@rador314: Dopiero co wstrzymał podwyżki; złoty jest "silny" (jak na warunki), dane z gospodarki zaczynają być kiepskie (firmy zaczynają zwalniać itp). Myślę, że dziś możemy liczyć na okrągłe zero. W grudniu może 0.25 wtedy.
@Peter_Mountain: ja to się boję, że jak juz wlecimy na >30% inflacji to nasze asy wpadną na pomysł, że wszystkie oszczędności w innych walutach mają być wymienione na zł.
Albo jakiś inny poroniony pomysł w stylu podatki od oszczędności w obcej walucie
Na inflacji tracą ludzie którzy coś mają, podczas gdy za wysokie bezrobocie czy za zastój gospodarczy zapłacilibyśmy wszyscy i to na dużo dłużej.


Takie coś mi się rzuciło w oczy na tagu. Nie jestem ekspertem, ale na chłopski rozum - bogate kraje żyją z eksportu, nie jesteśmy zaawansowanym technologicznie krajem, więc funkcjonujemy głównie jako poddostawcy dla bardziej rozwiniętych gospodarek. Co się stanie gdy przestaniemy być atrakcyjni cenowo? I tak nie mamy gotowego
@perfumowyswir:
Historycznie zawsze tak było: na inflacji zawsze najbardziej tracą Ci, którzy są na dole drabiny gospodarczej czyli najbiedniejsi.
Czy weźmiesz obecne USA czy Republikę Weimarską, bogaty czy biedny kraj.

Po prostu z kapitałem zawsze uciekniesz (teraz to jest łatwiejsze niż kiedykolwiek), dysponujesz zasobami produkcyjnymi - obecnie firmom inflacja jest na rękę można podnosić marże itp.

Natomiast "na dół" podwyżki pensji itp. przychodzą najpóźniej i zazwyczaj nigdy inflacji nie doganiają.

W
@LuciusMiximus obstawiam że traktat sopocki nie zostanie złamany w tym roku, mamy się do niego przyzwyczaić, dopóki indeks gofra w mielnie nie osiągnie docelowego poziomu. Dopiero gdy ten wybije (zapewne tuż po świętach) to wówczas jatrząb zaatakuje ponownie.

Ewedentnie idą w scenariusz jak w ubiegłym roku, gdy eksperci się zastanawiali czy stopy wyniosą 0,15 czy 0,25 bo nikt nie wierzył w mocniejsze podwyżki, a konsumpcja trwała w najlepsze to dopiero podnieśli do
@mickpl: ja bym się tak nie napalał. uzasadnione jest dalsze podwyższanie stóp procentowych, ale z naszą RPP wszystko jest możliwe. przy takim poziomie zadłużenia stoją dość trudne wybory. gdyby stopy procentowe wynosiły tyle pod koniec 2019 roku byłoby ok, a teraz to już trochę zaspali i bezboleśnie już nie będzie dla nikogo z kredytem.