Dzisiaj naprawdę niewiele brakowało i gościu pędzący, sądząc po pisku opon i całkowitym czasie zajścia, grubo ponad 60 (po strefie ograniczenia do 30) wjechałby mi w przednie lewe drzwi. Uratowało mnie, jak podejrzewam, instynktowne wyprostowanie kół i dodanie gazu. Zamiast hamowania. Sam się zdziwiłem, że jestem zdolny do takich reakcji.
Mimo wszystko nie polecam podobnych przygód.
Zasadę ograniczonego zaufania























Patrzcie jaki matrix! ( ͡° ͜ʖ ͡°)