Nie można mówić o rozczarowaniu, nawet jeśli szczena nie opada. Black Beetle: Bez wyjścia jest maniakalnie wierną laurką dla pulpowej superbohaterszczyzny, skrojonym na miarę odtwórstwem popkulturowego paleotypu, które bez wahania wykorzystuje wszystko, co charakteryzowało mokre (od deszczu!) sny autora. Szpiegowsko-kryminalne gadżeciarstwo pozbawione głębi innej niż ta meta-kulturalna. Nie owijając dalej w bawełnę, dostaliśmy dokładnie to, co dostać mieliśmy. Czytałem z przyjemnością i z otwartymi rękoma przyjmę ewentualne polskie wydanie kontynuacji. Dostępne w internetach plansze sprawiają bowiem wrażenie konsekwentnej koncepcyjnie, bardziej starannej roboty. Drodzy wydawcy, nie powiem, że musicie, ale moglibyście. Recenzja komiksu Black Beetle: Bez wyjścia #komiks #komiksy #nerdheim
Nie można mówić o rozczarowaniu, nawet jeśli szczena nie opada. Black Beetle: Bez wyjścia jest maniakalnie wierną laurką dla pulpowej superbohaterszczyzny, skrojonym na miarę odtwórstwem popkulturowego paleotypu, które bez wahania wykorzystuje wszystko, co charakteryzowało mokre (od deszczu!) sny autora. Szpiegowsko-kryminalne gadżeciarstwo pozbawione głębi innej niż ta meta-kulturalna. Nie owijając dalej w bawełnę, dostaliśmy dokładnie to, co dostać mieliśmy. Czytałem z przyjemnością i z otwartymi rękoma przyjmę ewentualne polskie wydanie kontynuacji. Dostępne w internetach plansze sprawiają bowiem wrażenie konsekwentnej koncepcyjnie, bardziej starannej roboty. Drodzy wydawcy, nie powiem, że musicie, ale moglibyście.
Recenzja komiksu Black Beetle: Bez wyjścia
#komiks #komiksy #nerdheim
źródło: comment_162636233578odJcFPwiTdWEn9BvZRA3.jpg
Pobierz