Jak mnie to niemiłosiernie wpienia, gdy jadąc pociągiem widzę starą babę (ale nie tylko), która kładzie na siedzeniu przed sobą swoje zasyfiałe i zagrzybiałe giry. Dziś miałem okazję obserwować taki rytuał odprawiany przez Grażynę, która chyba dopiero co #!$%@?ła na bosaka po polu, a potem z zadowoleniem wcierała #!$%@? na czarno #!$%@? w fotel na przeciw i jeszcze się im przyglądała całą drogę. Aż zrobiłem fotkę.
@kaczek93: A mnie wkurzają ludzie, którzy zamiast zareagować wtedy, kiedy się powinno to zrobić, to jedyna na co potrafiąsięzdobyć, to walnąć z cichacza fotkę, wstawić ją gdzieś w internety i pisać, jak to ludzie są głupi. Oczywiście w komentarzach inne gimbusy piszą prawilnie, jakby to pobili, skrzywdzili, zabili osobę dokonującą takiego draństwa. Człowieku, zamiast podnosić sobie i nam poziom złości, weź następnym razem zwróć kulturalnie uwagę kobiecie, powiedz co myślisz
większość studentów z Polski, których tutaj ( #chicago ) poznałam, przelicza dolary na złotówki. chyba bym się zastrzeliła po pierwszych zakupach... tak więc z powodzeniem przeliczam godziny z tutejszych na polskie, funty i uncje na kilogramy, mile na kilometry, nawet stopnie Farenheita na Celsjusza! ha. ale kasa pozostaje dla mnie bezjednostkowa. kiedy wyjeżdżałam martwiłam się, czy nie będę musiała żyć o chlebie i wodzie (a amerykański chleb jest podobno paskudny - nie wiem, bo nie jadam :P za to woda darmowa, wszędzie stoją kraniki i można sobie nalać, nawet w jakichś muzeach czy coś). zarabiam nieco ponad 2k (nie wiem dokładnie ile, bo za lipiec nie dostałam pełnej pensji, więc okaże się), z czego prawie 700 dolców idzie na mieszkanie. przy czym koledzy z labu łapią się za głowę, że tyle płacę... choć z drugiej strony 1400 dolców za mieszkanie 2 sypialnie + salon + mała jadalnia + kuchnia + łazienka + wszystkie media w cenie to chyba nie tragedia. we Wrocku w takim mieszkaniu spokojnie z 5 studentów mogłoby mieszkać ( ͡°ʖ̯͡°) w każdym razie 1/3 kasy idzie na mieszkanie. nie mam internetu (swojego - ciągnę od sąsiada, który jest miły i użycza za darmo), ale generalnie nie jest drogi. przykładowo 25 dolców za 25 mbps. plus podatek. plus opłata za modem. nie jest źle, ale moja współlokatorka widzi to jako 100 złotych, więc póki co nie doszłyśmy do konsensusu z umową. telefon komórkowy to śmieszna sprawa, generalnie jest tak, że płaci się za przychodzące rozmowy i smsy (tak, jak się kogoś nie lubi, można go naciągnąć :P), chyba że ma się opcje unlimited. ja płacę 40 dolców (plus podatek! czyli jakieś 44) miesięcznie, mam prepaida (a po oglądaniu tych wszystkich serialów myślałam, że tu nie ma prepaidów), nielimitowane rozmowy i smsy w stanach, nielimitowane smsy do Europy i 2 gb netu. nie jest źle. te 2 gb netu to tak optymalnie, codziennie dużo rozmawiam z #niebieskipasek przez messengera, czasem z rodzicami i przyjaciółkami, poza tym oczywiście gps, bo tutaj jest gdzie się zgubić. tak co do gpsu, skojarzyło mi się - w Chicago nie funkcjonuje coś takiego jak rozkład jazdy komunikacji miejskiej. w centrum są tablice (chyba jak w każdym dużym mieście w Polsce), które pokazują za ile minut będzie najbliższy autobus, ale jak chcesz sobie zaplanować, żeby przyjechać o jakiejś konkretnej godzinie na miejsce, to powodzenia. najskuteczniejsze jak dla mnie jest używanie google maps, które pokazują za ile minut powinien być autobus (i uwzględnia jego opóźnienie - choć nie mam pojęcia w stosunku do czego liczone jest opóźnienie, skoro nie ma rozkładu!) jedzenie jest zaskakująco tanie. jest cholernie gorąco, więc pożeram lody (i nie, nie robi się ze mnie gruba amerykanka, nawet schudłam i musiałam kupić nowe spodnie, bo stare ze mnie spadają - szok). no i takie opakowanie ~1.5 litra kosztuje 5-6 dolców. są tańsze, są droższe. to taka średnia cena. wołowina 8-9 dolców za ~0.5 kg. najtańsza czekolada w moim sklepie jest importowana z CHORWACJI. jest niedobra, ale jest tania i w ciasteczkach smakuje idealnie :D no ale generalnie najwięcej jem warzyw i owoców, bo są naprawdę dobre i świeże, maliny i jagody smakują prawie tak dobrze jak zebrane samodzielnie :D w sumie w lipcu (czyli przez jakies 2/3 miesiąca) wydałam niecałe 300 dolców na jedzenie, w co wchodziło również jedzenie na mieście od czasu do czasu (amerykańskie
@blueflower: To Ty po kawę ze szklanki iw dodatku w takim aluminium koszyczku, który zaraz będzie gorący i poparzy palce.
Ej powkręcaj tych ludzi z labu trochę (co konkretnie robisz)? Za czasów studenckich jak przyjechała do nas laska z erazmusa z Londynu puściliśmy do wanny karpia, ze niby na święta i teraz będzie sobie pływal przez 3 miesiące bo taniej wychodzi. Tak ze resztki jedzenia miala wrzucać do wanny, on
#truestory #logikarozowychpaskow Mireczki co sie #!$%@? przed chwila to ja nawet nie: wczoraj okolo polnocy zastankowalem swoj samochód na full i po odbiciu dolałem jeszcze ze 2 razy (diesel) no i pojechałem pod blok który stoi 200m dalej. Teraz dzwoni domofon i hurr durr afera bo cieknie olej spod samochodu pod klatką. Wychodze a tam stoją 3 grazyny lvl. ~55 i rzeczywiście była niezbyt duża plama taka 15cm*40cm
Cześć, jestem Oskar i mam 23 lata. Na emigracji rzuciłem palenie i wódę. Palenie bo za drogo, wódę, bo nie mam z kim pić. Moja historia jest inna. Dzieciństwo skonczylem w wieku lat 17, kiedy zacząłem pracowac w zakładzie stolarskim. Po maturze odszedłem z zakładu stolarskiego i próbowałem studiowac i pracowac. Niestety nie byłem w stanie sie utrzymać. Wyjechałem wiec do Anglii. W Anglii bardzo mi sie podoba, pracuje na śmieciowe w
Za czasów #studbaza to się kombinowało jak się dało i tak pewnego razu, coś poknociliśmy, że rozrobiwszy spirytus został nam się taki komplet: 1. Wódka w butelkach po spirytusie. 2. Woda w butelkach po wódce. Do pokoju wpadł Mareczek. Taki wiecie, wesołek co wszędzie nos wciska, kumpluje się ze wszystkimi, ale wszyscy mają go dość, bo męczy i zawsze leci na sępa. Od progu rzuca jak to Mareczek "No cześć chłopacy, słyszałem, że macie coś dobrego, dacie..."
@malecontent: Trochę mniejszy, ale ekipa mojego Taty regularnie konkurowała z budowlańcami (budowa obok akademików) kto lepiej pije i oni któregoś razu otrzymali wyrazy uznania po tym jak siedli na widoku popijając wino śliwkowe z butelek po denaturacie.
@noel_gallagher: traka ciekawostka, może jeszcze ktoś na to nie trafił. Zdjęcie na okładce tej płyty jest autorstwa andres serrano, a przedstawia wymieszaną krew i spermę, pomiędzy dwoma szklanymi płytkami :)
Co #!$%@?łem.. Kupiłem jakąś w #!$%@? mocną taśmę montażową (półkę w kuchni montuję) i przylepiłem sobie telefon do szafki (nie wiem po co) za #!$%@? nie da się odlepić. #problemypierwszegoswiata ##!$%@? #tasmamontazowa
O #!$%@? chodzi teraz z modą na wyśmiewanie parawanów? Brałem ze sobą parawan na plażę odkąd pamiętam, a teraz nagle to się stało jakimś symbolem cebulactwa, ja #!$%@? co jest ludzie. Prawda jest taka że bez parawanu nad polskim morzem to można co najwyżej w kurtce poleżeć. Tu chyba chodzi o to że teraz według korpokarierowiczów, jeżdżenie nad bałtyk to szejm i wieśniactwo. W końcu jak się zarabia 2900 na rękę to
1. powiedz koleżance, że kolega, który się w niej #!$%@? ma basen na tarasie 2. szybka zmiana zdania, z brzydkiego #!$%@? stał się słodkim pysiem 3. koleżance udaje się z nim umówić 4. po kilku dniach #!$%@? przez nią szajsu typ zaprasza ją do mieszkania 5. dostajesz zjebę od koleżanki za to, że nie powiedziałaś, że to zwykły dmuchany basen XDDD 6. kiśnij jak bardzo różowe paski są #!$%@? i materialne
hehe ultra śmieszne cumplu ( ͡° ͜ʖ ͡°)