https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-black-beetle-bez-wyjscia/
Nie można mówić o rozczarowaniu, nawet jeśli szczena nie opada. Black Beetle: Bez wyjścia jest maniakalnie wierną laurką dla pulpowej superbohaterszczyzny, skrojonym na miarę odtwórstwem popkulturowego paleotypu, które bez wahania wykorzystuje wszystko, co charakteryzowało mokre (od deszczu!) sny autora. Szpiegowsko-kryminalne gadżeciarstwo pozbawione głębi innej niż ta meta-kulturalna. Nie owijając dalej w bawełnę, dostaliśmy dokładnie to, co dostać mieliśmy. Czytałem z przyjemnością i z otwartymi rękoma przyjmę ewentualne polskie wydanie kontynuacji. Dostępne
Nie można mówić o rozczarowaniu, nawet jeśli szczena nie opada. Black Beetle: Bez wyjścia jest maniakalnie wierną laurką dla pulpowej superbohaterszczyzny, skrojonym na miarę odtwórstwem popkulturowego paleotypu, które bez wahania wykorzystuje wszystko, co charakteryzowało mokre (od deszczu!) sny autora. Szpiegowsko-kryminalne gadżeciarstwo pozbawione głębi innej niż ta meta-kulturalna. Nie owijając dalej w bawełnę, dostaliśmy dokładnie to, co dostać mieliśmy. Czytałem z przyjemnością i z otwartymi rękoma przyjmę ewentualne polskie wydanie kontynuacji. Dostępne








Jeśli jesteście ciekawi, jak po małej przerwie wypadli klasyczni bohaterowie i czy dalej są w stanie zapewnić tak wiele