Uff, już po przeklętych deszczach. Wciąż drogi mokre i spora wilgotność (95%), ale nawet na bitych odcinkach mojej standardowej 13/14km trasy nie było kłopotów - a bywało już tak, że błoto z pól spływało na drogę i strach było biec...
A biegło się spoko - start 5:15, trasa identyczna jak w sobotę, tempo też (4:54), akurat idealnie żeby wrócić na start Falcona ;) Na razie klepię to samo,




Zaspałem z kretesem, wyleciałem o 5:45 - ale mogłem sobie akurat pozwolić na dłuższy bieg i poszło znowu 14km. Znowu z czasem 4:54 (przynajmniej nie zwalniam z dnia na dzień ;)
Strzeliło pierwsze 500km z mojego czerwcowego zobowiązania (1500km do końca roku) - może chociaż to uda mi się wykonać. Butom (Adidas glide boost supernova) stuknęło 700km, póki co dobrze się trzymają - choć pianka trochę
źródło: comment_URXdGtFv5DQLoXNDYcWY3aGTc9QY6KyP.jpg
Pobierz@Liriela: No ciekaw jestem jak będą te moje po kolejnym 1000 wyglądać. Jedno co mogę powiedzieć to dobra podeszwa - zero śladów zużycia póki co, asicsy po tym dystansie miały już lekko starty bieżnik.