Standardowo siedzę w turystyce pieszej. Rower niesamowicie rozszerza horyzont zasięgowy, bo nawet całodzienny marsz to realnie jakieś 30-40km zasięgu. A tak cyk - dwie godzinki z kawałkiem i już byłem na miejscu.
Nie dorobiłem się jeszcze toreb do bikepackingu, więc byłem skazany na spakowanie się w plecak. Wbrew powszechnym opiniom da






























Rowera zmieniał nie będę w najbliższym czasie - z obecnego jestem zadowolony, a po dołożeniu podsiodłówki i torby w ramę powinienem spakować się bez większych wyrzeczeń