Czytam se główną a tu wypok o jaszczurkach (taa slowpoke) to mi się przypomniało moje #sadstory z dzieciństwa

Miałem kiedyś zwinkę.

Gówniarzem będąc taką przyuważyłem jak się grzała na kamieniu. Zielona ze szramą przez pół boku, podlazłem i #!$%@?ła w krzaka. Następnego dnia siedziała na tym samym kamieniu. Podszedłem do niej z jakąś larwą i dała się przekupić, tzn nie zwiała i pozwalała się podziwiać. Kilka dni i robali później pozwalała się brać na ręce ( i to tak chamsko prosto z kamienia, łapiąc ją za boki) i żarła prosto z między palców. jak się paluchy pobrudziło tłuszczem z kotleta to je tak fajnie lizała. Prawie całe wakacje tak się z nią bawiłem.

Mirki, co ta #podbaza, to ja nawet nie... siedzę sobie dzisiaj w muzyku (I st.), czekam na zajęcia, i słyszę rozmowę trzech #rozowepaski i jednego chłopca :

rp: gadajo coś, jakie to mają zajebiste telefony


np: bawi się starą nokią z klapką (najlepiej)
Miraski, dzisiaj będzie przydługie #coolstory. Od razu po maturze wyjechałem do Wielkiej Brytanii, ponieważ zawsze chciałem usamodzielnić się tak szybko, jak to tylko możliwe. Już w gimnazjum publikowałem artykuły, żeby zarobić swoje pieniądze, a w liceum robiłem swoje pierwsze w życiu interesy - ot, ponieważ moi rodzice mieli ograniczony budżet i jeśli chciałem mieć pieniądze, to musiałem zarobić sam. Przy czym oboje rodziców to lewicujący ludzie +50. Coś w stylu:

"- Tusk, złodziej sam się nakrad, a ludziom podwyżek nie chce dać.

- Ale mamo, ja Tuska fanem nie jestem, ale co on może wam za podwyżki dać. To nie jest jego wina, że twój mąż pracuje 25 lat w jednym zakładzie i dostaje 1300 netto. A po drugie, co roku podnoszą wam najniższą krajową
Przypomniało mi się trochę #coolstory, trochę #sadstory z czasów, gdy byłem jeszcze Sebusiem z trzepaka.

Akcja miała miejsce w #podbaza. Jakaś czwarta klasa czy coś. Na lekcji religii ksiądz powiedział nam, że organizowana jest zbiórka hajsu na stypendium dla jakiegoś Seby w Afryce. Składka wynosiła 1zł miesięcznie. Kupa hajsu, pomyślałem (wtedy złotówka to było prawie bogactwo), ale nic to.

Składały się chyba dwie, czy trzy klasy, co dawało sumę prawie 100zł miesięcznie. Nie będę wspominał, że za taki hajs można było wtedy żyć jak król w basenie pełnym paczek Biesiadnych. Za ten hajs dostał jakieś tam zeszyty czy inne pierdoły. No i co miesiąc dostawaliśmy informacje jak tam Seba sobie radzi. W ostatni miesiąc dostaliśmy informację, że nasz czarny Seba nie zdał do następnej klasy
@luka93: No przecież w tej piosence rapuje gdzie był ojciec gdy był potrzebny itp, w "rhyme or reason" też wrzuca na ojca. Ogarnij sobie gdzieś w necie tłumaczenia jak nie rozumiesz.
  • Odpowiedz
Przeglądając wpis @balatka. Przypomniało mi się takie małe #coolstory a jednocześnie dla mnie #sadstory

Pracując jako programista z nadciągającym terminem mieliśmy masę rzeczy na głowie, dużo stresu, nerwówka itp. Nic przyjemnego.

Mały reset zapewniam mi i 2 znajomym wyjście na 'spacerniak' oni na szluga, ja tak pospacerować. Stoimy na tym spacerniaku i oglądamy jak praca na pobliskiej budowie wre. Nagle pojawił się problem, i między robotnikami pojawił się
@trzeci: powiem tak, #!$%@? wiesz o pracy na budowie. Prowadzę aktualnie cztery projekty, wymagający klient korporacyjny, zajebiście sztywne terminy i dziennie przynajmniej kilkanaście problemów dodatkowych do rozwiązania.

Ile bym dał by słodko pierdzieć w stołek pieszcząc algorytm, popijając kawkę i paląc papieroski.
  • Odpowiedz
@trzeci: tia... Idąc tym tokiem rozumowania nirwanę możesz osiągnąć wykładając towar na półki... Pragnę by każdy zrozumiał - budowlanka i szeroko pojęta deweloperka to ciężki kawałek chleba, również psychicznie.
  • Odpowiedz
W wieku 20 miesięcy Genie (dzikie dziecko) została zamknięta w małym pokoju przez ojca. #truestory #sadstory Codziennie była skrępowana, mogła poruszać jedynie dłońmi, stopami i głową. Karmiona była płynami i w wieku 13 lat, gdy została uratowana, nie potrafiła przełykać pokarmów stałych.

Przez lata jej jedyną rozrywką było spoglądanie za okno, obserwowanie dwóch płaszczy powieszonych na ścianie, obserwowanie łuszczącej się farby i drewnianego kija, którym była bita. Karmiący ją raz dziennie ojciec zachowywał się przy niej jak pies - szczekał i wył. Karmienie raz dziennie było jedynym jej kontaktem z drugą osobą. Ojciec był wyczulony na dźwięki i w domu miała panować niezmącona cisza. Gdy Genie wydała jakiś dźwięk np. z głodu lub z bólu, ojciec ją dręczył. Odnaleziona w wieku 13 lat wyglądała na 6-7 lat, ważyła 26 kilo i miała dwa zestawy zębów. Nie potrafiła też chodzić. Gdy nauczyła się chodzić, wyglądała jak na zdjęciu. Nie potrafiła skupić wzroku na odległość większą niż 3m, czyli rozmiar jej pokoju.

W Polskiej Wiki opis jest bardzo skrócony. Czytając angielską ze szczegółowymi opisami, można się solidnie przerazić: http://en.wikipedia.org/wiki/Genie_%28feral_child%29#Confinement

Dokument
Mordeusz - W wieku 20 miesięcy Genie (dzikie dziecko) została zamknięta w małym pokoj...

źródło: comment_l1Cj3xTuIUnjhuqk7FoiXFyfAh4evMxG.jpg

Pobierz
@Merkuriusz: @mitotasak: Cierpienia Genie miały ciąg dalszy:

Genie była umieszczana w kolejnych rodzinach zastępczych, co najmniej sześciu od czasu zakończenia projektu. W niektórych z nich była fizycznie dręczona i jej rozwój gwałtownie się cofnął. Jedna z rodzin zastępczych dotkliwie karała ją za wymiotowanie, dlatego Genie nabawiła się lęku przed otwarciem ust, nawet w celu rozmowy czy jedzenia.


Nie piszę tego z chorej przyjemności. Przeraża mnie to, że gdzieś
  • Odpowiedz
Co te ludzie w pociągach to ja nawet nie.

O podróży za jeden uśmiech. Bardzo kosztowny jeden uśmiech.

Jadę sobie nocnym z Wrocławia do Gdyni. W przedziale poza mną jeszcze jakiś chłopak. Chwilę przed odjazdem pojawia się jeszcze matka z córką i jakiś starszy pan z puszką piwa. I się zaczęło.

Panu
Trochę #gorzkiezale za wczoraj.

Byłem u lekarza z nieżytem gardła i prawilnie siedziałem w kolejce. Przede mną oczywiście starowinki. Konkretnie dwie przykuły moją uwagę. Pierwsza, gdy zadzwonił jej telefon i zaczęła rozmawiać z "Piotruluniem" - tak mówiła do swojego syna, że ojciec nie mówi od kilku dni, tylko leży i chyba jest przeziębiony, że znajoma pielęgniarka jak będzie wracała z pracy w Austrii, to przywiezie jej materac na odleżyny, bo u niej w pracy wyrzucają stare, że puchną jej nogi, że "Piotrulunio" nie musi jej pieniędzy przesyłać, bo niedługo emerytura... W końcu rozmowa się urwała, bo na babcię przyszła kolej wizyty.

Chwilę później przyszła inna i zagadała do przechodzącej piguły czy tam mogłaby jej dać dwa wnioski do nfz-tu o pobyt w sanatorium. Piguła tłumaczy jej, że lekarze wnioski drukują z systemu. W końcu padło pytanie "kto jest pani lekarzem?". I sprawa się wydała. Babcia jechała przez całe miasto ze swojej przychodni, bo tam larwy jej powiedziały, że druki się skończyły i jeśli chce dostać skierowanie, to musi je załatwić.

Mój
  • Odpowiedz
Mireczki mam dla was #coolstory a moze #sadstory

Po zakończeniu szkoły (25 kwietnia) poszedłem pić ze znajomymi. Ustawiliśmy się na stacji przy Tesco (w Łodzi róg Kopcińskiego/Narutowicza jakby jakiś stalker pytał) no i wszystko pięknie, idziemy po alkohol a tu leży jakiś facet przy murku. Z początku każdy myśli "eee, #!$%@? bo pełno osób go mija i olewa". No ale podchodzimy bliżej a obok niego żadnej butelki, nic. Pytamy czy ogarnia, czy żyje, halo odbiór, a on coś tylko majaczy. No to #!$%@?, dzwonimy na pogotowie. Mówimy, że tu i tu leży taki pan i on coś majaczy i nie kontaktuje. Pogotowie jechało #!$%@? 30 minut, okazało się, że ten facet ma cukrzyce i jakieś problemy z sercem. Zasłabł i leżałby tak pewnie całą noc gdyby ktoś (W TYM WYPADKU TO JA BYŁEM BOHATEREM) nie zadzwonił po pogotowie. #!$%@? no ludzie, poważnie tak trudno się zainteresować czy ten ktoś jest #!$%@? czy coś?

tl;dr

S.....u - Mireczki mam dla was #coolstory a moze #sadstory



Po zakończeniu szkoły (...

źródło: comment_EkkwSU2FMtjmW1nHmL4xpZCNCB8OqjcI.jpg

Pobierz
Na moim osiedlu mieszka taki jeden Darek. Ma na oko jakieś 45-50 lat i znam go od małego. Jest upośledzony umysłowo, potrafi cały dzień czekać pod klatką aż sąsiadka wróci z pracy żeby pójść do niej na kawę. Co chwila pyta każdego która godzina i kiedy będzie lato. Jest zupełnie niegroźny, nawet pocieszny. Jak wchodzi do sklepu to od drzwi bez kolejki krzyczy co chce i nikt nie robi problemów że obsługuje
@hijackcutoff: U mnie na wsi też jest taki Darek. Nie jest mocno upośledzony, ale rodzice nie posłali go do żadnych szkół ani na żadne terapie zajęciowe, tylko od małego traktowali jako tanią siłę roboczą. Za dzieciaka myślałem, że to jest parobek (bo w bajkach i książkach często wystepowali parobkowie, i nie kumałem, co to znaczy). Też jest spokojny, uczynny, no i diabelnie pracowity, #!$%@? tam robotę przy gospodarce za wszystkich
  • Odpowiedz