1. Nie musisz ciągle wysłuchiwać od ateistów, że wierzysz w coś, co nie istnieje. Czcisz Słońce. Jak ktoś ma wątpliwości, czy Ono istnieje, to pokazujesz palcem. Richard Dawkins może ci naskoczyć.
2. Matka Natura nie ma ci za złe, gdy gapisz się na tyłki płci przeciwnej. Wręcz przeciwnie, cieszy się, że doceniasz, że tak ładnie jej wyszły.
3.












![[NV#012] Nie bój się ROBACZKU!](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_oEVIIbJekPTWYpm8jJ73pOB28guctPEk,w220h142.jpg)








Ehh mircy, muszę wyrzucić z siebie frustrację.
Jestem niewierzący, mniejsza o to czy ateista/agnostyk/cyklista, nie interesuje mnie klasyfikacja a jedynie to aby żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. NIe mam nic przeciwko religiom, chodzę na śluby, pogrzeby, nie obrażam się jak ktoś mówi mi "Szczęść Boże", ot tylko tyle i aż tyle.
Do niedawna nikomu się nie ujawniałem. Niewierzący na pewno wiedzą jak ciężko jest zdobyć się na coming out. To strach przed odrzuceniem sprawia, że wielu tego nie robi.
Ja zdobyłem się niedawno na powiedzenie o tym dziewczynie. Na szczęście ona to akceptuje, była jedynie zła o to, że zwlekałem (w sumie słusznie). Chciałbym żeby inni tak reagowali. Niestety moja matka zniosła to trochę gorzej. Strasznie przykro, że takie głęboko zakorzenione przekonanie o słuszności wiary potrafi doprowadzić, że w ciągu kilku minut osoba którą znasz całe życie chce się od ciebie odwrócić.Nie wspominam nawet o absurdalnej argumentacji i hipokryzji przy rozmowach o ślubie. "Musisz wziąć ślub po katolicku!" Tak chcę wziąć ślub, będzie on katolicki ze względu na wiarę mojej dziewczyny a ja będę stroną niewierzącą. Niestety próbuje się mi wkładać w usta słowa które nie są zgodne ze mną tylko po to by uspokoić sumienie "wierzących".
To jest anonimowy komentarz.
Zaakceptował: sokytsinolop