@wielad: Tylko że to wszystko w abstrakcyjnej postaci, a nie dosłownej. Efekt po ayi jest taki, że ma się wrażenie bycia w innych światach, w których wszystko jest całkowicie inne - nie ma czasu ani przestrzeni, nic nie jest osobnym bytem, tylko wszystko jest ze sobą połączone i jest częścią Jedni. Zmysły działają całkowicie inaczej, sposób odczuwania emocji też jest całkiem inny. I do tego dochodzą również efekty wizualne, w mniejszej
@CacyIsBack: znikały mi textury otoczenia i ludzie przemieniali się w słońce, trasa od miasta do lasu (1km) trwała 8h jakoś (w mojej glowie, realnie to było jakies pół godziny) i wiele rózych zlych rzeczy, jedyne co z takich niewyobrazalnych i ciekawych rzeczy to ze jak bylem w lesie to slyszalem jak drzewo spada i potem dziecko płacze, dzień później własnie sie takie coś w tym lesie wydarzyło (dziecko zabite przez spadajace
Na moim pierwszym kwasowym tripie pamietam jak sie wpatrywalem w ogień. Wtedy przypomnialem sobie, ze moim najstarszym wspomnieniem jest jak ojciec i matka zrobili mi kolorowa zakładkę do zeszytu do lekcji religii. Starszego wspomnienia nie ma. I tak cale zycie kreci mi sie wkolo wierzen i religii

#narkotykizawszespoko #schizofrenia #psychodeliki i dobranoc starczy Wam Mnie na dzisiaj
@spokojnyinformatyk: podkręcony trip po LSD, tylko robi ci się jeszcze cieplej i bardziej kolorowo, dosłownie rozpływasz się w miłości; MJ praktycznie nie czuć,a przynajmniej jej wpływ jest ograniczony (chociaż zależny to od tego co dokładnie palisz i jaka masz tolerke) - niemniej to moje subiektywne odczucia, u każdego wygląda to trochę inaczej
@spokojnyinformatyk: u mnie MJ zawsze włącza "drugi bieg" i wyraźnie wzmacnia działanie psychodelików (i nie tylko), no ale ja nie mam tolerki za bardzo. Kiedyś miałem bardzo lekki trip po chyba 80-90ug 1P-LSD (oficjalnie 100, ale chyba były underdosed) i jak zapaliłem MJ to znikąd wyłoniły się fraktale, tracery i inne wizualne zniekształcenia, a headspace zgęstniał ostro. Zresztą innym razem na 200ug zapalenie MJ na peaku spowodowało że pogubiłem się zupełnie
Słuchajcie, zastanawia mnie jedna rzecz. Na przestrzeni 10 ostatnich lat kilkadziesiąt razy śniłem świadomie. Nie jestem pro w tej kwestii, ale swoje doświadczenie mam. Sporo przeżyłem i na tyle, na ile byłem w stanie, poznałem mechanizmy i prawa rządzącego światem świadomego śnienia. Ale jedna sprawa nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Wiem, że trąci mocno Incepcją, ale mimo wszystko. Czy komuś z Was udało się w świadomym śnie położyć, zamknąć oczy i
@Kajetan8: no wlasnie ta stabilnosc jest odroznieniem snu od realnosci, dlatego nie moze byc snem.

First of all, you would know it was all a dream. Because of this, the world around you would tend to rearrange and transform even more than is usual in dreams.”Impossible” things could happen, and the dream scene it-self, rather than disappearing once you know it to be “unreal, “ might increase in clarity and brilliance
Na chłopski rozum to tak jakby wziąć normalne lsd i popić mlekiem, zagryźć chlebem pakowanym, czy tam ciastkiem.


@MagikLOL: Bardzo chłopski.

Co innego zjeść ten chleb (pakowany) a co innego wypić litr wody, zjeść kg mąki i zagryźć to łyżeczką soli i drożdży. Na chłopski rozum to to samo, ale w praktyce różnica spora ;)

A jeśli już chcesz to porównywać, to raczej jak zjeść normalne lsd, oraz zagryźć to okruszkiem
@Bolek122: Ja od dłuższego czasu grzyby zostawiam, ale jak chcesz mieć pewność, że wszystko wykorzystasz to możesz zjeść. Generalnie zdecydowana większość przechodzi do herbatki, bo nawet 50 mg brane na mikrodawkowanie odczuwam przygotowane w ten sposób.