Po 1913 możesz zapomnieć o wolnym rynku w USA. Stąd kryzys w latach 30' właśnie. Polecam poczytać właśnie dlatego tą książkę :)
A co ma system do określania moralności? Na prawdę sądzisz, ze (na przykład) te 460 idiotów leniwych (i żrących za Twoje m.in pieniądze) zna się na moralności i sprawiedliwości jak nikt inny i doskonale wie, co powinieneś a czego nie powinieneś robić? ( ͡º͜ʖ͡º)
Tylko 40%? Połowa ceny paliwa to podatek. Artykuły spożywcze kupujesz bez VAT? W ich cenie jest też wliczony dwa razy przepłacony transport (paliwo). Żyjesz bez prądu? 1/4 ceny prądu to podatki. Dojeżdżasz do "darmowej" szkoły autobusem i płacisz w cenie biletu za podatek w paliwie. Gdzie się nie obejrzysz płacisz podatki, czasami kilka razy te
Recenzja "Atlasu Zbuntowanego" Ayn Rand, zamieszczona w National Review w 1957 r. To środowisko wykluczyło grupę randystów z grona amerykańskich konserwatystów
@RoyBatty: To widocznie robił ladacznicę z logiki. ( ͡°͜ʖ͡°) Ja nie wierzę w bezinteresowność, uważam, że wszelka pomoc jest motywowana pobudkami egoistycznymi.
A zatem sądzi pan, że pieniądze są źródłem zła? A czy zapytał pan kiedykolwiek, co jest źródłem pieniędzy? Pieniądze są narzędziem wymiany, która nie może istnieć, jeśli nie istnieje produkcja towarów i ludzie, którzy je produkują. Pieniądze są materialną formą zasady mówiącej, że ludzie, którzy chcą załatwiać ze sobą interesy, muszą to robić w formie handlu, płacąc wartością za wartość. Pieniądze nie są narzędziem sępów, którzy żądają pańskiego produktu w zamian za
@autoexit: mam to na liście "must-read". Polecasz? Bo nie wiem czy czytać to przed "Dziećmi Północy" Rushdiego, czy po. Do tej pory nie spotkałem się z żadną negatywną opinią odnośnie Rand.
Historia, którą Ayn Rand opisała w „Atlasie zbuntowanym" – strajk przedsiębiorców, wynalazców i innych twórców – nie jest tak nieprawdopodobna, jak mogłoby się wydawać.
@Vealheim: Poważnie i bez cynizmu: w którym momencie masakruje feminizm? Zwłaszcza ta druga część jest porażająco słaba - to w zasadzie po prostu wyrażenie swojego stanowiska, bez podania choćby jednego argumentu.