Wiem, że sporo wody w Wiśle upłynęło, ale chciałbym wam przypomnieć o największym Mistrzu Miasta Stołecznego.

Dachował na wiadukcie na ul. Legionów. Ranny wisiał w aucie w samych majtkach i śpiewał szanty.


To się nazywa mieć luz w dupie. Szkoda, że był nawalony. Jakby coś takiego odstawił na trzeźwo, dałbym mu jakiś order.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20919192,dachowal-na-wiadukcie-na-ul-legionow-ranny-wisial-w-aucie.html
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@BzdziagwaLujka: No to autentyk i troche #suchar
Kumpel pracował w Warszawie i pewnego razu jechał windą w biurowcu razem z TYM Krzysztofem Krawczykiem.
W domu chwali się ojcu, że jechał w windzie razem z Krawczykiem a ojciec pyta:
- i co poznał cię?
- Mnie? Jak to?
- No ty go poznałeś, a on
  • Odpowiedz
  • 16
Byłem niedawno świadkiem interesującej rozmowy. Magister socjologii dyskutował z doktorem filozofii na temat funkcjonalno-strukturaliatycznej teorii systemów społecznych. Niestety nie dane mi było wysłuchać dyskursu do końca ponieważ przyszedł kierownik i powiedział, że płaci im za smażenia frytek a nie za gadanie xD #heheszki #pasta #coolstory #takbylo
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Trochę kicha...

Słuchajcie siedzimy z dziewczyną w domu nagle ta pyta czy wyjdziemy do klubu na dancing mowie ze NIE CHCE MI SIE a ta robi wyrzuty "Jak by kumpel zadzwonil to bys polecial bez zastanowienia", żeby już się odwaliła mowie IDZIEMY UBIERZ COŚ ŁADNEGO.
Już po wejściu do klubu szatniarz mowi "siema Paweł" tłumaczę dziewczynie ze to kolega ze studiów. Następnie barman przy barze pyta "Paweł to co zawsze?" dziewczyna już
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach