https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-trauma-team/
Pomimo drobnych wad, może nazbyt galopującej fabuły, nawet mnie (a aspiruję do miana największej redakcyjnej malkontentki), trudno było się do czegokolwiek przyczepić. Subiektywnie historia mi się podobała, ilustracje zachwyciły i po prostu czerpię radość z rozszerzanego Cyberpunkowego uniwersum, które pokochałam.
Trauma Team to krótka, pełna przemocy opowieść z jasno określonym przebiegiem. Od początku do końca przepełniona akcją, niedająca czytelnikowi chwili wytchnienia. To krwawa historia o nomen omen, traumie, walce z własnymi
Pomimo drobnych wad, może nazbyt galopującej fabuły, nawet mnie (a aspiruję do miana największej redakcyjnej malkontentki), trudno było się do czegokolwiek przyczepić. Subiektywnie historia mi się podobała, ilustracje zachwyciły i po prostu czerpię radość z rozszerzanego Cyberpunkowego uniwersum, które pokochałam.
Trauma Team to krótka, pełna przemocy opowieść z jasno określonym przebiegiem. Od początku do końca przepełniona akcją, niedająca czytelnikowi chwili wytchnienia. To krwawa historia o nomen omen, traumie, walce z własnymi













Rick Remender to komiksowy twórca który „wjechał” na nasz rynek na pełnym gazie, pozostawiając po sobie wyraźne ślady obecności. Deadly Class czy Fear Agent to pozycje, które zyskały naprawdę solidne grono wiernych fanów. Nie inaczej jest z serią tworzoną wspólnie z Owenem Bengalem, w której to zapach palonych opon i wysokooktanowej benzyny unosi się dosłownie z każdej strony. Jeśli więc ktoś pragnie tego typu klimatu, to Death or Glory #2 jest