Aktywne Wpisy

Soczi +272
źródło: 1000015477
Pobierz
annlupin +50
piątek to może filmy poszukam na noc ale nie wiem a co uwas
źródło: annlupin211122
PobierzSkopiuj link
Skopiuj link
źródło: 1000015477
Pobierz
źródło: annlupin211122
PobierzRegulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Czuję, że moi przyjaciele mnie olewają i albo ja przesadzam, albo pozwoliłem sobie wejść na głowę. Pomijam stronienie od spotkań, bo zawsze jak proponuję, to okazuje się, że mają mega napięty harmonogram. Nie negują nigdy w rozmowach prawdziwości, ale znam te osoby od lat i ich tryb życia i te wszystkie wymówki brzmią na naciągane. Tzn. moim zdaniem po prostu nie mają ochoty się spotkać, co też rozumiem, bo sam czasem nie mam ochoty spotykać innych, ale dziwię się czemu po prostu tego nie powiedzą, tylko brną (nie należę do obrażalskich).
Największy problem mam z bieżącą komunikacją. Czasem zdarza się tak, że trudno doprosić mi się o odpowiedź. Nie mam 15 lat, by czekać cały dzień z whatsAppem/msg/signalem w ręku i czepiać się, że ktoś nie odpisał mi przez 30 minut, no ale jeśli czekam cierpliwie przez kilkanaście/kilkadziesiąt godzin, czy kilka dni, to jednak może wydawać się to dziwne. Zazwyczaj przymykam oko i nie drążę, bo przecież podjęcie tego wątku sprowadziło mnie by trochę do roli tego rozkapryszonego nastolatka, który myśli, że wokół niego świat się kręci i musi mieć wszystko na już bez względu na problemy i trudności drugiej strony, a przecież taki nie jestem. Ale też nie bez powodu mówi się "nie ma bardziej zajętej i zapracowanej osoby, niż ta, która nie jest Tobą zainteresowana".
Wszyscy wiemy jak wygląda życie, pomijając naprawdę sporadyczne sytuacje, to w ciągu dnia ma się czas na przescrollowanie sm, spędza się czas w komunikacji miejskiej, chodzi się do toalety, na papierosa. Trudno uwierzyć, że ktoś naprawdę nie ma tych 3 sekund na odpisanie "odezwę się wieczorem". To co dziwi najbardziej to to, że dalsi znajomi często pomagają mi w ostatnim czasie bardziej, niż przyjaciele, a przecież mogliby mieć mnie totalnie w nosie, skoro nie łączą ich ze mną bliższe relacje. Zaznaczę też, że ja generalnie nie jestem osobą, która wymaga dużo uwagi, albo spamuje cały dzień, raczej są to rzadkie sytuacje, co tym bardziej mnie dziwi, bo gdybym wymagał dużo energii i zarzucał wątkami, to bym rozumiał, że mogę przytłaczać. Potem tłumaczenia to są zazwyczaj jakieś ultra kataklizmy w życiu tej osoby (akurat zawsze jak coś chcę), zapracowanie, niezauważenie wiadomości, błąd komunikatora (XD).
Z wejściem na głowę miałem na myśli to, że nie jestem osobą kłótliwą i robiącą spiny, więc może niektórzy uwierzyli, że skoro akceptuję więcej niż inni, to można mnie tak traktować gorzej na stałe. Ja jestem też taki, że poważnie traktuję przyjaciół i jestem na wyciągnięcie ręki. Ja wiem, że w internetowych poradnikach np. o związkach są porady "nigdy nie bądź na każde zawołanie, osoba po drugiej stronie musi znać Twoją wartość, wiedzieć, że masz też inne rzeczy w głowie, niż usługiwanie jej". Tylko, że to mi się kojarzy z jakimś bravo. To nie tak, że czekam z telefonem aż ktoś będzie miał do mnie sprawę, ale po prostu jak widzę, że ktoś czegoś potrzebuje, to na miarę możlliwości pomagam i tego oczekuję w drugą stronę. Wydaje mi się, że to dosyć normalne podejście.
Ale prawdziwym powodem takiego zachowania jest moim zdaniem też inna rzecz. Że po prostu w życiu moich przyjaciół pojawiły się inne osoby, które być może stały się dla nich taką osobą pierwszego kontaktu, taką ja byłem dla nich kiedyś. Nic do mnie nie mają, ale jednak mnie już znają od dawna, wiedzą czego się spodziewać, a tam ktoś nowy, ciekawszy... No takie typowe zachłyśnięcie. W głębi może wydawać się bolesne, że osoby, które były dla mnie i są na pierwszym miejscu, traktują mnie jako nr 2. Ktoś pewnie powie "no to też znajdź sobie nowych przyjaciół", tylko że przecież tak się nie da. Te prawdziwe przyjacielskie rozmowy są zazwyczaj zarezerwowane dla osób nr 1, a coś czuję, że wkrótce będę takim "przyjacielem" do wysyłania memów, czy niezobowiązujących rozmów o duie Maryni. Być moze to moja nadinterpretacja i sobie wkręcam, ale tak się czuję.
Zaznaczę, że nie uważam, że to co napisałem to prawda objawiona. Być może to ja się mylę, albo nie zauważyłem pewnych rzeczy, być może to gdzieś ze mną problem. Po to piszę ten wpis, by zobaczyć jak osoby spoza mojego świata to odbiorą. Być może ktoś słyszał o podobnych relacjach i wie jak to naprawić, interpretować, albo do czego oto zmierza.
#niebieskiepaski #rozowepaski #przyjazn #relacje #kiciochpyta #pytaniedoeksperta #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozkminy #ludzie #samotnosc
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
─────────────────
Starałem się poruszyć ten wątek w
Są okresy