Łohoho, podbiegi i podbiegi...
Znowu kurna zaspałem. Normalnie już nie wiem co jest, może jakiś dramatycznie niedospany jestem czy co... Wybiegłem 5:52, a że w robocie kocioł a dziecko na 8 odprowadzić trzeba to skróciłem znowu rozgrzewkę. Same podbiegi spoko - próbowałem obciąć początkowe i końcowe wypłaszczenie ale po chwili wróciłem do pełnych cykli.
Nie wiem co jest, ale z tygodnia na tydzień mam coraz gorsze tempo,






Dzisiaj sobie wstałem grubo przed 6, ale małe łapki przytrzymały i wyskoczyłem dopiero o 6:30 :) W sumie profit, bo milej i jaśniej.
W soboty mam zawsze siłowe bieganie, tak było i teraz. Po 2km dobiegłem do płaskiej drogi i za radą @walter21 i @hard1 postanowiłem sobie urozmaicić bieg 4 przebieżkami 300/400. Faktycznie szybkie odcinki robiłem szybciej, ok. 4min/km. Potem ruszyłem dalej. Tradycyjnie cały czas
źródło: comment_ioIeXM8v5Ab7fa1jn4tK715grGbaiHLZ.jpg
Pobierz@hard1: no wiesz, z rok temu to na takiej trasie bym celował w jakieś 4:40 ;) Ale nie będę narzekał, trzeba trochę sadła zrzucić i pracować.
@walter21: jeśli zachowam ten swój kiepski trend to znowu pójdzie mi gorzej niż rok temu ;) Może jakoś wypracuję w końcu lepszy wynik, został miesiąc :)