Co te urzędasy to ja nawet nie…

Przeglądam sobie stare numery prasy lokalnej i znajduję informację o przetargu na rozbiórkę kotłowni. Zgłosiło się wielu chętnych a w śród nich jeden, który zechciał dopłacić ~5 tyś. by móc rozebrać rzeczoną kotłownię.

Urzędasy spanikowali i stwierdzili że to rażąco niska cena i potrzeba dodatkowych wyjaśnień :)

Cała
goblin21 - Co te urzędasy to ja nawet nie…



Przeglądam sobie stare numery prasy lok...

źródło: comment_SEntoe7seltE9cVwtFMJZB6wNMUTbnxp.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Załatwiłem sprawy z Pitem dość sprawie i szybko, bo wcześniej Mirki mi powiedziały co i jak, resztę sam się dowiedziałem. Pomijam fakt, że zaparkowałem na terenie prywatnym sądząc, że zakaz dotyczy bramy wjazdowej, ale nikt dymu nie robił. Wszedłem do Urzędu, nie zręczna sytuacja podszedłem do kobiety ze wzrokiem "s--------j, tylko nie do mnie". Spytałem się o to i to, tak u mnie. Cacy dziewczyna ogarnęła i poprosiła mnie tylko o podpis
g.....n - Załatwiłem sprawy z Pitem dość sprawie i szybko, bo wcześniej Mirki mi powi...

źródło: comment_itewPjqzfXfBwXgksh2aBrdXAQtpyqKK.jpg

Pobierz
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@garindaan: wolałbym, żeby mnie zadbana laska z uśmiechem na ustach i irokezem na głowie obsługiwała w urzędzie, niż takie ą ę, ponure i upierdliwe, ale ubrane zgodnie ze standardami, babsko.

a na współpracowników to narzekaj u szefa, bo nikt tutaj Ci nie pomoże.
  • Odpowiedz
Historia z dziś: #slask

Będąc w Powiatowy urzędzie pracy żeby się zarejestrować, zobaczyłem jak są marnowane pieniądze podatnika, mianowicie przy jednym dużym stole siedziało aż 6 urzędników, kiedy podszedłem do stolika poprosić o dokument potrzebny do rejestracji usłyszałem że muszę poczekać bo pani wydająca ten dokument musiała pilnie wyjść i co się okazało zamiast być tam 1-2 min.(byłem pierwszy w kolejce) to czekałem ok. 20 min.

Pytanie: Po kij tam siedzi 7
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
Pracowałam w jednym z oddziałów Urzędu Statystycznego - tam lenistwo i nic-nieróbstwo trwało tygodniami pomiędzy okresami sprawozdawczymi. Jak chodziłem do kierowniczki po cokolwiek do roboty to czasem dostawałem kartki do wycinania. Tam zatrudnionych było 9 osób. Z tego realnie między okresami sprawozdawczymi pracowała jedna, od rejestracji regon...8 pensji z pieniędzy podatników, 8 pensji za nic! Dam sobie rękę uciąć, że tak jest w dużej ilości urzędów.
  • Odpowiedz
  • 1
@mlnrz: Ja tego nie ogarniam. Z jednej strony tak jak piszesz w niektórych urzędach siedzą ludzie i nic nie robią. Z drugiej gdy "pracowałem" w komendzie powiatowej policji to stołeczna nawet nie chciała dać etatu na recepcję. Gdyby nie stażyści z PUP niektóre sekcje nie były by w stanie normalnie funkcjonować.
  • Odpowiedz