Aktywne Wpisy

wjtk123 +382
Wczoraj gruchnęła wiadomość, która wywołała u mnie szok i radość: Polska negocjuje dołączenie do brytyjsko-włosko-japońskiego programu samolotu VI generacji GCAP. Oczywiście nie jako równorzędny partner, ale jako finansujący i przyszły podwykonawca. Jest to przełomowa informacja, na wielu płaszczyznach:
- Polska jako państwo zaczyna myśleć 10-20 lat naprzód,
- nie chcemy już tylko kupować gotowych produktów, ale chcemy też inwestować w najbardziej zaawansowane programy wysokich technologii,
- angażujemy się w europejskie programy zbrojeniowe.
Z militarnego punktu widzenia
- Polska jako państwo zaczyna myśleć 10-20 lat naprzód,
- nie chcemy już tylko kupować gotowych produktów, ale chcemy też inwestować w najbardziej zaawansowane programy wysokich technologii,
- angażujemy się w europejskie programy zbrojeniowe.
Z militarnego punktu widzenia
źródło: gcap
Pobierz
Drom +134




#praca #pracabaza #mobbing #pomocy #pytanie #desperacja #depresja #prawo #patologia #prawopracy
Z góry przepraszam za błędy. Jestem zdruzgotany i nie mam już siły poprawiać.
Trafiłem na mobbing w pracy i to o kosmicznej skali. Wiecie, zawsze gdzie do pracy nie poszedłem tam słyszałem same pochwały pod moim adresem. Jaki to jestem pracowity, inteligentny, że się marnuję w tej firmie. Zawsze też szybko awansowałem. Było to tka częste, że wręcz uznałem to za standard. Pewnie, zdarzały się toksyczne osoby, czy nawet przełożeni, ale nigdy nie wyniszczali mnie psychicznie. Po prostu odmawiali stanowiska, lub należnej podwyżki. Wówczas zmieniałem pracę i znowu trwała kraina szczęśliwości.
Tak to trwało wiele lat. Zawsze szybko zjednywałem sobie większość ludzi. Czasem się jakiś wyjątek zdarzył, ale po prostu nie wchodziliśmy sobie w drogę. Nie miałem tez nigdy problemów z uczeniem się na stanowiska, w tym złożone, bo byłem i serwisantem i technikiem procesu i mechanikiem.
Aż popełniłem wielki błąd. Od ponad roku mój były przełożony ciągnął mnie do innej firmy. Mówił, że tu od razu awans, super rodzinna firma i takie tam. Miał tam swój dział i zbierał najlepszych ludzi do ekipy. W końcu sie zgodziłem. Super pracę zmieniłem na jeszcze lepszą. Sprawy strasznie sie pokomplikowały i właściwie mój transfer z firmy do firmy wydłużył się o niemal rok. Gdy przyszedłem do nowej firmy na start usłyszałem, że dobrze, to już było, a teraz jest bardzo źle. Zamiast obiecanego stanowiska zostałem zwykłym operatorem. Miałem czekać, aż się wakat dla mnie zwolni. I wiecie co? Nie zwolnił się. Gdyby nie to, że praca była luźna i fajni ludzie, to bym wówczas odszedł, a tak przejście z firmy do firmy i komplikacje temu towarzyszące strasznie mnie wykończyły emocjonalnie. Widziałem i słyszałem o strasznym mobingu na innych działach i bardzo współczułem tamtejszym osobom. Miesiąc temu upomniałem się o obiecane mi stanowisko. Chciałem sie zwolnić z firmy, ale koleś który mnie ściągnął do firmy powiedział, że coś załatwi.
Przenieśli mnie do innej fabryki firmy i okazało sie, zę nie będę miał żadnego lepszego stanowiska. Dalej operator, ale obsługa popsutej maszyny, a w między czasie szkolenie na wyższe stanowisko. Jak się pojawi wolny wakat to wskoczę. Już wiem, że ten się nie pojawi. mój kierownik poszedł do innej fabryki, a ja zostałem z potworem. Od pierwszego dnia czepiał się mnie o jakieś bzdury. Zazwyczaj rzeczy z którymi nie miałem i nawet nie mogłem mieć nic wspólnego. Ciągłe obrywało mi sie za cudze błędy. Starszych pracowników ponastawiał przeciwko nowych.
Co gorsza maszyna na której miałem pracować była popsuta. Nie produkowała półproduktu o stałych zadanych jej parametrach. Cały czas zgłaszałem, że jest z tym problem. Później zaczął zlecać mi jakieś niedorzeczne prace jak oklejanie jakiś szafek, czy inne bzdury, a na produkcje poszedł koleś którego miałem wyszkolić na tą maszynę. Wcześniej pracowałem na tej maszynie na innym dziale i nie było tam żadnych problemów. Pewnie, ucząc popełniłem z dwa błędy, ale nikt z tego nie robił problemu. Jakby tego było mało, to każda awaria maszyny na kolejnym etapie produkcji była tłumaczona złym produktem przeze mnie dostarczonym. I pomimo, że udowadniałem, z ę produkt jest ok, to nikt nie był zainteresowany aby to zobaczyć.
Obrywałem z każdej strony. Właściwie już sie bardziej skupiałem na szukaniu za co może mi się oberwać, niż na pracy.
W końcu stres i nadmiar rzeczy na głowie zrobiły swoje. Popełniłem pierwszy błąd. Przed inwentaryzacja mieliśmy zważony złom produkcyjny, ale później musiałem wyprodukować i w czasie produkcji normalny jest złom jako odpad produkcyjny. Wsadziłem to do koliby i zapomniałem to doliczyć do policzonego złomu. To był 1 kg złomu, ale oberwało mi sie za to strasznie. W ciągu dnia n produkcji złomu może być i 100 kg, kg, a w czasie ustawiania maszyny więcej. Inwentaryzacji jeszcze nie było. Przeprowadziliśmy ja na dziale wcześniej, aby kierownik w piątek przyszedł, posiedział i poszedł do domu. My wzięliśmy urlopy. Później był kolejny błąd.
Zły parametr wpisany do maszyny, co wytworzyło zły produkt. Zwykłą literówka. Tam gdzie pracowałem wcześniej na dziale, takie rzeczy zdarzyły sie 3 razy w ciągu 3 tygodni i nie było żadnego problemu. 100 kg złomu..tyle, że nie do końca, bo było to można naprawić i poszłoby do produkcji. Kierownik jednak trzykrotnie zasugerował mi, że idzie to do złomu, pomimo, że nie chciałem tego dawać do złomu. Licząc, że go jeszcze przekonam do zmiany zdania dałem do złomu, bardzo delikatnie, aby nie uszkodzić produktu. Po godzinie przyszedł i stwierdził, że nie wydał takiego polecenia i dokonałem samowoli. No tak. Na moje pytanie co mam zrobić powiedział, że mam się domyśleć. Do tego dwa razy zrobił mi długi wykład o ogromnych stratach finansowych jakie poniesie firma przez mój błąd (103 zł, gdyby nie było to złomowane. A tak będzie kilkanaście). Powiedziałem, że materiał nie jest uszkodzony, można przejrzeć i naprawić i wrzucić do produkcji. Po wyjęciu pokazałem, że są w dobrym stanie. Ustawiacz potwierdził, ale kierownik uparł sie, że ma to iść na złom. Po tym dostałem pisemne upomnienie. Do tego nakłamał, że winę usiłowałem zwalić na innego pracownika, co najbardziej mnie oburzyło, bo winę od początku wziąłem na siebie, a tamtego pracownika mam za przyjaciela i prędzej wziąłbym na siebie jego winę, niż zgonił na niego własną. Wziął sobie na świadka rozmowy kumpla, który stwierdzi, że on wszystko słyszał, a byliśmy wówczas tylko we dwóch.
Do tego dopiero na piśmie dowiedziałem sie, że tego samego dnia dostarczyłem wadliwy produkt. Dlaczego nie dostałem takiej informacji wcześniej? Później sie okazało, że to nie ja produkowałem te rury, lecz szkolony pracownik, którego nie mogłem nadzorować, bo dostałem inne polecenie. Później kierownik stwierdził, ze miałem je wykonać po skończonej produkcji. Prawda jest jednak taka, że ze strachu, iż oberwię za cudzy błąd chodziłem do tamtego pracownika i sprawdzałem co robi. Tylko, że później przyszedł kierownik i usiłując pomóc, zepsuł parametry i to przez niego powstał wadliwy produkt. Do tego to ja sie zorientowałem, że produkt jest wadliwy i przesortowałem go zgodnie z wytycznymi ustawiacza. produkt przeleżał kilka dni, a później ten sam ustawiacz stwierdził, że ma wadliwy produkt i musi co chwilę zmieniać parametry maszyny. Oczywiście całość poszła do produkcji.
Ta sytuacja mnie zdruzgotała. Zacząłem szukać innego miejsca w firmie, bo nie mogę się zwolnic teraz. Musze mieć stałe zatrudnienie przez najbliższy czas z powodu zakupu mieszkania. Niestety firma robi redukcje zatrudnienia, aby móc pościągać więcej Wenezuelczyków, więc nie miałem sie gdzie uchować, a i tak kierownik musiałby zezwolić, a nie zezwoli.
Minął weekend. I popełniłem trzeci błąd. Co gorsza ten sam co drugi, czyli źle wpisany parametr. Ze stresu 4 noce nie spałem. Mózg już nie funkcjonuje. O dziwo nie nakrzyczał na mnie i to mnie przeraziło. Tego samego dnia przyszedł doświadczony pracownik na tej maszynie i potwierdził, że maszyna była zepsuta i to ona losowo produkowała wadliwy produkt. Nie macie pojęcia ile pracy włożyłem, aby wychwycić każdy odstęp w długości wynoszący pół milimetra! Zresztą cały czas pracownikom mówi, zę nic nie robią, oprócz tych, którzy naprawdę nic nie robią.
Kolejne dni dostarczałem absolutnie perfekcyjnie wykonany półprodukt. Na tamtej fabryce nikt w takich standardach nie robi. Zero błędów, chociaż ciągle chodził i szukał powodów aby za cos mi dowalić. Prawie znalazł. Cały pojemnik produktu, który według standardów na tamtej fabryce były dobre, ale według niego, to był wszystko złom. Nie pozwolił mi sprawdzić skąd to jest i kto wyprodukował, tylko zaczął krzyczeć, ze to znowu moja wina. Na szczęście w pojemniku była kartka z nie moim pismem. Jeszcze przeszedł i sprawdził wszystko co wyprodukowałem, ale wszystko było idealne. Tamtemu operatorowi jedynie zwrócił uwagę. Mnie by za to niemal zabił.
Mimo tego dzisiaj dostałem drugą naganę. Za ten błędny parametr, który przemilczał kilka dni temu. To co wyprodukowałem nie poszło na złom. Jest to do naprawy. Doczepił sie też, ze tamtego feralnego dnia zgubiłem na 20 minut wykonany przed weekendem produkt. Tak, zapomniałem gdzie leżał, a był tak ustawiony, zę pojemniki z nim wyglądały na psute, póki sie nie nachyliłem. Upierałem sie, że to na pewno było wyprodukowane, ale wmówił mi, że mam b----l w papierach i mam ponownie wykonać to zlecenie, bo maszyna zaraz będzie stać przeze mnie. Rozpocząłem przezbrojenie maszyny i wtedy znalazłem zaginiony produkt. W dzisiejszym piśmie zwymyślał czas postoju dłuższy, niż wówczas byliśmy w pracy. Zarzucił mi pomijanie procedur, co jest kłamstwem (prosiłem o sprawdzenie tego wszystkiego na kamerach).
Po mojej pierwszej wpadce każdy nowy produkt ma byc sprawdzony przez ustawiacza i on ma mi potwierdzić zgodność, ale ustawiacze nie mieli czasu tego sprawdzać i dostałem polecenie uruchomić produkcję. Sprawdzili po 20 minutach. W papierze napisał, że ignorowałem procedurę, a on poprzez przeczuciem sprawdził co produkuję (tylko, że aby sprawdzić to ja musiałem mu dostarczyć produkt).
Jutro mam komisję która zdecyduje czy zasługuję na naganę. Nie spóźniam się, nie piję, podejmuję różne inicjatywy aby usprawnić produkcję. Załatwiam różne rzeczy. Angażuję się w pracę. Zawsze byłem bardzo cenionym pracownikiem, a tutaj sprowadzono mnie do...jak to określono niewypału. Chodzi i obgaduje mnie. Znajomy kierownik, powiedział, że jest to klasyczne zagranie przygotowawcze do wywalenia mnie, ale gdy powiedziałem, że chcę sie przenieść, to mi odmówił. Nie wiem co zrobiłem temu człowiekowi. Czemu on mnie tak nienawidzi? Teraz chyba używa mnie jako kozła ofiarnego, aby swojemu przełożonemu uzasadniać czemu na jego maszynach produkcja nie idzie i ma tyły. Wyszedł jednak jeszcze jeden wątek. Na mojej maszynie miał pracować młody chłopaczek .Strasznie nie ogarnięty (chyba to on zepsuł moją maszynę bawiąc się parametrami) i który cały czas gadał, że nie chce tu pracować, bo mu się nie podoba. Złamał nogę, ale wygląda na to, że jest synem kogoś znajomego kierownika i to on ma wskoczyć za mnie.
Jestem zdruzgotany. Popełniłem cztery błędy. Żaden z nich nie był jakiś straszny. Były to normalne ludzkie błędy. Wszystkie one były wywołane ogromnym stresem. Prawie nie sypiam, mało jem, ze stresu dostałem zapalenia stawów. Zaczynają mi się trząść ręce. Czuję sie jakby wewnątrz mnie eksplodował granat.
Komisja będzie się składała z innych kierowników. Ludzi których już nastawił pewnie na odpowiedni werdykt. Moją jedyną szansą jest zakwestionowanie wymiaru kary do przewinień. Nie łamię BHP, nie jestem pijany, nie spóźniam się, wykonuję wszystkie polecenia najlepiej jak potrafię. Chętnie odejdę z tej chorej firmy, tylko przez tej je###ny kredyt jeszcze nie mogę.
Byłem bardzo szanowanym pracownikiem, gdzie tylko bym nie poszedł. "Trafiłeś się nam jak ziarno ślepej kurze", "marnujesz się to" , "jesteś bardzo mądry". Jak bym dostawał 10 zł za każdym razem jak to słyszałem to kupiłbym sobie cos fajnego. I przez własna decyzję trafiłem do piekła, gdzie zostałem niekompetentnym idiotą zasługującym na naganę. Pracowałem z takimi którzy chodzili w kratkę, potrafili przyjść pijani, czy spowodować straty firmy na pół miliona euro. Myślicie, że któryś z nich dostał za to naganę?
A kierownik który mnie tam ściągnął no cóż...usłyszałem, że to nie jest jego problem i nie będzie mnie niańczył.
Straciłem wiarę w siebie. Tracę już zmysły. Boję się jutrzejszego dnia. Rozmawiałem z byłymi pracownikami mojego kierownika. Podobno cały czas sobie kogoś upatrywał i gnębił tak długo, aż go zwalniał, albo ta osoba sama się zwolniła.
Gdy w tym tygodni trwała cisza przed burzą obejrzałem film: "złodziej z przypadku". Czułem się jak bohater tego filmu. Co nie zrobię to zawsze będzie zły wybór. Jeśli nic nie zrobię to i tak oberwę.
W sumie nie wiem po co to piszę. Nikt pewnie i tak tego nie przeczyta. Część wyśmieje, część da niepoważne rady. Czuję się jak skończony nieudacznik. Cały czas sie zastanawiam, czy to nie moja wina. Czy mogłem cos zrobić inaczej. Pewnie, te parametry, ale pryz chronicznym stresie i zmęczeniu spada poziom chyba sodu w organizmie i i przekaźniki neuronowe zaczynają gorzej działać. Wówczas łatwo o pomyłki. Te zniknęły gdy przestał na mnie wywierać presje.
A i jeśli pomyślicie, ze powinienem go nagrywać. On ma doświadczenie w stosowaniu mobingu. Dobiera tak słowa, na wypadek jakbym go nagrywał .Do tego jak sie wydrze, to zaraz głośno stwierdza, że mówi tylko głośno, bo jest hałas na hali.
Konsultowałem tez sie z babką od takich spraw. Myślałem, zę zasypie mnie głupimi pomysłami, ale ona od razu powiedziała: prawo w Polsce nie chroni przed mobingiem. Jedyna opcja to uciekać jak najszybciej. Tylko, że ja nie mogę uciec. Musze kupić to mieszkanie, ale muszę poczekać, aż będę mógł wziąć kredyt na nie.
źródło: AdobeStock_250158647_1-scaled
PobierzCzy doświadczyłeś mobbingu w pracy?
Komentarz usunięty przez moderatora
Chyba potrzebuję pomocy.....( ͡° ʖ̯ ͡°)
Trafiłem na mobbing w pracy i to o kosmicznej skali. Wiecie, zawsze gdzie do pracy nie poszedłem tam słyszałem same pochwały pod moim adresem. Jaki to jestem pracowity, inteligentny, że się marnuję w tej firmie. Zawsze też szybko awansowałem. Było to tak częste, że wręcz uznałem to za standard. Pewnie, zdarzały się toksyczne osoby, czy nawet
@AndrzejuNieDenerwujSie_ Muszę. Juz wpłaciłem zaliczkę. Czekam na legalizację mieszkania. Jak go nie kupię, to przegrałem życie.
Komentarz usunięty przez moderatora
Doświadczyłem mobbingu. Postraszyłem kilka razy podjęciem dyskusji
Wierzę, że karma go kiedyś dojedzie
Od kiedy wyhodowałem włosy na jajach i trzymam się zasady- Miej w------e a będzie ci dane jakoś łatwiej mi się żyje.
Musisz zdać sobie sprawę że twój kołchoz to nie centrum świata i takich jest na pęczki
@orkako: Standard. Robiłem w 6 fabrykach zawsze był mobbing, kolega wyżej dobrze gada, musze mieć vibe ofiary i ty też. Patusy z mojej zmiany robiły co chciały i nikt się nie czepiał, a ja ZAWSZE jestem dojeżdżany. Najlepsze że jak pękłem i wydarłem raz ryja to powiedzieli że jestem p------y i mnie
1. zgłaszasz mobing, opisuje dokładnie co i jak, kiedy sie zaczęło i co to u ciebie wywołuje
2. idziesz do Państowej Inspekcji Pracy - i nawet się nmie zastanawiasz, zgłaszasz i już
3. zgłaszasz sprawę do HR jeśli są Zwiazki to do związków
Działaj - trzymaj kciuki
ps. nigdy nie pozwól sobie na chwilę