Standardowe 8km, tempo... ha! Na początku było ciut gorzej niż wczoraj, wkurzyłem się i pocisnąłem. Efekt - puls od razu w górę, powyżej 160, ale średnie tempo też lepsze - 5:03/km :)
Najlepiej to widać na porównaniu steps/min z wczoraj :)
Fajnie się leciało i przynajmniej wcześniej byłem w domu, o 5:50 ;)
Uwielbiam te wschody Słońca przy mgle i lekkim zachmurzeniu - Słońce wygląda jak wielka pomarańcza :)






Dzieci zafundowały pobudkę jeszcze przed 6, ale różne obowiązki domowe :) sprawiły, że wyskoczyłem dopiero o 7:05. Żona kazała szybko wracać, ale Słońce tak fajnie grzało że pobiegłem jednak minimalnie dalej (choć wolałbym duuużo dalej) - 9,3km.
Tempo nawet w miarę jak na moje obecne słabe bieganie, 5:05/km - pewnie gdyby to była wczorajsza trasa to by było lepiej, a na tej ostatnie 2,5km to nużący podbieg :)
Runkeeper zgłupiał
źródło: comment_MlYlM7SqLAg3OakoUtRgRy6mgA6FG1hg.jpg
Pobierz@rdza: staram się :) Choć pół roku temu po takim biegu bym usiadł zastanowić się co się stało i jak to naprawić... zobaczymy jak zrzucę te 5 kilo ;)