Ale schiza. Wracam sobie z nocki, a na osiedlu jasno jak na 4 lipca, mnóstwo policji, straż, pogotowie i gapiów od zawalenia. Podchodzę do znajomego taksówkarza co stał nieopodal i kręcił swojego januszowego wąsa i pytam co to za inba, że tyle służb. On mi na to, że jakaś kobieta zamarzła w samochodzie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Aż mnie zmroziło. Niby mróz nieduży, bo raptem 3-4 stopnie poniżej