Ale w całym zgiełku, hałasie i gorączce tych miejsc, pomiędzy zdezorientowaniem uchodźców, tłumaczeniem wolontariuszy jedna rzecz poruszyła mnie dziś niesamowicie. Jeden malutki punkt ciszy i spokoju. Trzymałem te myśl z tyłu głowy aż do teraz żeby z kimś się podzielić.
-Myślisz, że jadą na granicę? - zadałem pytanie






























Ja pamiętam jak sąsiad załatwił mi pracę u swojego kuzyna, gdzie jego kuzyn był brygadzistą w kołchozie produkującym opakowania. Pierwszego dnia sytuacja jak z memów - wysłali mnie po klucz wiolinowy do osoby odpowiedzialnej za utrzymanie ruchu. Facet wyśmiał i popatrzył z odrazą jak na debila. Dzień później już mi w domu ojciec #!$%@?ł żebym pranie na pięciolinii rozwiesił. Okazało się, że historia z kluczem
xD