Mirki, powiedzcie mi czy to jest normalne, czy po prostu robią mnie w ciula?
Drugi rok z rzędu moja kontraktornia odmawia mi podwyżki. Wymówka: klient (duży bank) zamroził budżety, u klienta są zwolnienia i "teraz to w ogóle trzeba się cieszyć, że jest praca"
Tylko ja nie mam umowy z bankiem, tylko z kontraktornią. Biorą na mnie w------ą marżę co miesiąc, a teraz żal im

















Sprawdziłem, ile powinien wynosić pierwszy próg podatkowy, gdyby od 2009 roku był waloryzowany tak jak płaca minimalna.
Dlaczego od 2009 roku? Bo wtedy wprowadzono skalę podatkową najbardziej podobną do obecnej: pierwszy próg i potem 32% od nadwyżki.
TL;DR: