Umieranie nie jest łatwe. Rzadko się o tym rozmawia. Ludzie boją się śmierci, i nie ma w tym nic złego. Prawda jest taka że możemy o tym nie rozmawiać, unikać tematu ale to nie odwróci biegu wydarzeń. Co czuje człowiek kiedy umiera? Co myśli człowiek który pogodził się już z tym że to koniec? Tymczasem to rzecz naturalna. Zwykły cykl jak każdy inny w przyrodzie. Gdzieś w umyśle człowieka rodzi się jaźń
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

the stars meant so much more to me when i was 17
the dark isn’t empty
but a place of possibility

i miss the nights i’d sing in your neck,
dread my flight and cry in your chest
Barto_ - the stars meant so much more to me when i was 17
the dark isn’t empty
but ...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Oh i should've known from the start,
I was in a sinking ship, (With you)
With you, (With you) with you. (With you)

Oh i could've guessed from the way,
That you kissed me back,
Barto_ - Oh i should've known from the start,
I was in a sinking ship, (With you)
W...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Od kiedy chodzę na psychoterapię, staram się być bardziej świadomy swoich emocji - zgodnie z zaleceniami terapeuty. Wręcz "męczy" mnie on tymi emocjami. Za każdym razem na początku sesji pyta się jak się czuję, oczekując opisowej odpowiedzi. Zwykłe "dobrze" nie wchodzi w grę.
Zatem dużo więcej o tym myślę i powoli dowiaduję się różnych rzeczy o sobie, z których wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, bo były stłumione.

Teraz np. dotarło do mnie jak
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Fajnie, że zdałem sobie z tego sprawę, no ale co dalej? Jak mam to naprawić?


@eldoradek: Zapewne będziecie dążyć do tego, żebyś ostatecznie był sam sobie oparciem. W końcu nie można uzależniać swojego życia od innych. A na czas terapii poniekąd terapeuta może być tą bezpieczną przystanią. Na tyle, na ile pozwalają te spotkania (pewnie raz na tydzień/dwa).

Odkrywanie siebie i swoich uczuć jest dobre choć trudne. Wcześniej była ucieczka, teraz przyglądanie
  • Odpowiedz
@BulgarskiTaboret:

Zapewne będziecie dążyć do tego, żebyś ostatecznie był sam sobie oparciem. W końcu nie można uzależniać swojego życia od innych. A na czas terapii poniekąd terapeuta może być tą bezpieczną przystanią. Na tyle, na ile pozwalają te spotkania (pewnie raz na tydzień/dwa).


Brzmi sensownie. Mam nadzieję, że się
  • Odpowiedz
  • 5
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach