Szybka historia o tym, jak działa sanepid w czasach zarazy. 2 dni temu moja żona pojechała na rezonans do placówki medycznej na Śląsku ( wyszła ze szpitala, jest skierowana do specjalistycznej kliniki). Pod koniec godzinnego badania, gdzie leży zamknięta w tubie wchodzi pielęgniarka i mówi, że trzeba kończyć, bo dostali informację, że pacjent, który był na rezonansie przed moją żoną miał koronawirusa. Zajebiście. Pytamy się personelu co teraz, w końcu gość leżał
@Gemmer może się mylę, bo w sumie nie znam nikogo, kto pracuje w sanepidzie i nie wiem jakie są kryteria przyjęc na stanowisko, ale zakładając, że jest podobnie, jak w innych, państwowych urzędach, że niemała część osób jest zatrudniona po znajomości, to nie ma się co dziwić niekompetencji tychże osób. Posadka załatwiona, wypłata co miesiąc przychodzi i jakoś to będzie. Zdrowia dla Was
#anonimowemirkowyznania
Ehh. Są też takie biznesy jak mój, gdzie przez to, że jest #pandemia #koronawirus a, ilość zamówień/realizacji/klientów tak wystrzeliła, że od prawie dwóch miesięcy nie śpię, a pieniądze płyną w takich ilościach o jakich nie marzyłem. Sytuacja wręcz wymyka się spod kontroli, bo mimo zatrudniania nowych osób, dokładania sprzętu, podwojenia dobrym pracownikom pensji dalej ilość zamówień rośnie wykładniczo. Rodzina uważa mnie za idiotę, bo ja się po prostu z tym źle