zależności od możliwości intelektualnych, charakteru, poziomu energii, to optimum będzie wypadać w różnych miejscach. Inteligentny człowiek też może "pójść po linii najmniejszego oporu", jeśli rozezna, że w jego sytuacji jest to najlepsze wyjście (zamiast na maksymalizację dochodu zdecyduje się na
Sytuacja, ktora opisujesz w big4 - to nie jest zadna kariera, to bycie trybikiem i tak jak napisales - masz z---------c, az sie zaharujesz na smierc - nie o to w zyciu czy rozwoju chodzi.
Na karierę jest szansa, jak ktoś zaciśnie zęby i dobrze pracuje, to może co roku liczyć na awans. Niektórzy ludzie nawet do seniora przed końcem studiów dochodzili, ale zanim by to nastąpiło, to bym się pewnie
Poznajcie historię mojego taty, Japończyka, który zakochał się w Polsce i poświęcił niemal całe życie, by zgłębić język, historię i kulturę Polski. Skąd wzięła się miłość do tak odległego kraju? Jak powstała jego imponująca kolekcja książek? Jakie były jego pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce?
@m_ney: Kolega (który się tam jakiś czas gnieździł, a potem wrócił do domu z żoną Japonką) mówi, że dość podobni pod pewnymi względami jesteśmy, w bloku też długi czas miałem Koreankę, która się tu osiedliła i wyszła za lokalsa.
Intolerant economically deprived traditionalist
"Non siamo eroi ne santi, portiam la nostra croce
ma il mondo avrà domani un'altra voce"