Sezon kończymy tak samo, jak go zaczęliśmy niemal równo rok temu – porażką 1:2 u siebie z Pogonią. Dziś znów wyszliśmy głębokimi rezerwami – z dzisiejszego składu tylko Wieteska grał w tym sezonie regularnie, ale rzadko był pierwszym wyborem, w dodatku teraz wystąpił nie na swojej pozycji. Dzisiejszy wynik jest więc zrozumiały, co nie znaczy, że należy się z niego cieszyć.
Ostatecznie remis z Lechią w środę sprawił, że wynik z zeszłego sezonu – zarówno całego, jak i rundy mistrzowskiej – został poprawiony o jeden punkt. Ten dorobek już więcej nie drgnął, co znaczy, że mamy za sobą dość słaby punktowo sezon. 69 punktów to najniższy wynik mistrza Polski w systemie z 37 kolejkami, a 9 punktów w grupie mistrzowskiej również nie jest powodem do dumy.
Ligę wygraliśmy przede wszystkim w okresie od października do marca. Złożyło się na to 15 kolejek, 34 punkty i aż 41 strzelonych goli. Gdyby udało się to przełożyć na cały sezon zasadniczy, byłoby to 68 punktów, a więc raptem o jeden mniej, niż zdobyliśmy w 37 kolejkach. Niewątpliwie pomogły nam też trzy zwycięstwa po wznowieniu rozgrywek w maju. Pod względem punktowania czas między 12 a 29 kolejką był dla nas znakomity. Te punkty dały nam komfort tracenia ich w końcówce.
Mimo
Ostatecznie remis z Lechią w środę sprawił, że wynik z zeszłego sezonu – zarówno całego, jak i rundy mistrzowskiej – został poprawiony o jeden punkt. Ten dorobek już więcej nie drgnął, co znaczy, że mamy za sobą dość słaby punktowo sezon. 69 punktów to najniższy wynik mistrza Polski w systemie z 37 kolejkami, a 9 punktów w grupie mistrzowskiej również nie jest powodem do dumy.
Ligę wygraliśmy przede wszystkim w okresie od października do marca. Złożyło się na to 15 kolejek, 34 punkty i aż 41 strzelonych goli. Gdyby udało się to przełożyć na cały sezon zasadniczy, byłoby to 68 punktów, a więc raptem o jeden mniej, niż zdobyliśmy w 37 kolejkach. Niewątpliwie pomogły nam też trzy zwycięstwa po wznowieniu rozgrywek w maju. Pod względem punktowania czas między 12 a 29 kolejką był dla nas znakomity. Te punkty dały nam komfort tracenia ich w końcówce.
Mimo








Mając w pamięci przegrane Superpuchary, ogromne ciężary w Gibraltarze czy Irlandii, ten mecz wyglądał znakomicie. Dostaliśmy kolejne potwierdzenie, że Legia dobrze sobie radzi ze słabszymi rywalami i że gra do końca, przez co nie poprzestaje na strzeleniu 2-3 goli.
O ile wysokie zwycięstwa przy Łazienkowskiej nie są już aż taką rzadkością, to jednak rzadko się zdarza strzelać sześć goli na wyjeździe, niezależnie od poziomu przeciwnika. Tylko przez straconego gola ten mecz nie znajdzie się w ścisłej czołówce najwyższych wyjazdowych zwycięstw w historii klubu, ale pięciobramkowych zwycięstw poza swoim stadionem też nie było aż tak dużo. Warto docenić to, co robi obecna drużyna, bo przełamuje kolejne bariery i potrafi nawiązywać do bardzo wysokich wyników z dawnych lat.
Właściwie
Sam mecz do zapomnienia, chociaz wkurzaja mnie glosy, ze to tylko GKS itd. Juz nie raz przy tego typu sytuacjach mielismy mecz-horror, a nawet udalo sie odpasc z Pucharu, wiec nie deprecjonujmy tego.