Jak byłem dzieckiem i mama wysłała mnie do sklepu to zawsze mogłem coś tam dla siebie kupić, wiadomo nie cala paczkę pryncypalkow ale jakiegoś batona, loda jak najbardziej - zawsze kupowałem kinder bueno, nie ma dla mnie lepszego batona, no i jak wracałem i szamałem to marzyłem co to nie będzie jak będę już pracował, że kupię se na zapas i codziennie będę jadl jednego - dziś
Czy ktoś może mi wytłumaczyć skąd bierze się fenomen #discoelysium ? W końcu znalazłem trochę czasu żeby zagrać i po jakichś 2 godzinach dałem sobie spokój. Gra, którą mocną stroną mają być dialogi raczy mnie grafomańskim, przeintelektualizowanym politycznym bełkotem. Z mechanik RPGowych jest rzut 2k6 podczas tych dialogów. Przemęczyć się i dać szansę, czy uznać że gra nie jest dla takiego plebejskiego gustu jak mój?
@shiverr: dla mnie niedoścignionym wzorem 'czytanych' RPGów jest i będzie Planescape: Torment i już się z tym pogodziłem. Próbowałem Disco i brnąłem w to na siłe licząc na to że zacznie żreć, ale nie zaczęło. Być może to jest obiektywnie lepsza gra, ale Planescape trafił w taki moment w moim życiu gracza, że w c--j go wyidealizowałem i przez to nic mi się już nie podoba... ech... No może jeszcze
Dostałem dzisiaj nowinę, że zostanę ojcem i mam totalną mieszankę uczuć we łbie.
Z jednej strony się cieszę, bo mam cudowną kobietę, z drugiej strony nigdy nie miałem pozytywnego wzorca ojca, i mały głosik w głowie podpowiada mi, że będę jak mój stary.
Jeśli mieliście podobne sytuacje, to chętnie bym poczytał wasze doświadczenia, najlepiej dla otuchy ¯\(ツ)/¯
Pytanie do normików: co byście zrobili w takiej sytuacji?
Kiedyś, gdy chodziłem do technikum, był taki jeden gość, który regularnie mi dokuczał. W sumie nie wiem dlaczego, chyba myślał, że to zabawne. Jedną z jego „zabaw” było robienie mi zdjęć, gdy siedziałem albo wykonywałem jakieś zwykłe czynności.
Jak byłem dzieckiem i mama wysłała mnie do sklepu to zawsze mogłem coś tam dla siebie kupić, wiadomo nie cala paczkę pryncypalkow ale jakiegoś batona, loda jak najbardziej - zawsze kupowałem kinder bueno, nie ma dla mnie lepszego batona, no i jak wracałem i szamałem to marzyłem co to nie będzie jak będę już pracował, że kupię se na zapas i codziennie będę jadl jednego - dziś