Jednak patrząc te dwa lata wstecz... To były złote czasy. A teraz jakoś tak śmiech już nie jest tym samym śmiechem, niby wywołuje radość, ale taką jakby wymuszoną, uśmiech jakby rzadziej pojawia się na twarzy, blask w oczach zmętniał...
A wszystko to przez brak tej jednej osoby... Z nią każdy nowy dzień nabierał blasku, i nawet najprostsza historia opowiadana przez nią nabierała





















Ten moment, gdy są Walentynki - KOLEJNE spędzone samotnie - i tym razem w sumie dzień leci tak szybko, że nie masz czasu poużalać się, jaka to jesteś samotna, a wieczorem twój współlokator, w którym się podkochujesz jak jakaś nastolatka xD przyprowadza swoją dziewczynę do mieszkania i mimo grubych ścian słyszysz ich śmiechy i romantyczne rozmowy. I leżysz tak i myślisz, że jesteś przegrywem ( ͡° ʖ̯