Kiedy po raz kolejny ukończyłeś trylogię Mass Effect i za każdym razem czujesz się po zakończeniu jakby ktoś emocjonalnie przeorał Tobą pole, ale wiesz że wrócisz kiedyś tu znowu.
I na test zrobiłem wypróbowałem zakończenie ze zniszczeniem. Nie, po prostu nie. Sorry, ale zesranie się na poświęcenie Legiona, a także EDI, której pomagasz stać się ludzką jest nieakceptowalne (czułem się po tym jak ostatni śmieć) i dla mnie nadal kanoniczna zostaje synteza.
I na test zrobiłem wypróbowałem zakończenie ze zniszczeniem. Nie, po prostu nie. Sorry, ale zesranie się na poświęcenie Legiona, a także EDI, której pomagasz stać się ludzką jest nieakceptowalne (czułem się po tym jak ostatni śmieć) i dla mnie nadal kanoniczna zostaje synteza.

































Zacznę od chwili marudzenia. Biorąc pod uwagę jaką fabułę i lore miała do zaproponowania jedynka - tutaj jest średniawo. Nie, żebym nie lubił historii o Zbieraczach, ale czuć, że jest to wypełniacz, żeby trzecią część sagi można było rozegrać wedle określonych zasad i zakończyć tak, by trójka była grą o najwyższą stawkę.
Siłą drugiego ME jest załoga i jej kompletowanie. I czuć to na każdym
źródło: me2
Pobierz@John_Doenut: I to jest coś co mnie najbardziej wkurza w 2. Jako osoba,
Ja ogrywałem dwójkę dopiero drugi raz, więc może tak tego nie odczuwam. Ale rzeczywiście, jak ktoś ogrywa wielokrotnie to wcale się nie dziwię, że dwójka w Jego oczach może