Okraść na mieszkanie? W sklepie złodziej okrada na perfumy, a w autobusie na portfel? Gdzie uczyłeś się języka polskiego? W lesie?
@StaryWedrowiec: Skoro słyszał o takich konstrukcjach jak „okraść na jakąś sumę” (od których niedaleko do „okraść na mieszkanie”), to znaczy, że nie jest z nauką w aż tak głębokim lesie jak chociażby pacjenci bełkoczący o osobie, która nie głosowała na osobę, której dotyczy temat.
Jeżeli to on tworzy takie konstrukcje jak „sytuacja, gdzie”, „naturalnym jest używanie” i „domach pracujących w sieciach”, to raczej nie otarł się o podstawówkę [nawet tę z czasów niesławnych reform PIS'u (w języku, którego uczą w pierwszych klasach podstawówki: PiS-u)].
Powtarzanie tego – zapisanego niezgodnie z zasadami – bo bym nie było konieczne. Nikt raczej nie posądza tutejszych edukatorów o znajomość takich zasad (omawianych w szkole podstawowej, którą ponoć ci osobnicy zdołali ukończyć).
Justyna nieustannie od 2797 minut wisi nad halą w Bazylei, niektórzy twierdzą,że będzie tak wisieć do następnych igrzysk olimpijskich,jeszcze inni twierdzą,że zejdzie jak w Polsce przestanie być łamana Konstytucja. Trudno przewidzieć,ale życzymy wytrwałości #eurowizja
@SpinOff: Ja wiem. Napadł Cię jeden z dyżurnych analfabetów z zacięciem korektorskim (którego wyobrażenia o zasadach użycia dużych liter mają jeszcze mniej wspólnego z rzeczywistością niż jego urojenia na inne językowe tematy). Tym razem być może zaszkodził mu nadmiar Kadarki (po polsku: kadarki) albo problemy z play (po polsku: Play).
Piszesz do nas z XVII wieku, czy to tylko brak wykształcenia? To słowo jest uważane za przestarzałe od jakichś 100 lat.
Tutejszy dyżurny edukator (co prawda słynący z konsekwentnego nieradzenia sobie z materiałem szkoły podstawowej, ale za to – jak widać – zaczynający diagnozować u innych brak wykształcenia) chyba znowu zapomniał przeczytać to, co wkleja (o nieczytaniu tego, co „poprawia”, nawet nie wspominam, bo to obowiązkowy element wyposażenia tutejszych korektorów).
Jak ostatnia pipa rysnalem dziś Pana na parkingu. Wyjeżdżając, przodem. No jak leszcz. No mówię kij trza czekac. Pan wraca z dziećmi z zakupów, dostrzegł i widzę jak zwalnia załamany. Mówię halo to Pana, bo to ja winowajca. Chłop tak się ucieszył, że poczekałem i nie kombinowałem, taki był mily, uprzejmy i układny, że aż mi w---w minął zem taka niemota. A później jeszcze się okazało, że mam prawo raz na 3
@tomilipin: Obawiam się, że znowu czegoś nie zczaiłeś (w języku choć trochę zbliżonym do polskiego: nie sczaiłeś). Konsekwentne niezauważanie dziewięćdziesięciu procent najoczywistszych usterek w tekstach, które próbujesz poprawiać [oraz konsekwentne pochylanie się na nieswoimi (po polsku: nie swoimi) wypocinami, podczas gdy niekoniecznie wyglądają one gorzej jak (po polsku: gorzej niż) te własne], to
@madafi: Tak. Pacjent @krykoz dostarcza licznych dowodów swojego krańcowego analfabetyzmu (pomijam już jego osobliwe poglądy), więc nie ma potrzeby wytykania mu błędów niepopełnionych.
@talmudyczny_triumfalizm: Pizza i Zuppa raczej nie byli głównymi faworytami, co nie zmienia faktu, że faworyci też polegli. Na szczęście w niektórych firmach można typować także poległych.
Przepraszać powinni przede wszystkim nauczyciele, którzy wydali pacjentowi @tomilipin świadectwo ukończenia szkoły podstawowej. Prawdopodobnie nie są oni jedynymi specjalistami, którzy w jego przypadku zawiedli, bo pisownię takich słów jak „ocalono by” poznaje się równocześnie z pisownią „weszliby”.
Jeszcze fajniej byłoby, gdyby autor (wzorując się na – użytej ostatnio przez użytkownika @ArchDelux – konstrukcji różnica pomiędzy waleniem (…) od uwalniania) napisał na przykład: W związku z konfliktem między Indiami od Pakistanu… Mógłby też na przykład powołać do życia jakieś „o głosić” albo innego „sekret arza” (anal-ogicznie do „ex premiera”, „bieda wersji” „co półrocznego” i tym podobnych).
Z okazji mojej wizyty w Krakowie przypomniało mi się jak 30 lat temu, w wieku ok 12 lat na wycieczce szkolnej grupka jakiś azjatów robiła sobie zdjęcie i mnie do niego zawołali. "FOTO FOTO!" i tak sobie myślę czy jestem w czyimś albumie zdjęciowym gdzieś na końcu świata.
Zauważenie prawdziwych błędów (w przypadku tego komentarza: około 42 lata zamiast około 42 lat; w przypadku innego: był około 1 miliard zamiast było około 1 miliarda) wymagałoby jakiegoś procesu myślowego, a nie tylko klawisza F3. Obsługa tego ostatniego zresztą też często przerasta tutejszych edukatorów (podobnie jak zauważenie, że do tego samego wyrazu przypierdzieliło się już przed nimi kilku innych dyżurnych analfabetów).
że jak ktoś zwraca uwagę na błąd, to jest analfabetą
@tomilipin: Nie. Jak ktoś jest analfabetą, to jest analfabetą. Jeżeli mimo bycia analfabetą poświęca setki godzin na próby udzielania porad językowych, to jest… Obawiam się, że nie znam odpowiedniego słowa (a nawet gdybym znał, to zapewne wywołałoby ono reakcję tutejszej cenzury).
już wiem, że prawie pół roku temu walnąłem się podczas poprawiania
Jeśli zakładasz, że ktokolwiek w tysiącach komentarzy wyszukuje błędów, to mam dla ciebie złe wieści...
@tomilipin: Skoro – jak twierdzisz – nie jesteś osobą wyszukującą błędów (po polsku brzmiałoby to: wyszukującą błędy), czyli normalnie czytasz te wszystkie analfabetyczne bełkoty, a mimo to jedynym problemem, jaki w nich dostrzegasz, jest jakiś przecinek w „chyba że” albo „mimo że”, to ja mam bardzo złe wieści dla Ciebie… (swoją drogą, wygląd wielokropka
przypadkiem wpadłeś na moje komentarze sprzed kilku lat, i to akurat te z pomyłkami. No co za przypadek!
@tomilipin: To, że najaktywniejsi spośród tutejszych edukatorów od dłuższego czasu komunikują się ze światem niemal wyłącznie monosylabami, emotkami i obrazkami, raczej nie jest dziełem przypadku. Jako że nie gustuję w takiej twórczości, zerknąłem na komentarze zawierające przynajmniej namiastkę zdań. W tym, że praktycznie każdy taki komentarz zawiera jaskrawe oznaki – delikatnie mówiąc –
W polsce dużą wadą społeczeństwa i gospodarki jest niska mobilność zawodowa i edukacyjna. W zasadzie, jeżeli w twoich latach dwudziestych nie uda ci się zrobić porządnych studiów/nauczyć dobrego fachu to z duża dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że już tego nie zrobisz potem oraz będziesz pracował za okolice minimalnej krajowej. Bardzo ciężko jest mając te 30 czy 40 lat zrobić jakieś wartościowe studia czy uprawnienia jako formę przebranżowania i zacząć coś od nowa.
Pisownia nazw państw to wiedza ze szkoły podstawowej.
@saviola7: Podobnie jak na przykład różnice między „mi” i „mnie”. Nie przeszkadza to jednakże tutejszym dyżurnym analfabetom z zacięciem korektorskim w codziennym myleniu tych słów.
@plyty_chodnikowe: Jedyną widoczną tu oznaką nieuctwa i degradacji komórek jest spacja, którą umieściłeś w środku wyrazu. Trzeba wybitnego talentu, żeby – mając do wyboru setki jaskrawych dowodów analfabetyzmu pacjenta @paliwoda – przypierdaczać się do błędów nieistniejących albo do literówek (ewentualnie bredzić piąty rok o jakimś chomącie).
Z tym pisaniem o rozumowaniu tutejszych dyżurnych edukatorów ktoś spóźnił się o trzy tygodnie. Ciekawe swoją drogą, ile styków poprzepalałoby im się na przykład na widok Łosia/Łosiego/Łosiów/Łosi.
Czasami pojawiają się jakieś drobne błędy, ale to ujdzie.
kolega @tomilipin ma rację
@sprawdzajacy: Ma przede wszystkim jakąś dwubiegunówkę. Większość osób, których „poprawianie” jest głównym zajęciem tego osobnika, nie ma raczej aż takich problemów z podstawami języka polskiego jak autor tego wpisu.
@Adek92: Nie emocjonuj się, Twoja niekompetencja jest mi raczej obojętna, dopóki nie odczuwasz powołania do udzielania porad językowych (albo do pisania książek).
Gdyby nie te „bzdury”, nigdy nie poznałbym konstrukcji „chwalić się z czegoś”. Szkoda tylko, że pacjent @paliwoda nie wspomniał, z jakiego języka ją zaczerpnął.
@StaryWedrowiec: Skoro słyszał o takich konstrukcjach jak „okraść na jakąś sumę” (od których niedaleko do „okraść na mieszkanie”), to znaczy, że nie jest z nauką w aż tak głębokim lesie jak chociażby pacjenci bełkoczący o osobie, która nie głosowała na osobę, której dotyczy temat.