@mirko_anonim: wiesz, mam taki nieszablonowy pomysł, zupełnie zwariowany i odklejony od rzeczywistości. To może być kuriozalne i brutalne. Może ci się nie spodobać. Proponuję żebyś z nim... porozmawiała. Szczerze, bez spiny. A tak serio, przeszliście ze stanu zakochania (motyli w brzuchu) do etapu kochania (poważności w związku - ale nie znaczy, że nudy). Od Was zależy czy i jak będziecie pielęgnować związek i czy ogień będzie między Wami.
@mirko_anonim no to go rzuć, przecież już podjęłaś decyzję i tylko szukasz racjonalizacji. Nie marnuj chłopu życia. Może po takim kopie weźmie się za siebie i znajdzie sobie lepszą. Albo zróbcie sobie dziecko, to nie będziesz miała czasu na takie rozmyślania.
@mirko_anonim: czyli ty jesteś z tych spontanicznych a on z tych sumiennie, roztropnie zaplanowanych. Hmmm ciężka sprawa, obiło Ci się o uszy taki styl zachowania kompromisem i pracą nad związkiem? Jeśli samodzielnie nie potraficie to udajcie się do specjalisty - psychoterapia, dla chcących, pomaga. Ciężką pracą jest związek. Obopólną. Tylko trzeba chcieć. Chyba, że podświadomie podjęłaś decyzję, tylko strach się przed nią przyznać. Wtedy wyświadcz sobie, jemu, Wam - razem,
@mirko_anonim: zawsze po kilku tygodniach/miesiącach mija etap poznawania się i siada. Kiedy to coś nowego przechodzi w codzienność masz pierwszy prawdziwy test kompatybilności. Bez aktywnego wychodzenia z działaniem się posypie.
@mirko_anonim: to po co jestescie razem? Zwiazek nalezy pielegnowac. Jezeli zadna ze stron nie sprobuje tego ratowac, to w kolejnych zwiazkach bedzie to samo. A moze zaczeac od szczerej rozmowy? Bez rzekania o winie, bo jezeli on sie przyznaje, ze to jego wina, to powiadam ci, ze chyba nie do konca. Rozumiem, ze nie masz sobie nic do zarzucenia? A jak go chcesz rzucic i pragniesz
@mirko_anonim miłość trzeba sobie przypominać tak jak codziennie uczono cię mówić pacierz. To ma sens, trzeba się codziennie kierować zasadami z dzieciństwa i bajek - zawsze dobro, miłość i odwaga.
✨ Autor wpisu (OP): Uwaga, szok, rozmawialiśmy. Stwierdził ze to jego wina, obiecywal poprawe. Ja ciągle coś proponuje jednak zawsze jest "to cos". Finanse, trzeba zaplanowac, ja nie chce i tym podobne. Mialo byc lepiej, nie jest. Nawet do biedronki nie mozemy spontanicznie jechac rowerem bo nie było to zaplanowane. To nie tak ze nie rozmawiamy. Był płacz, byly obietnice a jest tak samo. Znajomych nie mamy, nie ma nawet komu
@mirko_anonim: psychoterapia albo psychiatra, bo chłop może mieć depresję i jak typowy chłop myśli że sobie z tym sam poradzi. Otóż sobie nie poradzi i r---------i sobie związek. Skąd wiem? Niestety z autopsji, bo przez to przechodzę
Anonim (nie OP): Tak, namiętność/"uczucie"/zauroczenie/zakochanie zawsze się wypala, zwykle po ok. 2 latach. Miłość to nie jest to co pokazują zwykle w filmach, tam pokazuje się zakochanie. Ja wiem, że każdy ma różne definicje miłości, nie chce odsyłać do niczego religijnego, chyba to będzie dobre: https://www.youtube.com/watch?v=iOxMl3hF4QU podział miłości na namiętność, intymność, zobowiązanie. U mnie działa, 15 lat związku, 3 dzieci, regularny keks ;)
Proponuję żebyś z nim... porozmawiała. Szczerze, bez spiny.
A tak serio, przeszliście ze stanu zakochania (motyli w brzuchu) do etapu kochania (poważności w związku - ale nie znaczy, że nudy). Od Was zależy czy i jak będziecie pielęgnować związek i czy ogień będzie między Wami.
ale akurat dwie kołdry to dobry pomysł
@mirko_anonim: to po co jestescie razem?
Zwiazek nalezy pielegnowac. Jezeli zadna ze stron nie sprobuje tego ratowac, to w kolejnych zwiazkach bedzie to samo.
A moze zaczeac od szczerej rozmowy? Bez rzekania o winie, bo jezeli on sie przyznaje, ze to jego wina, to powiadam ci, ze chyba nie do konca. Rozumiem, ze nie masz sobie nic do zarzucenia?
A jak go chcesz rzucic i pragniesz
────────