✨️ Obserwuj #mirkoanonim Macie tak czasem, czy to tylko ja jestem nienormalny?
Bywa, że coś mi nie pasuje, coś trapi w relacji z drugą osobą, np. jakieś zachowanie bądź jego brak. I mam ochotę jej o tym powiedzieć, ale blokuje mnie myśl, że nawet jeśli ta osoba to zmieni, to będzie to wymuszone i nie zadziałoby się, gdybym nie zwrócił jej na to uwagi. Nade wszystko liczy się dla mnie autentyczność i niewymuszone
@mirko_anonim: To nie jest szczeniackie. To jest naiwne. Chcesz, żeby ktoś Ci czytał w myślach, a jak tego nie robi - to masz pretensje. Autentyczność nie polega na tym, że druga osoba domyśla się Twoich potrzeb i spełnia je zanim otworzysz usta. Tylko dzieci liczą, że świat będzie ich rozumiał bez słów. Dorośli, w sensie dojrzali ludzie mówią, czego chcą, patrzą co druga strona z tym zrobi i dopiero wtedy
Kolega pyta co robić jeśli laska mówi mu co jakiś czas o jej kolegach i podkreśla w rozmowie, że ci koledzy mają cechy, których nie ma on? To koniec dla huopa czy jest jeszcze nadzieja? ( ͡°ʖ̯͡°) Dodam, że kolega jest #programista15k
@a5f5c1: Kiedy kobieta zaczyna wspominać o innych facetach i podkreśla ich zalety wypominając Ci braki, to nie jest przypadek. To komunikat. Albo test, czy huop się ogarnie, albo zapowiedź zmiany kierunku - czyli: "Rozglądam się, bo czegoś mi brakuje."
I teraz są dwie opcje: - Albo huop się budzi i przestaje być miękką kluchą, zaczyna stawiać granice (jak wielokrotnie podkreślam, z szacunkiem do niej, ze spokojem i bez dramatu), pokazuje, że nie
@a5f5c1: Pytanie też, jakie cechy kolegów podkreśla? Bo czasem można z tego wziąć coś dla siebie, ale nie pod presją. Jeśli ona mówi, że kolega np. jest bardziej zdecydowany, ma plan, jest bardziej ambitny, może zapytać sam siebie: "Czy to jest coś, co realnie mnie rozwinie?" Bo może to mówić też z pozycji troski, ale robi to jak toksyczny rodzic, który porównuje do syna koleżanki. To, czy warto tkwić w takiej relacji,
@a5f5c1: To kolega ma już w związku proces rekrutacyjny, ale nie wie jeszcze, że jest kandydatem rezerwowym. Tu już nie chodzi o to, że go motywuje, ale pozycjonuje go jako gorszego. A to już nie bycie partnerką, a bycie selekcjonerką.
Im bardziej kolega będzie się starał "na pokaz", tym bardziej utwierdzi ją, że jest niżej w hierarchii. Trzeba szukać relacji, w której czujesz się wspierany, a nie licytowany. Bo jest
@mirko_anonim: Nie próbuj tego ratować. Bo zaufanie da się odbudować tylko wtedy, gdy druga strona uzna swoją winę i chce to naprawić. A tu nie ma żadnej skruchy - tylko odwracanie kota ogonem.
#zwiazki #logikarozowychpaskow Półtora roku w związku, mamy 24lata. Miałem kłótnie z różowym. Każdy przy swoim dalej, poszło o jakąś rzecz dotyczącą związku(ale nic dużego typu kredyt czy dziecko(nie mamy obu xD), dajmy na to poszło o wydatki). Następnego dnia napisałem by to wyjaśnić i się pogodzić. Z rozmowy takiej krótkiej wyszło ze okej. No ale nie jest bo od tygodnia różowy mi odpisuje jednym zdaniem i nawet do
@DoubleWu: Wybierz sobie jedno: - Jesteś z kobietą, która nie potrafi komunikować się w relacji, - Trzyma Cię na emocjonalnej smyczy, bo jej obecna siła to Twoja nadgorliwość, - Testuje, jak bardzo się zniżysz.
Jeśli ktoś zachowuje się jak lodówka, to nie twoim zadaniem jest ją rozmrażać. Dobra relacja to nie gra w obrażanie się bez powodu. Jeśli kobieta chce poważnego związku, to rozwiązuje konflikty, a nie nimi steruje. Możesz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim Moja rodzina rzuca głupie teksty o moim partnerze i jest mi bardzo przykro z tego powodu.
Jestem kobietą 30+, ale w obecnym związku jestem od niedawna. Czuję, że to może być ten, bo fajnie się dogadujemy, mamy wspólne cele i kochamy się. Moi rodzice zaprosili mnie i mojego faceta na obiad, bo chcieli go poznać. Był tam też mój starszy brat (rozwodnik) i młodsza siostra z narzeczonym. Wydawało się,
@mirko_anonim: Ichh komentarze nie miały nic wspólnego z troską - to był pokaz ich własnych kompleksów i potrzeby kontroli.
Brat - rozwodnik, który nie ogarnął własnego związku. Siostra - z narzeczonym pajacem, który próbuje zabłysnąć u boku rodziny. Ojciec - podchwytuje jak dzieciak, zamiast dać przykład. I co, to są ludzie, którzy mają wyznaczać Ci granice i oceniać Twojego faceta?
To normalne, że przykro, kiedy zawodzą Cię bliscy. Ale to
@NetworkCartoon: Klasyczne szukanie sponsora niezależności. Równość to nie to samo co tożsamość. Możemy mieć inne role, inne energie - ale jeśli kobieta oczekuje klasy od faceta, to musi tę klasę również prezentować. Bo w przeciwnym razie, zamiast równouprawnienia, mamy po prostu roszczeniowość w sukience.
Będzie długo bo chcę dać szerszy kontekst. Mam żonę od 10 lat, dzieci i problem, który powinienem rozwiązać na początku, ale z uwagi na mój charakter i to jak byłem wychowywany, nie dostrzegałem go. On oczywiście się nasilał i urósł do tego stopnia, ze nie potrafię już go usunąć (głównie przez dzieci, których szczęście i zdrowie psychiczne jest dla mnie priorytetem - nie będę ryzykował rozwodu
@PapaLeo: Twoje potrzeby są normalne, zdrowe i zasadne. Problem nie jest w Tobie - problem jest w tym, że za długo godziłeś się na życie w układzie, w którym Twoje granice i przestrzeń są systematycznie ignorowane. Teraz trzeba je zacząć stawiać stanowczo, ale z klasą - i nie przepraszać za to, że jesteś człowiekiem, a nie dodatkiem do cudzej wizji rodziny.
@agacik92: Doceniam ton i dobrą intencję, ale trzeba nazywać rzeczy po imieniu: kobieta, która systematycznie blokuje swojemu facetowi dostęp do świata zewnętrznego - nie potrzebuje książki o emocjach, tylko konfrontacji z własnymi granicami.
To nie jest "strach, że mu się znudzi" - to zachowanie wynikające z potrzeby kontroli. I niezależnie, czy źródłem tej potrzeby jest lęk, kompleksy, czy dzieciństwo - skutki są realne: facet, który traci siebie, swoje przyjaźnie, rytm życia
@agacik92: Rozumiem Twoją perspektywę i nie mam z nią problemu - każdy patrzy przez swój filtr. Ale warto oddzielić dwie rzeczy: rozmowę o emocjach od odpowiedzialności za granice.
To, co opisał OP, to nie są tylko "lęki" żony. To są realne konsekwencje - ograniczenie kontaktów społecznych, zamknięcie przestrzeni życiowej, pasywna agresja, osłabienie jego relacji z samym sobą. Jeśli coś takiego trwa latami, to nie wystarczy tylko "porozmawiać inaczej".
@NevermindStudios: To nie chłopak zawinił. To matka uczyniła go słabym. Wychowała rycerza w bajce, gdzie królewny kochają wilki. Chciała dobrze, ale nie nauczyła go jednej rzeczy - że szacunek bez granic to nie szacunek, tylko poddaństwo.
@betonowa_klata: Dobrze wychowała, bo nauczyła empatii, uprzejmości, czułości - rzeczy rzadkich i cennych. Ale… Nie nauczyła go stawiania granic, obserwacji zachowania, wyciągania wniosków. Nie dała mu kompasu: "Nie każda kobieta zasługuje na to, żebyś traktował ją jak królewnę." Królowa bez szacunku dla króla prędzej czy później stanie się tyranką.
On pozornie nie zrobił nic złego, widać ogromną wrażliwość którą ojciec mógłby pomóc przekuć w siłę. Po prostu źle wybrał adresata
✨️ Obserwuj #mirkoanonim Jak odnalezc szczescie? Zyje zyciem, ktorym kiedys chcialem zyc. Stabilna, malo stresowa praca, zarobki w okolicach średniej krajowej wiec da sie przezyc. Mam dziewczyne, mieszkamy razem. Wszystkie te rzeczy 5 lat temu wydawaly mi sie abstrakcja i czyms do czego dazylem. Cale zycie bylem nieszczęśliwy, myslalem ze w takim zwyczajnym zyciu odnajdę szczescie. I nic. Po pewnym czasie jestem tak samo nieszczęśliwy jak bylem. Tesknie za mlodzienczym, piwniczanym
@incelowski: To nie kryzys męskości, to kryzys ambicji i odwagi by sięgać wyżej niż własna bańka.
Internet to nie lustro społeczne - to śmietnik i teatr jednocześnie. Jeśli szukasz głębokich rozmów z kobietami, a obracasz się w internecie czy tylko wśród wykopowego folkloru, to tak jakbyś szukał elegancji w barze mlecznym po północy.
Pora też przestać traktować innych ludzi jak narzędzie do poczucia spełnienia we własnym życiu.
@HoroLive: Brzmi jak negocjacje przed fuzją, nie jak przygotowania do ślubu. Sześć lat razem i teraz szantaż notarialny? Brawo, właśnie zobaczyłeś jej prawdziwe oblicze. Jeśli teraz stawia warunki, co będzie robić po rozwodzie? Odmówi kontaktu z dzieckiem bez przelewu? Notariusz nie naprawi braków emocjonalnych w związku, a małżeństwa oparte na szantażu prędzej czy później skończą się w sądzie.
@HoroLive: Pytasz po co to mówi? Jak to nie było w żartach, to sprawdza, na ile się ugniesz. Kobieta, która na poważnie myśli o przyszłości z Tobą, nie rozkłada relacji na rubryki w Excelu. A jeśli Ty mówisz "i tak pójdzie w ślub", to wiedz jedno - weźmiesz go z nią, ale niekoniecznie z godnością. I po rozwodzie, gdy będzie grzebać w Twoim portfelu, przypomnisz sobie ten moment.
@HoroLive: Z kompromisami w związku (i jak zauważysz, generalnie w dowolnej relacji) jest jak z oddawaniem terytorium silniejszemu sąsiadowi. Za każdym razem, kiedy się ugniesz, myślisz, że to dla świętego spokoju. Ale nie zauważasz, że spokój staje się walutą, którą płacisz za cudze roszczenia. A roszczenia nie mają końca. Bo jeśli raz pokażesz, że można Cię przestawić - to następnym razem zrobią to szybciej i łatwiej. Taka jest natura ludzka.
@mirko_anonim: Czepia się, bo może. A może, bo pozwalasz. Nie chodzi o to, że jest zła - tylko o to, że nie stawiasz granic i nie komunikujesz oczekiwań. Przed ślubem tego nie pokazywała? Oczywiście, bo wtedy trwała sprzedaż. Teraz, jak już podpisała umowę, testuje, ile może rozciągnąć Twoje granice. I właśnie dlatego relacja to nie bajka o miłości, tylko gra o wzajemny szacunek.
Brak wdzięczności to pierwszy sygnał, że przestajesz być
@mirko_anonim: Masz rację. Bez konsekwencji - granice są tylko pustym hasłem. Konsekwencja to naturalna odpowiedź faceta, który zna swoją wartość. Jeśli ktoś traktuje kogoś jak ścierkę, to nie nadstawia się drugiego policzka - tylko odsuwa się od źródła brudu. I nie trzeba partnerce tego tłumaczyć, bo to nie jest teatr. To komunikat, który mówi: "jeśli mnie nie szanujesz, nie masz dostępu do mojej bliskości, energii i obecności."
Chcecie mi powiedzieć, że jej zachowanie jest normalne jak na kobietę?
W sensie, inne dokładnie tak się zachowują?
To, co opisujesz, nie jest specyficzne dla kobiet. To ludzka natura. Mężczyzni, kobiety, dzieci - wszyscy testują drugą stronę, czasem nieświadomie. I tak, wykształcone kobiety też tak robią. Wykształcenie nie oznacza emocjonalnej dojrzałości ani umiejętności budowania relacji. To nie jest normalne w sensie "zdrowe", ale
Nie mam problemu z zaopiekowaniem się - także finansowym - kobietą, gdy będzie w ciąży ze mną, oraz gdy będzie mały bombelek. Ale w innych przypadkach, choć mogę zdobyć się co jakiś czas na jakiś gest, to ogólnie nie zamierzam być bankomatem.
Moim zdaniem kobieta też ma prawo wiedzieć, czy przyszły potencjalny partner będzie w stanie zapewnić byt wspólnemu potmostwu,
Kobieta ma prawo wiedzieć, czy jesteś zaradny i jeśli stawia tę cechę partnera w centrum wartości, to sprawdzi to nawet nie zadając żadnego pytania, bo taka jest ich natura. Ale nie musi znać Twojego konta, żeby to zobaczyć. Bo pieniądze to tylko jeden z efektów "ogarniania życia" - a zaradność w
Ja nie stawiam pieniędzy w całkowitym centrum swojej wartości, o czym może świadczyć fakt, że gdybym chciał, to mógłbym lekką ręką zarabiać 2x więcej niż aktualnie, jednakże w życiu skupiam się także na innych sprawach niż tylko robienie pieniędzy. A mimo to znajduje się szereg pań, których interesowałoby zrobienie ze mnie bankomatu.
Wielu facetów mówi: "Nie skupiam się na pieniądzach", a 10 sekund później opowiada, ile mógłby zarabiać, jakie ma
@mirko_anonim: Nie da się. Miałeś szansę, zignorowałeś sygnały, pojechałeś za emocją jak dzieciak. Zamiast dać jej przestrzeń, pojawiłeś się pod domem jak gość bez kontroli. Teraz zostaje jedno: odciąć się, wyciągnąć wnioski i nie robić tego nigdy więcej. Godność to nie coś, co się odbudowuje błaganiem.
Kobieta może zapomnieć Twoje słowa, ale nigdy nie zapomni jak się przy Tobie czuła. A Ty sprawiłeś, że czuła się osaczona, nie zaopiekowana. Koniec
@Przegryw196cm: Bo faceci chcą kupować atencję zamiast mieć własne standardy. Bo boją się stracić "szansę", więc płacą, wożą, usługują - licząc, że za którymś razem coś "zaskoczy". Innymi słowy, faceci z niskim poczuciem własnej wartości tworzą warunki, w których przeciętna kobieta może się poczuć królową. To nie wina kobiet, mogą, to korzystają. To wina mężczyzn, że nie widzą, że są tylko zasobem i kreują relacje oparte na nierównowadze. Jak nie
@marcin-tirowiec: Jak musisz udowadniać swoją wartość przez związek to znaczy, że jeszcze jej nie znalazłeś w sobie. To, czy masz partnerkę, nic o Tobie nie mówi. Ale to, czy potrzebujesz jej, żeby czuć się kimś wartościowym - mówi wszystko.
@mirko_anonim: Wydaje Ci się, że jesteś w związku, ale to nieprawda. Jesteś w misji ratunkowej, której nikt Ci nie zlecił, ale sam się do niej zgłosiłeś. W dodatku jej nie uniesiesz.
Zacznę od plusów: zrobiłeś dobrą robotę ze sobą. Jesteś poukładany, masz ambicje, cele, świadomość, rozwijasz się. Minusy? Próbujesz to s--------ć.
To, co robisz z tym całym wysiłkiem, to włożenie go w dziewczynę,
@riakt: Dzięki. Czasem trzeba napisać więcej, żeby ktoś wreszcie sam przestał szukać potwierdzenia, a zaczął zadawać sobie trudne pytania. Wtedy zaczyna się zmiana. Fajnie, że to się zauważa.
@blackghost: Stary, nie jesteś zakochany - jesteś znudzony. A ta młoda laska to nie rozwiązanie, tylko pokusa, która ma Cię odciągnąć od odpowiedzialności. Chcesz się przekonać, co to naprawdę warte? To rozstań się z żoną uczciwie, oddaj połowę majątku, zobacz dziecko co drugi weekend - i wtedy sprawdź, czy te "krótkie sukienki i szpileczki" dalej będą Cię tak kręcić, kiedy zamiast flirtu pojawi się codzienność.
@altrys: Jak nie chcesz się dzielić, to nie podpisuj cyrografu. Małżeństwo to nie subskrypcja, tylko kontrakt - i jak każdy kontrakt ma swoje warunki wyjścia. Nie podoba Ci się rachunek? To trzeba było nie wchodzić do drogiej restauracji.
@mirko_anonim: To nie jest miłość, to uzależnienie emocjonalne. Odpisywałem na podobny problem, ale tu widzę trochę inne rozwiązanie.
Reagujesz na truciznę, która przez chwilę smakowała jak miód. I dobrze, że jesteś tego świadomy. Zamiast relacji, dostałeś układ, w którym jesteś narzędziem. I to, że czujesz uzależnienie to nie przypadek. Narcyz to dealer emocji: najpierw karmi, potem głodzi. Ty właśnie jesteś między jednym a
Jak to jest, że ludzie po 30 wchodzą w związki i ekspresowo biorą ślub i mają dzieci? Oni się nie boją? Przecież to jest wręcz chore ryzyko. Według mnie takie 3-5 lat związku to minimum żeby sprawdzić czy planowanie czegokolwiek dalej ma sens. Nie wiem czy to odwaga, głupota czy zwykła desperacja. #zwiazki
@darknightttt: Jak ktoś ma 30+ i nadal potrzebuje 5 lat, żeby ogarnąć, czy z kimś chce mieć rodzinę, to znaczy, że albo nie jest gotowy, albo nie jest pewny tej osoby. To nie odwaga się śpieszyć - to dojrzałość wiedzieć, czego się chce. A ci, co się "zabezpieczają czasem", często tylko odwlekają decyzję, której i tak nie podejmą.
Kiedy człowiek zna siebie, nie potrzebuje lat prób. Czas nie weryfikuje ludzi
@Antypi*da po permbanie ;-) Jeśli uważasz, że to co piszę wnosi jakąś wartość, lepiej to zapisz zanim usunie to moderacja.
Macie tak czasem, czy to tylko ja jestem nienormalny?
Bywa, że coś mi nie pasuje, coś trapi w relacji z drugą osobą, np. jakieś zachowanie bądź jego brak. I mam ochotę jej o tym powiedzieć, ale blokuje mnie myśl, że nawet jeśli ta osoba to zmieni, to będzie to wymuszone i nie zadziałoby się, gdybym nie zwrócił jej na to uwagi.
Nade wszystko liczy się dla mnie autentyczność i niewymuszone