Wpis z mikrobloga

✨️ Jak poradzić sobie w trudnym związku na odległość?
Nie wiem jakich rad oczekuje szczerze mówiąc xD sama nie wiem co już robić.
2 lata w związku, związek na odległość, 26 i 29 lat.

Partner nie jest gotowy by ze mną zamieszkać. Tyle rozmów za nami, ja już powoli tracę cierpliwość, jestem smutna i czuję się niechciana. Jakbym była dla niego jakimś problemem jedynie.

Nie, nie zdradza mnie. Siedzi w domu i poza pracą, pojedynczym odwiedzaniem rodziny nie wychodzi z domu.
Niby wielokrotnie sam z siebie mówi. że będziemy razem, że chce ze mną być itd. Mówiliśmy o przyszłości, znam jego rodziców itd.

To typ osoby, która potrzebuje bardzo dużo czasu na przetrawienie zmian. Kupił mieszkanie i stało półtora roku puste zanim się przeprowadził. (Początkowo musiał remontować, ale cały czas opóźniał roboty, nie chciał mojej pomocy. Potem już mówił że nie chce sie przeprowadzic bo nie jest idealnie itd, ale i tak nie robil nic by dokonczyc. W koncu jego rodzice sami sie zdenerwowali i troche go wypchneli z domu). Teraz pol roku juz mieszka sam, mialam mu dac troche czasu na ogarniecie sie itd. Ogolnie od tego pol roku zyje w takim stanie co na poczatku przeprowadzki.
Wczesniej byly argumenty, ze musi dostosowac mieszkanie do mnie. Ale jak widac, nic nie robi. Dalej: nie zgadza sie na moja pomoc.

Prawie zerwalismy raz, to "ustawilismy zloty srodek", ze bede przyjeżdżać na tydzien, co tydzien. Jak tylko sie konczy tydzien to zaczynam byc smutna, bo czuje jakbym byla jakims obowiazkiem, ktory musi odbebnic. I tak codziennie ze soba rozmawiamy, chociaz w ostatnim czasie przez te klotnie jest coraz gorzej.

Ogolnie jestem jego 2 zwiazkiem, 1 takim powazniejszym.
Nie wiem czy jeszcze wykazywac sie cierpliwością, bo realnie sama coraz bardziej zdolowana i smutna jestem, a to bezposrednio wplywa na to jak sie ze soba czujemy na co dzien. Potem w trakcie naszych rozmow, na temat przeprowadzki, slysze od niego "jak mamy zamieszkac ze soba, skoro tak sie zachowuje".

Nie wiem ile jeszcze mialabym czekac az on bedzie "gotowy psychicznie", na te zmiany.
To ja bym sie przeprowadzila, porzucajac swoje dotychczasowe zycie. Przejawialy sie argumenty, ze wlasnie sie boi, ze niewiadomo jak sie to skonczy, ze bym musiala potem sie wyprowadzic i ze to tez duzy stres xD
No jakby nie rozumial, ze i tak nie sprawdzimy porzadnie naszego zwiazku bez zamieszkania razem. Ja jestem gotowa do zmian, ryzyka itd.

To takie glupie wszystko. Nie wiem czy jest sens to ciagnac, skoro codziennie sie czuje beznadziejne z tego powodu, ze osoba na ktorej mi zalezy nie jest w stanie zaakceptowac mojej obecnosci codziennie. Mam czekac az mu sie odwidzi i mnie po 3 latach zwiazku np poinformuje, ze jednak to bezsensu? xD
Wiem, ze bym pocierpiala teraz rok, ale potem pewnie udaloby sie ulozyc swoje mysli. Obydwoje mamy duzo wad i problemow, ale gdy on nawet nie chce mojej pomocy... jedynie chce trwac w codziennosci swojej, przezywajac z dnia na dzien. Ja jestem osoba ktora planuje wszystko, mysli o przyszlosci i potrzebuje miec stabilnosc i pewnosc co mnie czeka. Eh.

Porazka

#rozowepaski #zwiazki #porady

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt

  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: widzieliście się w ogóle kiedyś, czy ten tydzień, który "spędzacie razem" to jest tydzień tylko ciśnięcia go o Twój przyjazd?
Pamiętam jeden odcinek Przystanku Alaska, w którym pojawił się gość w dmuchanej kapsule, który ani nie mógł wyjść, ani nikt nie mógł do niego wejść, "bo zarazki albo cośtam". Megi do niego startowała, zdaje się, ale kapsuła okazała się niezdobyta. Powodzenia, Megi. Tym razem na pewno Ci się uda.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: aż mi przypomniałaś siebie z czasów pierwszego związku.
Dużo się zgadzało z tym co piszesz. Szczerze Ci powiem że ktoś komu zależałoby na Tobie nie traktowałby Cię w taki sposób. Nie bądź z kimś kto Cb nie chce, nie warto. Jesteś warta kogoś znacznie lepszego. Przykro mi że na takiego wpadłaś ale teraz wiesz jakie masz granice. Lepiej, będziesz je widzieć kiedy się z nim rozstaniesz. Dasz radę
  • Odpowiedz
@SokalskiWilczek: generalnie to samo przyszlo mi na myśl. Jestem po 5 latach zwiazku z autystą. Rozstalismy sie ostatecznie m. in. wlasnie ze wzgledu na problemy z uzgodnieniem, gdzie bedziemy mieszkać, b. duza bierność partnera i jego ogólnożyciowe "odklejenie". U nas nie pomogla terapia dla par niestety. Myślę ze musisz zrobić sobie bilans tego, jak to na Cb wplywa i jak to ma wygladac za kolejne kilka lat - ale tak
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: albo chcesz związek i dążysz pogłębiając relacje i wchodząc na kolejne poziomy, albo nie chcesz związku ale nie umiesz tego przyznać przed sobą czy drugą osobą i tak się ciągnięcie całymi latami bez konkretów. Możesz go rzucić dziś albo poczekać jak za 3, 5 lub 10 lat nadal nie będzie gotowy na zamieszkanie razem czy założenie rodziny. Realnie zamieszkanie razem to tak naprawdę początek prawdziwej próby związku. Ja bym
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
samodzielny-przewodnik-66: ale to które zaczęło relację? Jeśli on, to dziwne, że nie chce, a jeśli Ty, to może nie umie się zdecydować xD

Jeśli się kogoś lubi, to ciągle mało kontaktu, a mając puste mieszkanie zaprasza się obowiązkowo swój crush, oczywiście dla przegrywa często kończy się to "może innym razem..." (czytaj "nigdy"), ale spróbować nie zaszkodzi.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Dipolarny
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @moll mam tego świadomość właśnie, eh. Też poruszałam z nim to w naszych kłótniach :/
_________
Dzisiaj ponownie z nim o tym porozmawialam.
Troche oznajmilam ze jestesmy w takiej sytuacji, ze nie bedzie juz "lepiej" miedzy nami, bo ta sytuacja mnie za bardzo przytlacza. Bo to jakbysmy byli w plonacym domu, caly czas problem narasta. I skoro lubimy spędzać ze soba czas, czujemy swoje wsparcie itd.
Ze i
  • Odpowiedz
  • 0
@mirko_anonim: wyznaczone termin. Nie mgliste kiedyś, tylko wtedy i wtedy, dokładnie. Inaczej będziesz się bujać w zawieszeniu

Powodzenia
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: co to znaczy że on pomyśli? Czy to przypadkiem nie kolejna wymówka by coś odłożyć na nieokreślone kiedyś? Konkrety. Terminy. Jak boi się że go zostawisz po roku mieszkania razem to teraz on się nie boi że go zostawisz zaraz? Bo lepiej przecież zamieszkać razem i wiedzieć po roku czy serio się dogadujecie niż dowiedzieć się o tym o 10 latach razem gdy na zakładanie rodziny będzie po prostu
  • Odpowiedz