Poniżej wesoła przygoda mojego kuzyna z wycieczki do Skandynawii:
Byłem na szwedzkiej wycieczce promem, to było jakoś w zeszłoroczne wakacje. Zmieniłem klimat, więc mój organizm miał jakiś czas do przystosowania się; przez cały tydzień pobytu na północy nie wypróżniłem się ani razu. Niestety, to był najgorszy dzień całej wycieczki.
Nadeszła ta wiekopomna chwila, w której musiałem uwolnić barabasza. Po wszystkim nie dało się spuścić wody - cholerna spłuczka działała, lecz strumień wody
Byłem na szwedzkiej wycieczce promem, to było jakoś w zeszłoroczne wakacje. Zmieniłem klimat, więc mój organizm miał jakiś czas do przystosowania się; przez cały tydzień pobytu na północy nie wypróżniłem się ani razu. Niestety, to był najgorszy dzień całej wycieczki.
Nadeszła ta wiekopomna chwila, w której musiałem uwolnić barabasza. Po wszystkim nie dało się spuścić wody - cholerna spłuczka działała, lecz strumień wody


























Na koniec dzisiejszej pracy dostałem informację od ochrony, że poszukują właściciela zielonego Seicento bo jest stłuczka na parkingu przed wejściem. Wiedziałem już, że to chodzi o samochód mojej mamy, z którego ja korzystam więc już miałem dzień zepsuty.
Wydrukowałem sobie w biurze zaświadczenie dla sprawcy stłuczki i poszedłem na ten parking. Okazało się, że na drodze przechodzącej przez parking
źródło: comment_y0dXOwWj5fPO1CEHlmmVUAo7noTa6rBO.jpg
Pobierz