Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@FriQ:

To ensure that folks give psychedelics a proper shake, McKenna has always recommended what he famously calls "the heroic dose." Chew five grams of mushrooms, lie down in darkness and silence, and you'll realize "every man can be a Magellan in his own mind."


...ale to już prowadzi do bardzo intymnych przeżyć i zdecydowanie nie nadaje się na "zabawę". ;) Szczerze mówiąc to ciężko mi myśleć o jakimkolwiek s&s
  • Odpowiedz
  • 0
@SprzedawcaGoryliPL: generalnie wszystko, co zmienia postrzeganie i troche pomaga na depresje. Grzyby maja to do siebie, ze w trakcie seansu mozesz zauwazyc, ze te problemy da sie jakosc obejść, czujesz się troche ponad ziemskimi sprawami i takie oddalenie na pewno pomoże. To dlugofalowo, a krotkofalowo, to podczas tripu po prostu nie pograzasz sie w zlych myslach, bo tyle bodzcow itp., zwlaszcza, jak wczesniej nie brales.

Ciezko jest sie przejmowac brakiem
  • Odpowiedz
@mateosz: Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, więc nawet jeżeli mam to z pewnością nie jest dokuczliwy.

Ale za to na peaku, ew. afterglowie często mam wrażenie jakbym trzymała w ustach jakąś metalową płytkę. ;) Tak na co dzień to raczej nie.
  • Odpowiedz
Psychodelo, czy macie tak, że w losowych momentach, niezależnie od czynników wszelakich czujecie przypływy radości, niczym swoistą eksplozję serotoniny we łbie?


@mateosz: Wiem o co Ci chodzi ale raczej zawsze jest to poprzedzone jakimś związkiem przyczynowo skutkowym. Często jest to zwykła bzdura jak na przykład wiadomość od jakiejś osoby czy jakaś propozycja. Pozornie nic adekwatnego do wywołania tak niezwykle intensywnego stanu szczęścia, który często jeszcze bardziej wzmacniam odpowiednią muzyką. Co
  • Odpowiedz