Ryby obrzydzają mnie jak mało co. I to niezależnie od tego, czy są to ryby słonowodne czy słodkowodne. Nie jestem w stanie ich przełknąć prawie pod żadną postacią - w oleju, w occie, wędzonych, pieczonych, w galarecie, w zalewie. Wyjątkiem mogą być cienki filety w panierce, dobrze przyprawione. Uznałbym za zjadliwe.
Ryby strasznie mnie obrzydzają. Kiedyś miałem przez chwilę dietę pudełkową, to nie mogłem zmusić



























@Sok_Mandarynkowy: jeszcze sól i mamy gotowy przepis na sos rybny, to dopiero ma ładny zapach xd