Mój prywatny bieg pasibrzucha. Wczoraj wieczorem na przyjęciu obżarłem się tak nieludzko, że zamiast wracać z karczmy autem – wróciłem te kilometry piechotą... I tak nie pomogło i czułem się jak rozdęty balon... czemu ja tak lubię jeść? ヽ( ͠°෴ °)ノ
Jako, że i tak trzeba było zanabyć świeże bułeczki - zwlokłem się z łóżka o 4:40... ale wszystko szło jak po grudzie i przed









No i takie tempo już mi się podoba :>
Statystyki:
Dystans: