Mirky, co myślicie o tym, żeby facet wziął trochę urlopu ojcowskiego (nie dwa tygodnie, ale miesiąc albo dwa), żeby posiedzieć z bombelkiem, odciążyć małżonkę (wróciłaby do pracy) i może zbudować jakąś większą więź z dzieckiem (tak, wiem, że w tym wieku to trudne)?
Nie słyszałem wśród znajomych, żeby ktoś tak zrobił, ale może ktoś z was ma takie doświadczenie? Zdaję sobie sprawę, że to nie urlop wypoczynkowy, tylko ciągła robota przy dziecku.
Nie słyszałem wśród znajomych, żeby ktoś tak zrobił, ale może ktoś z was ma takie doświadczenie? Zdaję sobie sprawę, że to nie urlop wypoczynkowy, tylko ciągła robota przy dziecku.


















