Wpis z mikrobloga

Chyba potrzebuję pomocy.....( ͡° ʖ̯ ͡°)

#praca #pracabaza #mobbing #pomocy #pytanie #desperacja #depresja #prawo #patologia #prawopracy

Z góry przepraszam za błędy. Jestem zdruzgotany i nie mam już siły poprawiać.

Trafiłem na mobbing w pracy i to o kosmicznej skali. Wiecie, zawsze gdzie do pracy nie poszedłem tam słyszałem same pochwały pod moim adresem. Jaki to jestem pracowity, inteligentny, że się marnuję w tej firmie. Zawsze też szybko awansowałem. Było to tka częste, że wręcz uznałem to za standard. Pewnie, zdarzały się toksyczne osoby, czy nawet przełożeni, ale nigdy nie wyniszczali mnie psychicznie. Po prostu odmawiali stanowiska, lub należnej podwyżki. Wówczas zmieniałem pracę i znowu trwała kraina szczęśliwości.
Tak to trwało wiele lat. Zawsze szybko zjednywałem sobie większość ludzi. Czasem się jakiś wyjątek zdarzył, ale po prostu nie wchodziliśmy sobie w drogę. Nie miałem tez nigdy problemów z uczeniem się na stanowiska, w tym złożone, bo byłem i serwisantem i technikiem procesu i mechanikiem.

Aż popełniłem wielki błąd. Od ponad roku mój były przełożony ciągnął mnie do innej firmy. Mówił, że tu od razu awans, super rodzinna firma i takie tam. Miał tam swój dział i zbierał najlepszych ludzi do ekipy. W końcu sie zgodziłem. Super pracę zmieniłem na jeszcze lepszą. Sprawy strasznie sie pokomplikowały i właściwie mój transfer z firmy do firmy wydłużył się o niemal rok. Gdy przyszedłem do nowej firmy na start usłyszałem, że dobrze, to już było, a teraz jest bardzo źle. Zamiast obiecanego stanowiska zostałem zwykłym operatorem. Miałem czekać, aż się wakat dla mnie zwolni. I wiecie co? Nie zwolnił się. Gdyby nie to, że praca była luźna i fajni ludzie, to bym wówczas odszedł, a tak przejście z firmy do firmy i komplikacje temu towarzyszące strasznie mnie wykończyły emocjonalnie. Widziałem i słyszałem o strasznym mobingu na innych działach i bardzo współczułem tamtejszym osobom. Miesiąc temu upomniałem się o obiecane mi stanowisko. Chciałem sie zwolnić z firmy, ale koleś który mnie ściągnął do firmy powiedział, że coś załatwi.

Przenieśli mnie do innej fabryki firmy i okazało sie, zę nie będę miał żadnego lepszego stanowiska. Dalej operator, ale obsługa popsutej maszyny, a w między czasie szkolenie na wyższe stanowisko. Jak się pojawi wolny wakat to wskoczę. Już wiem, że ten się nie pojawi. mój kierownik poszedł do innej fabryki, a ja zostałem z potworem. Od pierwszego dnia czepiał się mnie o jakieś bzdury. Zazwyczaj rzeczy z którymi nie miałem i nawet nie mogłem mieć nic wspólnego. Ciągłe obrywało mi sie za cudze błędy. Starszych pracowników ponastawiał przeciwko nowych.
Co gorsza maszyna na której miałem pracować była popsuta. Nie produkowała półproduktu o stałych zadanych jej parametrach. Cały czas zgłaszałem, że jest z tym problem. Później zaczął zlecać mi jakieś niedorzeczne prace jak oklejanie jakiś szafek, czy inne bzdury, a na produkcje poszedł koleś którego miałem wyszkolić na tą maszynę. Wcześniej pracowałem na tej maszynie na innym dziale i nie było tam żadnych problemów. Pewnie, ucząc popełniłem z dwa błędy, ale nikt z tego nie robił problemu. Jakby tego było mało, to każda awaria maszyny na kolejnym etapie produkcji była tłumaczona złym produktem przeze mnie dostarczonym. I pomimo, że udowadniałem, z ę produkt jest ok, to nikt nie był zainteresowany aby to zobaczyć.

Obrywałem z każdej strony. Właściwie już sie bardziej skupiałem na szukaniu za co może mi się oberwać, niż na pracy.
W końcu stres i nadmiar rzeczy na głowie zrobiły swoje. Popełniłem pierwszy błąd. Przed inwentaryzacja mieliśmy zważony złom produkcyjny, ale później musiałem wyprodukować i w czasie produkcji normalny jest złom jako odpad produkcyjny. Wsadziłem to do koliby i zapomniałem to doliczyć do policzonego złomu. To był 1 kg złomu, ale oberwało mi sie za to strasznie. W ciągu dnia n produkcji złomu może być i 100 kg, kg, a w czasie ustawiania maszyny więcej. Inwentaryzacji jeszcze nie było. Przeprowadziliśmy ja na dziale wcześniej, aby kierownik w piątek przyszedł, posiedział i poszedł do domu. My wzięliśmy urlopy. Później był kolejny błąd.

Zły parametr wpisany do maszyny, co wytworzyło zły produkt. Zwykłą literówka. Tam gdzie pracowałem wcześniej na dziale, takie rzeczy zdarzyły sie 3 razy w ciągu 3 tygodni i nie było żadnego problemu. 100 kg złomu..tyle, że nie do końca, bo było to można naprawić i poszłoby do produkcji. Kierownik jednak trzykrotnie zasugerował mi, że idzie to do złomu, pomimo, że nie chciałem tego dawać do złomu. Licząc, że go jeszcze przekonam do zmiany zdania dałem do złomu, bardzo delikatnie, aby nie uszkodzić produktu. Po godzinie przyszedł i stwierdził, że nie wydał takiego polecenia i dokonałem samowoli. No tak. Na moje pytanie co mam zrobić powiedział, że mam się domyśleć. Do tego dwa razy zrobił mi długi wykład o ogromnych stratach finansowych jakie poniesie firma przez mój błąd (103 zł, gdyby nie było to złomowane. A tak będzie kilkanaście). Powiedziałem, że materiał nie jest uszkodzony, można przejrzeć i naprawić i wrzucić do produkcji. Po wyjęciu pokazałem, że są w dobrym stanie. Ustawiacz potwierdził, ale kierownik uparł sie, że ma to iść na złom. Po tym dostałem pisemne upomnienie. Do tego nakłamał, że winę usiłowałem zwalić na innego pracownika, co najbardziej mnie oburzyło, bo winę od początku wziąłem na siebie, a tamtego pracownika mam za przyjaciela i prędzej wziąłbym na siebie jego winę, niż zgonił na niego własną. Wziął sobie na świadka rozmowy kumpla, który stwierdzi, że on wszystko słyszał, a byliśmy wówczas tylko we dwóch.

Do tego dopiero na piśmie dowiedziałem sie, że tego samego dnia dostarczyłem wadliwy produkt. Dlaczego nie dostałem takiej informacji wcześniej? Później sie okazało, że to nie ja produkowałem te rury, lecz szkolony pracownik, którego nie mogłem nadzorować, bo dostałem inne polecenie. Później kierownik stwierdził, ze miałem je wykonać po skończonej produkcji. Prawda jest jednak taka, że ze strachu, iż oberwię za cudzy błąd chodziłem do tamtego pracownika i sprawdzałem co robi. Tylko, że później przyszedł kierownik i usiłując pomóc, zepsuł parametry i to przez niego powstał wadliwy produkt. Do tego to ja sie zorientowałem, że produkt jest wadliwy i przesortowałem go zgodnie z wytycznymi ustawiacza. produkt przeleżał kilka dni, a później ten sam ustawiacz stwierdził, że ma wadliwy produkt i musi co chwilę zmieniać parametry maszyny. Oczywiście całość poszła do produkcji.

Ta sytuacja mnie zdruzgotała. Zacząłem szukać innego miejsca w firmie, bo nie mogę się zwolnic teraz. Musze mieć stałe zatrudnienie przez najbliższy czas z powodu zakupu mieszkania. Niestety firma robi redukcje zatrudnienia, aby móc pościągać więcej Wenezuelczyków, więc nie miałem sie gdzie uchować, a i tak kierownik musiałby zezwolić, a nie zezwoli.

Minął weekend. I popełniłem trzeci błąd. Co gorsza ten sam co drugi, czyli źle wpisany parametr. Ze stresu 4 noce nie spałem. Mózg już nie funkcjonuje. O dziwo nie nakrzyczał na mnie i to mnie przeraziło. Tego samego dnia przyszedł doświadczony pracownik na tej maszynie i potwierdził, że maszyna była zepsuta i to ona losowo produkowała wadliwy produkt. Nie macie pojęcia ile pracy włożyłem, aby wychwycić każdy odstęp w długości wynoszący pół milimetra! Zresztą cały czas pracownikom mówi, zę nic nie robią, oprócz tych, którzy naprawdę nic nie robią.

Kolejne dni dostarczałem absolutnie perfekcyjnie wykonany półprodukt. Na tamtej fabryce nikt w takich standardach nie robi. Zero błędów, chociaż ciągle chodził i szukał powodów aby za cos mi dowalić. Prawie znalazł. Cały pojemnik produktu, który według standardów na tamtej fabryce były dobre, ale według niego, to był wszystko złom. Nie pozwolił mi sprawdzić skąd to jest i kto wyprodukował, tylko zaczął krzyczeć, ze to znowu moja wina. Na szczęście w pojemniku była kartka z nie moim pismem. Jeszcze przeszedł i sprawdził wszystko co wyprodukowałem, ale wszystko było idealne. Tamtemu operatorowi jedynie zwrócił uwagę. Mnie by za to niemal zabił.

Mimo tego dzisiaj dostałem drugą naganę. Za ten błędny parametr, który przemilczał kilka dni temu. To co wyprodukowałem nie poszło na złom. Jest to do naprawy. Doczepił sie też, ze tamtego feralnego dnia zgubiłem na 20 minut wykonany przed weekendem produkt. Tak, zapomniałem gdzie leżał, a był tak ustawiony, zę pojemniki z nim wyglądały na psute, póki sie nie nachyliłem. Upierałem sie, że to na pewno było wyprodukowane, ale wmówił mi, że mam b----l w papierach i mam ponownie wykonać to zlecenie, bo maszyna zaraz będzie stać przeze mnie. Rozpocząłem przezbrojenie maszyny i wtedy znalazłem zaginiony produkt. W dzisiejszym piśmie zwymyślał czas postoju dłuższy, niż wówczas byliśmy w pracy. Zarzucił mi pomijanie procedur, co jest kłamstwem (prosiłem o sprawdzenie tego wszystkiego na kamerach).
Po mojej pierwszej wpadce każdy nowy produkt ma byc sprawdzony przez ustawiacza i on ma mi potwierdzić zgodność, ale ustawiacze nie mieli czasu tego sprawdzać i dostałem polecenie uruchomić produkcję. Sprawdzili po 20 minutach. W papierze napisał, że ignorowałem procedurę, a on poprzez przeczuciem sprawdził co produkuję (tylko, że aby sprawdzić to ja musiałem mu dostarczyć produkt).

Jutro mam komisję która zdecyduje czy zasługuję na naganę. Nie spóźniam się, nie piję, podejmuję różne inicjatywy aby usprawnić produkcję. Załatwiam różne rzeczy. Angażuję się w pracę. Zawsze byłem bardzo cenionym pracownikiem, a tutaj sprowadzono mnie do...jak to określono niewypału. Chodzi i obgaduje mnie. Znajomy kierownik, powiedział, że jest to klasyczne zagranie przygotowawcze do wywalenia mnie, ale gdy powiedziałem, że chcę sie przenieść, to mi odmówił. Nie wiem co zrobiłem temu człowiekowi. Czemu on mnie tak nienawidzi? Teraz chyba używa mnie jako kozła ofiarnego, aby swojemu przełożonemu uzasadniać czemu na jego maszynach produkcja nie idzie i ma tyły. Wyszedł jednak jeszcze jeden wątek. Na mojej maszynie miał pracować młody chłopaczek .Strasznie nie ogarnięty (chyba to on zepsuł moją maszynę bawiąc się parametrami) i który cały czas gadał, że nie chce tu pracować, bo mu się nie podoba. Złamał nogę, ale wygląda na to, że jest synem kogoś znajomego kierownika i to on ma wskoczyć za mnie.

Jestem zdruzgotany. Popełniłem cztery błędy. Żaden z nich nie był jakiś straszny. Były to normalne ludzkie błędy. Wszystkie one były wywołane ogromnym stresem. Prawie nie sypiam, mało jem, ze stresu dostałem zapalenia stawów. Zaczynają mi się trząść ręce. Czuję sie jakby wewnątrz mnie eksplodował granat.
Komisja będzie się składała z innych kierowników. Ludzi których już nastawił pewnie na odpowiedni werdykt. Moją jedyną szansą jest zakwestionowanie wymiaru kary do przewinień. Nie łamię BHP, nie jestem pijany, nie spóźniam się, wykonuję wszystkie polecenia najlepiej jak potrafię. Chętnie odejdę z tej chorej firmy, tylko przez tej je###ny kredyt jeszcze nie mogę.

Byłem bardzo szanowanym pracownikiem, gdzie tylko bym nie poszedł. "Trafiłeś się nam jak ziarno ślepej kurze", "marnujesz się to" , "jesteś bardzo mądry". Jak bym dostawał 10 zł za każdym razem jak to słyszałem to kupiłbym sobie cos fajnego. I przez własna decyzję trafiłem do piekła, gdzie zostałem niekompetentnym idiotą zasługującym na naganę. Pracowałem z takimi którzy chodzili w kratkę, potrafili przyjść pijani, czy spowodować straty firmy na pół miliona euro. Myślicie, że któryś z nich dostał za to naganę?
A kierownik który mnie tam ściągnął no cóż...usłyszałem, że to nie jest jego problem i nie będzie mnie niańczył.

Straciłem wiarę w siebie. Tracę już zmysły. Boję się jutrzejszego dnia. Rozmawiałem z byłymi pracownikami mojego kierownika. Podobno cały czas sobie kogoś upatrywał i gnębił tak długo, aż go zwalniał, albo ta osoba sama się zwolniła.

Gdy w tym tygodni trwała cisza przed burzą obejrzałem film: "złodziej z przypadku". Czułem się jak bohater tego filmu. Co nie zrobię to zawsze będzie zły wybór. Jeśli nic nie zrobię to i tak oberwę.

W sumie nie wiem po co to piszę. Nikt pewnie i tak tego nie przeczyta. Część wyśmieje, część da niepoważne rady. Czuję się jak skończony nieudacznik. Cały czas sie zastanawiam, czy to nie moja wina. Czy mogłem cos zrobić inaczej. Pewnie, te parametry, ale pryz chronicznym stresie i zmęczeniu spada poziom chyba sodu w organizmie i i przekaźniki neuronowe zaczynają gorzej działać. Wówczas łatwo o pomyłki. Te zniknęły gdy przestał na mnie wywierać presje.
A i jeśli pomyślicie, ze powinienem go nagrywać. On ma doświadczenie w stosowaniu mobingu. Dobiera tak słowa, na wypadek jakbym go nagrywał .Do tego jak sie wydrze, to zaraz głośno stwierdza, że mówi tylko głośno, bo jest hałas na hali.
Konsultowałem tez sie z babką od takich spraw. Myślałem, zę zasypie mnie głupimi pomysłami, ale ona od razu powiedziała: prawo w Polsce nie chroni przed mobingiem. Jedyna opcja to uciekać jak najszybciej. Tylko, że ja nie mogę uciec. Musze kupić to mieszkanie, ale muszę poczekać, aż będę mógł wziąć kredyt na nie.
orkako - Chyba potrzebuję pomocy.....( ͡° ʖ̯ ͡°)

#praca #pracabaza #mobbing #pomocy ...

źródło: AdobeStock_250158647_1-scaled

Pobierz

Czy doświadczyłeś mobbingu w pracy?

  • Tak, zniszczył mnie 15.8% (208)
  • Tak, ale był jeszcze do przetrwania 27.7% (364)
  • Tak, od razu uciekłem. 13.3% (175)
  • Chyba nie 10.4% (136)
  • Nie, ale byłem świadkiem 8.8% (115)
  • Nie. Nigdy się z tym nie spotkałem 15.9% (209)
  • Mobbingiem nazywają słabi dyscyplinę 8.1% (106)

Oddanych głosów: 1313

  • 57
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@orkako: za duzo czytania sory. ale doczytalem tylko ze jestes zwyklym operatorem jakiejs maszyny wiec i tak pewnie gowno tam zarabiasz jak to w kolchozach. szukaj innej roboty i sie zwalniaj. i nie bierz nic do glowy bo i tak zaraz spadasz z tej firmy
  • Odpowiedz
  • 0
@orkako: Kawałek poprawiłem, ale juz nie moge edytować:

Chyba potrzebuję pomocy.....( ͡° ʖ̯ ͡°)

Trafiłem na mobbing w pracy i to o kosmicznej skali. Wiecie, zawsze gdzie do pracy nie poszedłem tam słyszałem same pochwały pod moim adresem. Jaki to jestem pracowity, inteligentny, że się marnuję w tej firmie. Zawsze też szybko awansowałem. Było to tak częste, że wręcz uznałem to za standard. Pewnie, zdarzały się toksyczne osoby, czy nawet
  • Odpowiedz
  • 0
@lubie-solnik: Tak, ale jak mi wlepią tą naganę, to z naganą trudno znaleźć inną pracę. Też nie ma opcji, że odejdę za porozumieniem stron, bo, kierownik powie, że nie ma innego operatora na kluczową maszynę i będę uziemiony.

@AndrzejuNieDenerwujSie_ Muszę. Juz wpłaciłem zaliczkę. Czekam na legalizację mieszkania. Jak go nie kupię, to przegrałem życie.
  • Odpowiedz
@orkako: z jaka nagana trudno znalezc prace xd. wez czlowieku znajdz inna prace, zloz wypowiedzenie i zacznij zyc szczesliwie. no chyba ze lubisz byc traktowany jak gowno to powodzenia zycze w obecnej robocie xd
  • Odpowiedz
@orkako: Kolega by po prostu nie przyszedł ktoregoś dnia do pracy, nie odbieralby telefonów i traktowałby to jako zwolnienie xD. Jeśli o mnie chodzi to wypowiedzenie ale możesz chyba p--------ć to z dnia na dzień (szczególny przypadek). Najgorzej masz jak nie masz hajsu/oszczędnośc ani drugiej pracy. Wtedy jesteś ekonomicznym niewolnikiem. To najchujowsza sytuacja. Wtedy jeszcze rodzina ratuje, może przyjaciele jak masz dobry kontakt.

Doświadczyłem mobbingu. Postraszyłem kilka razy podjęciem dyskusji
  • Odpowiedz
Po zwolnieniu, znalazłbym delikwenta i zaserwował z partyzanta taktyczny w******ol . Takie kanalie to ściek każdej firmy - mają najczęściej niskie poczucie własnej wartości, umiejętności zero za to wyśrubowany skill włażenia przełożonemu głęboko w kakao i lizanie równika aż po samo dno.

Wierzę, że karma go kiedyś dojedzie
  • Odpowiedz
@orkako: ale ty masz problemy czlowieku, jak ci kierownik siada na glowie bo cos zrobiles zle to robisz wszystko by jego robota była w dupie. To znaczy wiesz no robisz to w taki sposob, robisz zdjecia ze maszyna zle dziala ze cos jest nie podlączone itp i potem robisz pyk anonimowy donos i sie zwalniasz
  • Odpowiedz
@orkako: Ile masz lat? spróbuj zmienić nastawienie do pracy,praca dla Ciebie powinna być tylko zarabianiem pieniędzy. Angażujesz się emocjonalnie, wychodząc z zakładu powinieneś odbić kartę też w swojej głowie.Jesteś ambitny a kierownik dba o własne stanowisko jeżeli będzie miał na ciebie podkładkę w postaci pisemnych nagan to go nie zastąpisz.Zacznij żyć poza kołchozem to nie twoja firma jak przestaniesz być użyteczny to zredukują cię z uśmiechem na ustach.
  • Odpowiedz
  • 16
Powiem tak, gdzieś do 30 roku życia też byłem taki obsrany każdą uwagą od przełożonego, starałem się robić jak najwięcej i jak najdokładniej. Rozmyślałem po godzinach pracy w czasie wolnym czy aby wszytko w porządku.

Od kiedy wyhodowałem włosy na jajach i trzymam się zasady- Miej w------e a będzie ci dane jakoś łatwiej mi się żyje.

Musisz zdać sobie sprawę że twój kołchoz to nie centrum świata i takich jest na pęczki
  • Odpowiedz
Nie chcę ci dowalać, ale widzę syndrom "miłego chłopca" nice guya, jest mnóstwo literatury na ten temat, świadczą o tym te twoje wpisy, że każdy cię lubi, każdy chwali, ty jak ten elastyczny wąż próbujesz każdemu się wpasować, aż trafił się p----------y przypadek i położył twój utkany z niepewności za maską "miłości" świat rozwalił na łopatki. Smutna sprawa z mieszkaniem. Nie wiem jak u was z kołchozami, ale to możesz przetrzymać jak
  • Odpowiedz
Do tego jak sie wydrze, to zaraz głośno stwierdza, że mówi tylko głośno, bo jest hałas na hali.


@orkako: Standard. Robiłem w 6 fabrykach zawsze był mobbing, kolega wyżej dobrze gada, musze mieć vibe ofiary i ty też. Patusy z mojej zmiany robiły co chciały i nikt się nie czepiał, a ja ZAWSZE jestem dojeżdżany. Najlepsze że jak pękłem i wydarłem raz ryja to powiedzieli że jestem p------y i mnie
  • Odpowiedz
@orkako: pierwsza zasadcznia sprawa - i to na już i nie wiem dlaczegop jeszcze nie zrobiłeś.
1. zgłaszasz mobing, opisuje dokładnie co i jak, kiedy sie zaczęło i co to u ciebie wywołuje
2. idziesz do Państowej Inspekcji Pracy - i nawet się nmie zastanawiasz, zgłaszasz i już
3. zgłaszasz sprawę do HR jeśli są Zwiazki to do związków
Działaj - trzymaj kciuki
ps. nigdy nie pozwól sobie na chwilę
  • Odpowiedz
@orkako: "Straciłem wiarę w siebie. Tracę już zmysły. Boję się jutrzejszego dnia. Rozmawiałem z byłymi pracownikami mojego kierownika. Podobno cały czas sobie kogoś upatrywał i gnębił tak długo, aż go zwalniał, albo ta osoba sama się zwolniła." Sytuacja w moim dziale taka sama jak opisałeś tutaj. To moja pierwsza poważna praca po studiach, wytrzymałam kilka lat, ale od jakiegoś czasu się nasiliło wszystko, przyszła kolej na gnębienie mnie. Nie dam
  • Odpowiedz
@orkako: Tak, spotkałem się z mobbingiem. Kupa stresu, robota od świtu do nocy i ciągłe niezadowolenie przełożonego. Pokornie to znosiłem, bo podejście do roboty mam takie, że może czegoś jeszcze nie wiem, muszę się nauczyć, może słusznie dostaję po łbie (to było jeszcze na początku, gdy pasek cierpliwości był mocno naładowany). Z czasem zaczęło się to nawarstwiać, aż przełożony pewnego dnia przekroczył granicę pewnym tekstem, ala groźbą. Wtedy go ostrzegłem,
  • Odpowiedz
ja wziałem kredyt milion na mieskzanie a deweloper tylko zabrał pioeniądze i musze spłacac kredyt i płacić za wynajem. musze zarabaić 10k inaczej sznur. tez miałem mobing ale dla lepszego samopoczucia zniszczyłem kolesia w inny sposób ze juz nei mógł pracowac, teraz normalniejszy człowiek ze mna pracuje. nie umisz walczyc?
  • Odpowiedz