Na koniec roku udało mi się przeczytać trzecią już w moim życiu ksiązke ze świata Gwiezdnych Wojen. Mowa tutaj o powieści „Tarkin” Jamesa Luceno (ur. 1947). W sumie to wszystkie książki jakie czytałem z tego uniwersum były tego autora – „Darth Plagueis” był całkiem spoko, podobnie jak „Katalizator” książkowy prequel do „Rogue One”. Ot takie pozycje rozszerzające znany fikcyjny świat, których czytanie nie boli (chociaż momentami może pomęczyć, ale o tym później).
Byłem wczoraj w kinie i te trzy godzinki z hakiem wysiedziałem bez odczucia czasu. Trójeczka wyszła Cameronowi całkiem spoko, zwłaszcza jej pierwsza część gdy poznajemy nowych złoli. Varang kradnie każdą scenę, w której się pojawia a Chaplinowa dała z siebie wszystko by przenieść na ekran język ciała swojej postaci, zdecydowanie to najjaśniejszy punkt filmu. Niemniej z bliżej nieznanych powodów po świetnej godzinie Cameron spycha ją na drugi plan na rzecz postaci Langa,
cholera jakby ta cała wyspa była sporo wcześniej i wycieki były by w latach 90tych robione przez paparazzi to ciekawie by tamte lata wyglądały, trump napewno byłby dawno skończony i zbankrutował pod mostem w 2000r ( ͡°͜ʖ͡°)
Kolejny raz sięgnąłem po powieść z uniwersum Star Treka i kolejny raz wybrałem książkę autorstwa Petera Davida. Kolejny też raz jest megazadowolony z lektury.
„Q-Squared” z 1994 r. jest opowieścią, gdzie pierwsze skrzypce gra Picard i Q, oraz znany z oryginalnej serii Trelane. Jak się okazuje Trelane jest członkiem kontinuum Q, który po swojej przygodzie z kapitanem Kirkiem został oddany do nauki pod skrzydła samego Q. Ten usiłuje nieco utemperować jego charakter
@celos13: No nie dziwię się bo pierwsza część Fundacji to raczej zbiór opowiadań połączonych wspólną ramą narracyjną, które zostały napisane w l. 40-tych i dopiero później wydane w formie książkowej. Mają przy tym wszelkie zalety i wady sf z tego okresu. Mi to nie przeszkadza, bo lubię takie retrofutursyczne klimaty, ale gdy ktoś czyta bardziej współczesne rzeczy to może go odrzucić. Plus Asimov gdy je pisał, nie miał jeszcze nawet
@Insiders: Hmm, trudne pytanie :P Ja polecam: - Dana Simmonsa i jego książki, a w szczególności "Hyperiona" i "Upadek Hyperiona" - "Rój Hellstroma" Franka Herberta (moim zdaniem niedoceniona książka, przekonałem się po niej, że Herbert potrafił pisać świetne rozrywkowe historie, a nie tylko kolejne "Diuny"). - "Pierścień" i "Budowniczych Pierścienia" Larry'ego Nivena, - "Pyłek w Oku Boga" Larry'ego Nivena i Jerry'ego Pournelle'a (uprzedzam jednak, że książka
@Insiders: o to super ( ͡°͜ʖ͡°), mimo wszystko cykl o Fundacji i Robotach warto znać. "Pozytonowy detektyw" i jego trzy kontynuacje mi się nawet bardziej podobały od oryginalnego cyklu o "Fundacji".
Roboty nie są tak długie, zazwyczaj mają około 300-350 stron, podobnie Fundacje, przy czym im książka była wydana wcześniej tym krótsza, bo wtedy sf nie było tak pompowane objętościowo jak teraz. Np. sama "Fundacja" zajęła mi do przeczytania tak z 4 godziny swego czasu.
D.C. Fontana (1939-2019) była jednym z najbliższych współpracowników Gene’a Roddenberry’ego przy tworzeniu oryginalnego „Star Treka”, autorką scenariusza do dziesięciu odcinków oryginalnej serii, pięciu odcinków „Następnego pokolenia” oraz jednego do „Stacji kosmicznej”. Po prostu kobietą-legenda w trekowym uniwersum, co za tym idzie sporo obiecałem sobie po jedynej napisanej przez nią startrekowej książce.
„Vulcan’s Glory” z 1989 r. przenosi nas w czasy gdy USS Enterprise dowodził kapitan Pike. Spock otrzymuje nowy przydział i
Moim ukrytym internetowym pragnieniem, zaraz obok ujawnienia się i jakiegoś długiego AMA z Testovironem, jest jakiś filmik lub też jakieś konkretne AMA z typem, który podłożył głos pod takie klasyczne parodie jak Borewicz, Miś Uszatek, pavulonik, Familiada czy MŚ 2002.
źródło: 1769933556319445
Pobierz