W lutym 2023 r. przeciętne wynagrodzenie w Polsce przebiło 7 tys. zł brutto podał Główny Urząd Statystyczny. To o 13,6 proc. wyższa kwota niż odnotowana w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wzrost jest spory, ale znacznie szybciej w tym samym czasie zwiększyły się ceny.
"Wiele firm myśli tymczasem, że trzeba być najtańszym na rynku, bo wówczas się najwięcej sprzeda i więcej zarobi. To nieprawda. Można podnieść ceny i jeszcze lepiej zarobić.
Masz tu kogoś konkretnego na myśli? – Mówię choćby o niektórych deweloperach.
Wchodzimy na grząski teren. Chcesz mi powiedzieć, że deweloperzy za tanio sprzedają mieszkania? – Popatrz: deweloper w związku z tym, co się dzieje na rynku, obniża ceny mieszkań o 5 czy 10 proc.
@mickpl: Gotówkowicz nie musi iść po zdolność. A gotówkowicz też pęknie - kwestia czasu. To tylko tu na tagu niektórzy czekają latami i codziennie do tego fapują, normalni ludzie poza banieczką mają inne priorytety życiowe.
Warszawa, Gdańsk, Kraków - to tylko przykłady miast należących do tzw. klubu 10 tys., czyli miejsc, gdzie trudno o nowe mieszkanie poniżej 10 tys. zł za metr kwadratowy. Niedawno do 'elitarnej' grupy dołączył Poznań, a już niedługo nowym członkiem prawdopodobnie zostanie również.
Tl;dr 2008: "metr warszawskiego mieszkania odpowiadał równowartości 2,92 wynagrodzenia" 2013: "jeden m2 za 1,77 pensji" 2015: "metr warszawskiego mieszkania za 1,87 miesięcznej pensji" 2020: "1,82 przeciętnej w tamtym czasie pensji za metr kwadratowy" 2022: "1,65 pensji za metra kwadratowy mieszkania" 2023 (na razie): "1,60 pensji za metr kwadratowy mieszkania w stolicy"
Gdybyśmy mieli bańkę jak w 2008, metr mieszkania w Warszawie kosztowałby teraz średnio 19412,65 zł. Mam to szczęście, że pamiętam powszechne
@herbatananoc: Żeby nie było, nie sprawdzałam teraz danych z artykułu ze statystykami. Ale sprawdzałam rok czy dwa lata temu i tak to mniej więcej wyglądało: koszmarny 2007-2008, a później 1,6 czy 1,8, to już kosmetyczne różnice w porównaniu z bańką.
Najlepsze jest to, że sami spadkowicze o tym piszą i wklejają w kółko wykres pokazujący, jak ceny mimo nominalnych wzrostów realnie ebły, ale z niezrozumiałych względów uważają, że to znak, żeby
@mahuarehano: A później do minimalnej, a później do dominanty, a później netto, a później pomnóż przez liczbę Avogadra. Jak uważasz, że to wiele zmieni, to sam przelicz i się pochwal.
@mahuarehano: A co miała średnia krajowa do mieszkań w 2008? Przecież to co piszesz jest nie na temat. Tak, chleb zdrożał, tak, to tamto. Tylko wmawia się ludziom obecnie startującym w życie, że takiej tragedii jak teraz nie było nigdy i są najbardziej poszkodowanymi Polakami w dziejach, i w ten sposób buduje się w nich mentalność ofiary. Podczas gdy mieszkania w Warszawie zawsze były słabo dostępne, w takim 2008 było dużo
@mahuarehano: ??? Przecież i artykuł, i mój komentarz jest o tym, że nie ma co narzekać, jest jak zawsze. A Ty piszesz, że w mniejszych miastach zdrożało dwa razy, a potem zachwalasz wyprowadzkę do powiatowego.
"Średnie wynagrodzenie w roku 2004 -> 2.289,57 zł Średnie wynagrodzenie w roku 2022 -> 6.346,15 zł
Czyli zarobki wzrosły na przestrzeni tych lat średnio 2-3 krotnie, a koszt mieszkania 5-6 krotnie."
Tu się zgadzam, 2004 był przed tą banią, stosunek ceny do pensji był lepszy. Ale artykuł mówi o okresie po 2008, czyli o czasach, kiedy powszechna dostępność KH jednak te ceny podbija. I młodzi nie frustrują się przecież, że
@zdunek89: Zważywszy, że według artykułu jest trend spadkowy (w przeliczeniu na pensje), to całkiem możliwe. Za dwa lata będzie taniej niż za rok, tak jak rok temu było taniej niż dwa lata temu. Ja tu trafiłam z tagu #nieruchomosci, a tam jest frakcja, która od lat w dowolnym momencie twierdzi, że właśnie jest szczyt bańki, parę lat temu było taniutko (tylko te parę lat temu mówili to samo), a przy
Rząd poważnie wziął się za zmiany w mieszkaniówce. Po zapowiedzi zmian, które dotkną m.in. kwestii budowy balkonów czy miejsc postojowych. kolejna nowość ma dotyczyć wind.
Na rynek nieruchomości wracają klienci, którzy mają zdolność kredytową. Podjęcie decyzji przyspieszają doniesienia odnośnie do cen mieszkań. Te w niektórych miastach znowu rosną. W porównaniu ze styczniem 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 43,5 proc.
W dużych miastach wojewódzkich coraz trudniej znaleźć mieszkania, które będą kosztowały mniej niż 10 tys. zł za 1 m2. Granicę tę przekroczono w kolejnym mieście. Do klubu „powyżej 10 tys”. do tej pory należały Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk i Katowice, teraz dołączył do niego Poznań.
Kolega pyta. Załóżmy, że macie nieduże mieszkanie w Warszawie (2-3 pokoje), takie że złapie się pod kredyt 2%. (Hipoteka czysta). Chcecie sprzedać i kupić podobne w innej lokalizacji najlepiej na rynku wtórnym, do wejścia (za uzyskaną gotówkę, możecie ciut dołożyć). Jak to najlepiej rozegrać, żeby jak najmniej stracić finansowo? Czy dobrze myślę, że najlepiej zaklepać nowe mieszkanie umową przedwstępną po obecnych cenach, a sprzedać stare jak rynek trochę odbije dzięki kredytowi 2%?
@herbatananoc: To pewnie będzie max 2000 nieruchomości w pierwszym tygodniu lipca, nie spodziewałbym się, że rynek "odbije". A tym bardziej nie uzależniałbym decyzji od tego programu.
@pastaowujkufoliarzu: To jest właśnie ciekawe podejście. Mam takie wrażenie, że większość tutaj spodziewa się wykupu wszystkich mieszkań po wejściu tego kredytu 2%. Nikt natomiast nie wspomina, że jest również spore grono, które właśnie czeka na ten program, żeby wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż.
Spadkowicze mają spadki, niespadkowicze mają brak spadków, wszyscy mają rację, można się pogodzić.
"Spadki stawek mkw. nowych mieszkań w realnym wymiarze już mają miejsce i w wybranych lokalizacjach wynoszą już ponad 10 proc. rok do roku. Aby doszło do trwałych spadków w sensie nominalnym, musiałyby mocno potanieć materiały budowlane, grunty inwestycyjne i siła robocza, na co na razie, jak wiadomo, się nie zanosi – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl."
@herbatananoc: no dobrze mówi, przecież zabroniona jest sprzedaż z mniejszą marżą, po kosztach albo ze stratą nawet w przypadku utraty płynności przez największych devów. Zobaczymy do kiedy będą w stanie rolować swój dług
@rycerz_na_bialym_osle: utrata płynności...serio? i ile byłoby tych tanich mieszkań gdyby jakiś duży dew miał upadać? 2k bez dachu i okien? a później co? chyba wielki kryzys bo nic innego mi nie przychodzi do głowy w takim scenariuszu
"Piotr: – Mamy z żoną kredyt od 2007 roku, z sierpnia, na niecałe 300 tys. zł w złotówkach. Zaczynaliśmy z ratą 1960 zł. Wzięliśmy przez doradcę, który mówił o tym ryzyku zmiany kursu."
Mirki to by oczywiście powiedziały DZIĘKI doradcy, gdyby nie to, że tacy doradcy nie istnieją, bo absolutnie wszyscy naganiają na najgorsze możliwe rozwiązania, czyż nie. A tu taki dobry doradca, a klient niezadowolony.
W grudniu informowaliśmy o czterdziestolatce, która przez ponad pół roku mieszkała sama w namiocie rozbitym po środku lasu w gminie Żyrzyn. Z pomocą policji, kobietę udało się przekonać do opuszczenia obozowiska. Sąd zdecydował o umieszczeniu jej w zakładzie opiekuńczo-leczniczym.
Postanowiłem udowodnić, że mieszkania w Polsce nie tylko nie są zbyt drogie, ale tak naprawdę stać na nie prawie każdego. Wystarczy ruszyć głową, stworzyć plan i konsekwentnie się go trzymać.
Zgodnie z nową ustawą o obronie ojczyzny z marca 2022, prawie wszyscy obywatele w wieku 18-60 mają obowiązek obrony ojczyzny, którego podstawowym sposobem spełnienia jest służba wojskowa. Obowiązkowi nie podlegają...
Dlaczego kiedyś wszyscy budowali domy z podpiwniczeniem, a teraz większość woli na płycie? Rozumiem, że koszty, ale piwnica to przecież zawsze były koszty. Sama wolałabym mieć z piwnicą, nie rozumiem mody na hejtowanie piwnic.
@herbatananoc: trochę czasy się zmieniły. nie masz kotłowni, nie masz ogrzewania grawitacyjnego, nie trzyma się węgla luzem (brak zsypów), nie robi się zapasów kalendarzowych, nie masz ujęć wody... po prostu praktyczność piwnicy jest dyskusyjna, a koszty rosną.
Sami sobie odpowiedzcie co i kiedy zacznie spadać lub spadnie o 50%?
Punkt 1 i 2 na pewno
Przecież tak nie było nawet po pęknięciu prawdziwej bańki w 2008. Na Białołęce maks co śpiewali przed spadkami to 8k za metr, a najniżej po spadkach pamiętam 5,6k, natomiast realistycznie to były raczej spadki z 7k na 6k. Spoko, ale to przecież nie 50%.
Dodatkowo są duże różnice w mieszkaniach do 50m i powyżej 70-ciu. Te ostatnie spadają szybciej i gwałtowniej niż małe mieszkania.
Przekonanie potoczne, niekoniecznie prawdziwe. 300 metrów też jest powyżej 70, a myślisz, że kupiec na 300 metrów na Powiślu przelicza teraz swoją zdolność kredytową? Jak się przyjrzysz większym mieszkaniom, powiedzmy już 100+, to zobaczysz, że tam się sytuacja odwraca. Trzeba by przeanalizować konkretne przedziały - metraż, lokalizacja, standard. Wysoki standard
"Dotychczasowa polityka pieniężna była dla Polaków całkowicie niewiarygodna, o czym świadczą wysokie oczekiwania inflacyjne" - ocenia prof. Joanna Tyrowicz (członkini Rady Polityki Pieniężnej).