530 336 + 112 = 530 448
W Czechach miałem nieprzyjemną przygodę:najpierw czuję, że mi rower totalnie dziwnie wibruje, potem słyszę, że coś skwierczy. Tak jakby wodę wylać na rozgrzaną blachę. Patrzę się na tarczę hamulcową, a ona dymi! Zjeżdżałem akurat z górki, a wszędzie były strugi wody. Musiałem stanąć, odczekać jakąś chwilę i dopiero wtedy ruszyłem. Na szczęście hamulce dalej zachowały sprawność
Pogoda każda możliwa. Od zimna, po skwar. Po ulewę po bezchmurne
W Czechach miałem nieprzyjemną przygodę:najpierw czuję, że mi rower totalnie dziwnie wibruje, potem słyszę, że coś skwierczy. Tak jakby wodę wylać na rozgrzaną blachę. Patrzę się na tarczę hamulcową, a ona dymi! Zjeżdżałem akurat z górki, a wszędzie były strugi wody. Musiałem stanąć, odczekać jakąś chwilę i dopiero wtedy ruszyłem. Na szczęście hamulce dalej zachowały sprawność
Pogoda każda możliwa. Od zimna, po skwar. Po ulewę po bezchmurne


















Dzisiaj inny pagór niż wczoraj i przedwczoraj (Jarużyn gdyby Bydgoszczan interesowało), za to z sukcesem. PR poprawiony z 3:06 na 2:56 (z 21.8 na 23.0kmh) więc dość znacząco, biorąc pod uwagę że na każdej z górek 1-2 razy co roku daję z siebie maksa.
Potem pojechał przetestować jedno przebicie za S5, które wydawało mi się od kilku lat zamknięte (od kiedy na poważnie zabrali się za budowę