Równy parkrun (tempo 4:48) i dodatkowa piątka z celem zbicia tętna, co nie do końca się udało. Za tydzień Bieg Fsbrykanta, zobaczymy na jaki wynik przełożą się ostatnie tygodnie treningów.
W tygodniu niewiele wyszło z planowanych aktywności ze względu na "remont", który dał trochę w kość. Dodatkowo w sobotę odpadł parkrun, więc zebrałem się wcześniej z rana na krótkie bieganie. W planach było: 2 km po 6:00 2 km po 5:00
To miał być rowerowy weekend z ziomkiem. Wytyczone 2 traski na Ponidziu na sobotę i niedzielę, po ok. 80 km każda. No cóż, sobota nas zweryfikowała. 96 km duoy bolały ( ͡º͜ʖ͡º) więc nastąpiła zmiana planów na delikatne 5 km w niedzielny poranek w Parku Zdrojowym w Busku-Zdrój. Wyszło bardzo ładnie, zgodnie z zaleceniami Garmina, mimo ciężkich nóg i parówy.
Chciałem przetestować na Garminie strategię PacePro. Czy się udało? Nie wiem, bo bez okularów nie wiedziałem co klikam i prawdopodobnie źle zapisałem trening hehe Przez ukrop nie ma chyba co patrzeć na tętno, i tak wyszło całkiem ok.
Kolejny parkrun, tym razem w totalnej parówie. Po nocnej burzy (która zabrała mi 1,5 godz. snu) zrobiło sie strasznie wilgotno - po biegu lało się ze mnie jak ze świni. Niemniej średnie tempo wg założeń (4:47), a na koniec lekkie 3 km z podwyższonym tętnem.
Niedzielne wieczorne bieganie z ziomeczkiem w duchocie. Pierwsze 5 km na spokojnie, potem przyspieszenie do 4:30 i ostatni km schłodzenia z szybszym akcentem. Nogi nawet dały radę po tygodniu intensywnego urlopu.
Kolejny parkrun (nr 233) połączony z interwałami 8x200 m. Pierwsze 5 km w tempie ok. 4:47. Udało się utrzymać tętno w ryzach, przy interwałach nie weszło w 5 strefę.
Niedzielna przebieżka. Plan na tempo ok 5:30-5:40, czyli teoretyczne tempo na półmaraton, z pilnowaniem tętna. Serce pozytywnie zaskoczyło, nogi również bez większych zniszczeń. Garmin potraktował trening jako bazę :o
Miało wpaść 6 km biegu pod tętno (max 160), ale zegarek zaproponował jakąś pokrakę: - 15 min. rozgrzewki; 5:45 - 5x10 sek.; 3:05 - przerwy 3 min. bez celu
Sobotni parkrun nr 232. W tygodniu złapał mnie jakiś ból nad lewą łopatką, był trochę wyczuwalny w trakcie biegu więc trzeba było trzymać się sztywno. Dodatkowo nieustanne zatkanie zatok. Nie przeszkodziło to pobiec bardzo równo (tempo kolejno 4:47-4:49-4:47-4:49-4:47). Na koniec krótkie 4x200 m po ok. 3:50 z przerwami na marszobieg.
Sobotni parkrun nr 231 w upale, rozszerzony do 10 km. Sam parkrun w dobrym tempie ok. 4:46, następna 5-tka na spokojnie z przechodzeniem do marszu żeby uspokoić tętno.
No i dzisiejsze 6 km z celem tętna max 160. Mimo upału biegło się sympatycznie, aklimatyzacja cieplna wzrosła do 65%(⌐͡■͜
Sobotni parkrun. Upał w końcu dal się we znaki, do tego doszło tylko 4,5 godziny snu. Tętno oszalało... pierwotny plan na dobicie się interwalami w kolejnych 5 km został szybko zweryfikowany. W komentarzu screen z tętnem z drugiego biegu.
Lało sie z człowieka jak ze świni jeszcze 2 godziny później.
Równy parkrun (tempo 4:48) i dodatkowa piątka z celem zbicia tętna, co nie do końca się udało. Za tydzień Bieg Fsbrykanta, zobaczymy na jaki wynik przełożą się ostatnie tygodnie treningów.
#sztafeta #biegajzwykopem #bieganie #parkrun
Cel:
źródło: 1000022646
Pobierzźródło: 1000022648
Pobierz