Finał trzeciego sezonu za mną i kurczę jakkolwiek ten serial ma wiele wad, to mimo wszystko chciałbym zobaczyć tę końcówkę i ostateczną konkluzję. Póki co wszystkie "genialne" plany wszystkich nie wypaliły i w ostateczności Rhaenyra okazuje się coraz bardziej krwawą tyranką a nie zbawicielką Siedmiu Królestw. Aegon wyhodował jaja i paradoksalnie jego wątek łażenia po lesie z Larysem i Tylandem Lannistrem był najbardziej satysfakcjonujący. Niestety w ostatnim odcinku zawitał do Harrenhal -
@Sheckley2: BTW nie wiem dlaczego, ale ktoś wpadł na to, że dobrym pomysłem jest danie Rhaenyrze kolczej bluzy z kapturem, toć to nawet wygląda jakby miała z przodu zsuwak:
Podczas gdy za oknem upał, postanowiłem wziąć się za kolejną startrekową książkę i kolejny raz padło na powieść Petera Davida (1956-2025) - ten swobodny styl i poczucie humoru są po prostu niepodrabialne. „Strike Zone” opublikowana w marcu 1989 r. to jego pierwsza powieść z trekowego uniwersum, przy czym nie można powiedzieć, że David był w 1989 r. totalnym naturszczykiem, aktywnie udzielając się w fandomie czy też pisząc scenariusze do startrekowych komiksów z
W filmie "Star Trek - Nemesis" z 2002 roku, klon Picarda to młody on, z łysiną. Na biurku Picarda też miał zdjęcie siebie gdy był młody, i też był łysy. Fatalny to był film. :D Oglądałem kilka dni temu.
Mając nieco wolnego czasu przeczytałem ostatnio wydaną całkiem niedawno książkę urodzonego w 1997 r. publicysty Kacpra Kity pt. „Epoka chaosu. Dlaczego świat skręca w prawo”.
Jak głosi opis na okładce: w świecie po pandemii i w cieniu wojny coś pękło. Zaufanie do tradycyjnych partii, liberalnych elit i dotychczasowych dogmatów polityki maleje z roku na rok. Dekompozycja sceny politycznej i ładu, który w Europie Zachodniej dominował od II wojny światowej, staje się
„The Rift” z 1991 r. Petera Davida (1956-2025) powstała niejako przez przypadek. Jak w wyznał sam autor w „Voyages of Imagination: The Star Trek Fiction Companion” z 2006 r. wskutek splotu różnorakich okoliczności w startrekowym cyklu wydawniczym powstała luka, którą trzeba było koniecznie załatać. David napisał trzy różne konspekty historii w trzech zupełnie różnych stylach. Jak wspomina: „napisałem jeden konspekt, który uważałem za fantastyczny, jeden, który uważałem za w porządku i jeden,
Wczoraj powtórzyłem sobie "Ogień w przestworzach" z 1993 r. (ten polski oficjalny tytuł "Uprowadzenie" pasuje bardziej do kolejnego klonu "Taken" z Nessonem, niż do bliskich spotkań z UFO).
Po latach rzecz nadal bardzo dobrze się trzyma, zdjęcia, efekty specjalne, scenografia itp. to coś jakby z innego świata, gdy twórcy po prostu musieli się przyłożyć do realizacji zamiast liczyć na magików od CGI lub AI.
Fabuła jest oparta na rzekomo prawdziwych wydarzeniach - 5 listopada
Byłem wczoraj w kinie i wyszedłem megazadowolony. Przy czym na wstępie zauważę, że uwielbiam tę tematykę a "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" to jeden z moich ulubionych filmów.
Spielberg praktycznie od pierwszej sceny wrzuca nas w środek akcji, jakiś facet jest szantażowany porwaniem swojej dziewczyny. Okazuję się, że to Daniel Kellner (Josh O'Connor - znany z roli księcia Karola w "The Crown") pracownik tajemniczej organizacji, który ukradł z niej tajne dokumenty dotyczące obcych.
@dreadingit: drewniana gra Emily Blunt? xD Właśnie przez jej gre dałem oczko wyżej bo była najasniejszym promykiem tego filmu. W całej skali jej historii filmowej odwaliła najlepszą rolę dotychczas i grała bardzo naturalnie kobietę która nie ogarnia co sie z nią dzieje, a scena w pociągu była najlepszym tego przykładem. Ale cóż klasycznie gusta i guściki
@crazy_wolf: nie to była spielbergowska bajka nie ma co ukrywać. A co do Blunt to kobieta potrafi grać, i to było widać (jak już zostało wcześniej zauważone) w scenie z pociągu. Sęk w tym, że niestety te współczesna moda na wieczną młodość itd. pozbawiła jej twarz ekspresji. Da się do tego jednak przyzwyczaić, bo w filmie jest duża koncentracja na... oczach (zobaczcie plakat). Zbliżenia oczu, najazd na oczy - jest
No może kontynuacja "2001: Odysei kosmicznej" - "2010: Rok, w którym nawiązaliśmy kontakt" z 1984 r. ,nie dorównuje oryginałowi, ale jest świetna wizualnie.
@Sheckley2: ostatnio robiłam sobie maraton z Douglasem. On to się zawsze pakuje w jakiejś dziadostwo haha. Mialam juz maratony z Hopkinsem, Gibsonem, Crowe
Jakiś czas temu udało mi się skończyć cykl oryginalnych Kronik Diuny autorstwa Franka Herberta i teraz zdecydowałem się sięgnąć po twórczość syna Franka - Briana oraz Kevina J. Andersona, którzy non stop rozwijają te uniwersum (hehe pieniądze tzn. przyprawa musi płynąć). Póki co pokusiłem się o lekturę "Drogi do Diuny", swoistego miszmaszu złożonego z minipowieści "Planeta przyprawy" opracowanej rzekomo na podstawie pierwotnych konspektów "Diuny", korespondencji Franka Herberta z wydawcami i kolegami
@Sheckley2: przeczytałem 2 ostatnie tomy Diuny, Preludium, Rody, Klany, mi się podobało, stary był lepszy, młody jest tak ze 2 punkty niżej, ale dalej nie jest źle,
Notka, która ukazała się w 228. numerze "Życia Warszawy" z 1975 roku, datowanym na 13-14 grudnia. Pierwsza wzmianka w Polsce dotycząca "Gwiezdnych wojen"
@Sheckley2: w boju na wrogim terenie szczególnie gdzie miałby możliwość ucieczki i ukrycia się to pewnie by Pana uzbrojonego w rurkę szybko zdjął, ale jest na sojuszniczym terenie, nie ma potrzeby uciekać więc lepiej zamiast zaogniac i zgrywać kozaka podejść do tego w sposób jak najbardziej deeskalujący szczególnie, że lokals mógł działać w emocjach czy szoku, bez sensu byłoby go unieszkodliwiać, a jeszcze jakby się ich więcej zleciało to już
źródło: Zrzut ekranu 2026-08-11 125456
Pobierzźródło: Zrzut ekranu 2026-08-11 125709
Pobierzźródło: 1000009599
Pobierz