721 906 - 506 = 721 400

Uczenie kolegi kraula
Wpisane tyle ile zarejestowane przez zegarek, w rzeczywistości było wiecej

PS. Prostuję popsutą przeze mnie końcówkę
  • Odpowiedz
92 162 + 121 = 92 283

Prognozy wprawdzie zapowiadały się średnio, ale kto by tam wierzył magikom od aury. Na termometrze 12°, słoneczko nieśmiało przeziera przez chmury, rodzinka gra na nerwach, więcej motywacji nie trzeba :) Trasę pierwotnie zaplanowałem na 90 km, ale jechało się tak przyjemnie, że stwierdziłem, że dobiję do setki, żeby jeszcze jeden tag móc pospamować. No i miałem śmignąć nadmiarowe pięć kilo w las i wrócić gdzieś bokiem, ale że segment mapy OsmAnda mi się skończył i jechałem na czuja, to wyszło trochę więcej :) Swoją drogą coraz bardziej podobają mi się takie leśne przecinki, w tym roku chyba zwiększę ich procentowy udział w kręceniu.

Jakieś 30 km przed Wrocławiem zaczęło kropić. Akurat przejeżdżałem obok wiaty przystanku, ale optymistycznie założyłem, że chmura duża, to pewnie deszcz będzie mały. Oj, jak bardzo się myliłem. Oj, jak mnie zlało :) Wszystkie kolejne wiaty pozajmowane były przez lokalnych Sebiksów i jeszcze bardziej lokalne Karyny, najwyraźniej sezon godowy u tego gatunku zaczął się wraz z nadejściem wiosny. Ostatnie dwie mijane wiaty należały już do pedałowej braci, ale stwierdziłem, że teraz to już i tak bez różnicy, cisnę dalej. Pamiętałem też, że za 2-3 km jest jeszcze jedna wiata na odludziu i tam raczej powinno być pusto. I było. Tyle że dokładnie na jej wysokości przestało padać :) Na szczęście kurtała zdała egzamin i - poza lekko wkurzającym bajorem w butach - ogólnie było w miarę komfortowo. Druga ulewa tuż przy granicy Wrocławia była już tylko formalnością, spłynęło jak po
DwaNiedzwiedzie - 92 162 + 121 = 92 283

Prognozy wprawdzie zapowiadały się średnio, ...

źródło: mapka

Pobierz
83 230 + 22 + 77 = 83 329

22 km to przejazd z Młodym - skubaniec twardo dawał radę na podjazdach na Gądowiance, ale po 15 km zaczął niespodziewanie padać z głodu i trzeba było skrócić plany i obrać kurs na żabdoga. Zabrakło dwóch kilometrów do jego osobistego rekordu, ale wrócił zadowolony, może w końcu podłapie bakcyla :)

A wczorajsze 77 km w końcu pokazało moc śmigacza - ciepło, prawie bezwietrznie, bez większych problemów dało się utrzymać przelotową 33 kmph, gdzie na trekku w szczycie sezonu miałem 27. Na przyzoowych szutrach też spokojnie leciałem 30., na starym sprzęcie chyba 26 to był mój max. Wyniki może nie na okładkę Wielkiego Chłopa, ale dla mnie się podoba :)

PS:
DwaNiedzwiedzie - 83 230 + 22 + 77 = 83 329

22 km to przejazd z Młodym - skubaniec t...

źródło: mapka

Pobierz
@jagodowy_krol: 9 lat. Zawsze dopytuje, ile przejechałem, prosi o przesyłanie zdjęć z jazdy i ogólnie mocno mi kibicuje, ale w ubiegłym roku dostał jakiegoś zatwardzenia rowerowego i chyba tylko raz pośmigał w kółko po boisku. Nie naciskam, trzymam jedynie kciuki, że kiedyś może sam zaskoczy :) Ale tak, to zarąbiste uczucie, gdy w lusterku widzi się taką wyszczerzoną ze szczęścia mordeczkę, a na koniec słyszy się "było super, tato!" :D
  • Odpowiedz
76 933 + 103 = 77 036

Yeah, w końcu wpadła pierwsza setka na śmigaczu! Zaczynałem obawiać się już, że gravel zostanie przeznaczony do krótkich, intensywnych dystansów, a na dalsze wycieczki trzeba będzie sięgnąć po treka, ale nowy chyba się wystraszył i zaczął współpracować :) Centymetr mostka mniej i 20° w górę najwyraźniej robi sporą różnicę, choć w sumie tym razem i towarzystwo było, i tempo mniejsze, więc i kilometry zupełnie inaczej leciały. Odwołuję też psioczenie na siodełko Wittkop 7.0, bo chciałem dać mu ostatnią szansę i zaryzykowałem jazdę bez pieluchy, co okazało się strzałem w dziesiątkę - było zdecydowanie wygodniej :) Jak na mój zad wcięcie mogłoby być trochę większe, ale ostatecznie chyba się jednak dogadamy. Bez pośredników.

Co do trasy, to bardzo spodobał mi się odcinek za Środą, przez Kryniczno, Rakoszyce i Ramułtowice. Niby prosty asfalt, ale wśród budzących się pól i ze słoneczkiem grzejącym plecki banan nie schodził mi z facjaty, czysta radocha z jazdy :)
DwaNiedzwiedzie - 76 933 + 103 = 77 036

Yeah, w końcu wpadła pierwsza setka na śmiga...

źródło: mapka

Pobierz
@FernandoWaligora:
1. przełęcz Tąpadła i okolice. Można wrócić przez Dolinę Bystrzycy.
2. Sama Dolina Bystrzycy, okolice Kątów Wrocławskich
3. Wzgórza trzebnickie
4. Kierunek na Brzeg, w Brzegu przekroczenie Odry i powrót drugą stroną

Lepszych nie znajdziesz wokół Wrocławia do 100km. Jak masz auto to polecam Dolinę Baryczy (jak jesteś miękka faja) lub Góry Sowie (jak wolisz jeździć po górach).
  • Odpowiedz
@My5z0n: a tak, fakt, bardzo ważna różnica. Osobiście mi się takie rozwiązanie podoba najbardziej - rowerzyści jeżdżący rekreacyjnie wybiorą chodnik, a ci, którzy traktują rower jako środek komunikacji lub/i poruszają się szybciej, mogą nadal jechać jezdnią. Me like it.

A nie, że we wsi zbudowano 10 lat temu jakiś koślawy DDR i kierowcy trąbią, jak wybierasz równą ulicę, bo nie chcesz sobie wybić zębów przy 30 km/h, ale sami właśnie
  • Odpowiedz
@Gorion103:
wystarczyłoby, że zamiast "znak X, nie dotyczy Y" napisano "znak X, z dopuszczonym ruchem Y". Jasno i klarownie.

Można by się czepić, że więcej znaków, a więc mniej czasu na przeczytanie podczas jazdy, ale mówimy przecież o rowerach i pieszych, a nie samochodach, więc problemu nie widzę.
  • Odpowiedz
65 102 + 75 = 65 177

Przesiadłem się z mostku 100 mm -10° na 90 mm +10° i jest nieco wygodniej, choć intensywny #wmordewind na - jakżeby inaczej - powrocie sprawił, że tak naprawdę ciężko wyciągać już konkretne wnioski. Rower chyba faktycznie stał się ciut czulszy na ruchy kierownicy, ale to bardzo subtelne wrażenie, więc może to tylko wpływ sugestii, w każdym razie nic wpływającego na stabilność jazdy.

Tymczasem na dworze cieplutko i dziś nawet widziałem swój cień, pierwszy raz od długiego czasu :) Średnia znów wyszła 8°, ale tym razem rzekłbym, że odczuwalnie było nawet cieplej. Ot,
DwaNiedzwiedzie - 65 102 + 75 = 65 177

Przesiadłem się z mostku 100 mm -10° na 90 mm...

źródło: mapka

Pobierz
  • Odpowiedz