Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: jedyne co jest realne, to ten domek
tak dla ciebie, jak i dla niej
ona dziś jest, jutro może jej nie być
ty jesteś, może cię jutro nie być

to dlaczego miałaby się angażować w twoją budowę? i tak się wystawiła, że coś tam włożyła finansowy wkład w twoją budowę, a ty możesz z dnia na dzień kopnąć ją
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Zawsze podziwiam ludzi którzy decydują się na budowę domu od podstaw. Fajnie jest mieć swój kąt na własnej działce, ale to co się słyszy jak ludzie tracą zdrowie i nerwy na budowaniu domu, to się odechciewa. A co do różowej, to skoro teraz już ma takie podejście, to życzę powodzenia w spędzeniu reszty życia razem.
  • Odpowiedz
Ja tam sam z ojcem zbudowałem dom po pracy, na urlopach, trwało to 3 lata, ale wyszło dużooo taniej no i dom to dom - działka 30 arów, fotowoltaika, turbinka. Mieszkanie w bloku mnie wykończyło.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: ciekawie się czyta opowieść o sobie od kogoś innego. Też tam byłem tylko, że udało się dobrnąć do zamieszkania i wykończenia. Na koniec usłyszałem, że ona wolałaby mieć mieszkanie w stolicy zamiast do niej taki szmat dojeżdżać i tak też się sprawa rozwiązała. Problem polega na tym, że nawet jak spędzisz z kimś kilka dekad to wasze utarte w głowie wizje świata mogą być zupełnie inne i w tak
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: No nie wiem jak wy się dogadujecie ale widać tu powolne wycofywanie i pewnie rozglądanie się za kimś z kim będzie mieszkać w apartamencie w mieście i w wolnym czasie podróżowanie po Europie a nie siedzenie na działce.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Może laska ma przebłyski świadomości i dotarło do niej w co się ładuje. Wspólne mieszkanie/dom to kwestia wspólnej decyzji, bo jednak ten parametr ostro wpływa na życie. Budowanie samodzielnie domu pod siebie jest ok dla singla, natomiast osobiście też nie chciałabym być z kimś, kto ma takie podejście.
  • Odpowiedz
po prostu obojętność i brak zainteresowania


@mirko_anonim: 5 lat to ten czas kiedy haj emocjonalny już opadł, a motylki w brzuchu to tylko wspomnienie. Obojętność to jest najgorsze co może być w związku, bo jak są dramy to znaczy że ludziom jeszcze jakoś tam zależy. A czy ty teraz zajmujesz się w jakikolwiek sposób tym związkiem? Czy cała twoja energia jest skoncentrowana na budowie?
  • Odpowiedz
@mirko_anonim dlatego starałem się uniknąć tego błędu, żeby budowa domu pochłonęła mnie, mój związek i całą kasę. Budowałem długo, ale w tym czasie normalnie żyłem, wypoczywałem, bawiłem się. Nie dziw się, że nie chce jej się siedzieć w domku letniskowym zima i pakować całego siana w dom. Dom ma to do siebie, że jest studnią bez dna i nigdy nie jest dosyć
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
magnetyczny-twórca-18: @not_me Co to znaczy, że dom się buduje "pod siebie"? A pod kogo ma? Pod nią? Przecież napisał że "dla nas", przy czym z postu wynika, że to on ponosi prawie całkowite koszty i ryzyko inwestycji, a to obecnie pod default city to w miliony idzie, to jeszcze ma być wszystko pod księżniczkę? Może jeszcze ma jej zapisać 50%? Naprawdę przesadzacie z tym kukoldyzmem.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 4
✨️ Autor wpisu (OP): @darek-jg Ja zawsze chciałem mieć dom, ale bardziej jako jakieś siedlisko gdzieś na totalny zadupiu. O budowę cisnęła różowa w trakcie pandemii. Bardzo cisnęła. Miejscówkę zaakceptowała, sama wybierała większość kolorystyki i wykończenia - okna, kafle, podłogi, kolory ścian. A co do zmęczenia to chyba żartujesz. Czym niby ma być zmęczona? Ani ścian nie malowała, ani podłogi nie układała, ani z fachowcami nie musi się wykłócać.

@
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Nawet gdyby coś z tego związku było to powinieneś zapytać sam siebie czy jesteś gotowy przepisać jej 50% domu. Nie pisze tutaj o ślubie, podziale majątku, bo to nie do końca działa. Mówię o przepisaniu jej wprost połowę domu. Wtedy teoretycznie w przypadku rozstania ona tą równowartość połowy domu otrzyma. Pytanie, z jej strony, czy to zrobisz to tylko kwestia czasu.
Osobiście w życiu bym połowy domu nie przepisał,
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
skrupulatny-poeta-44: nie realnego farta, tylko pieniądze i stabilność.
Znajomi co mają za dużo hajsu się pobudowali, baby były zaangażowane w budowy jak nikt, bo nie one płaciły, a poduszka finansowa była taka, że faceci na to pozwalali, bo budowali dodatkowy dom do mieszkania, w którym już mieszkali, więc jakby coś nie poszło nadal mają mieszkanie na własność.
Gdy jesteś biedakiem co leci od 1 do 1 bo się buduje, to tak
  • Odpowiedz