@mirko_anonim: A może ma unikający styl przywiązania? To, że teraz mieszkacie ze sobą może się dla niego wiązać z dużo większą i częstszą bliskością a często ludzie którzy mają takie przekonania oddalają się w takiej sytuacji bo bliskość=niebezpieczeństwo. To, że się masturbuje na 100% nie pomaga xd Najlepiej chyba z nim o tym porozmawiać.
Ehh, kolejna samotna noc w północnej piekielni, wracam do tych pustych czterech ścian po bezcelowym nightdrive audiczką i uderza mnie ta sama, zionąca od lat martwa cisza. Za oknem szara sraka i zmarznięte lasy, w szklance dobrze zmrożony amundsen z dodatkiem łez, a w żyłach pramolanik, byle tylko wprowadzić umysł w stan chłodu i stłumić ten rozrywający ból chorego serca. Człowiek chciał po prostu nie być sam, zaznać w tym życiu choć
czy komuś terapia pomogła? skoro mam samoświadomość, wiem jakie mam problemy i z czego one wynikają i jak moje życie powinno wyglądać żeby było dobrze... to w jaki sposób terapia miałaby pomóc? tylko piszcie o NURTACH w jakich byliście #psychologia #psychiatria #nerwica #depresja
@Balento: Jak masz dużo samoświadomości i samozaparcia do zmiany to znalezienie specjalisty i odpowiedniego nurtu jest raczej drugorzędny. Kwestia jest tego, żeby znaleźć kogoś kto jest skuteczny. A na jakiej zasadzie to działa? Jeżeli już trochę rzeczy w swojej głowie przerobiłeś to potrzebujesz teraz kogoś kto wykorzysta dobrze efekt ślepej plamki i ładnie przeprowadzi Cię przez proces, w którym wszystkie rzeczy zaczną układać się w całość i przełoży się to
#przegryw #psychologia #przemyslenia Ludzie, którzy myślą emocjami bardziej niż logiką - nie przegadasz im. Jak sobie coś ubzdurają, będą emocjonalnie się rzucać. Emocje zakłócają im logike niczym mgła i gęsto padający śnieg widoczność na drodze. A mimo tego, są pewni siebie, bo tak im podpowiadają emocje. Dyskusja z nimi nie ma sensu. Oni nie widzą swoich wad w logice.
@Xvenowski: A z drugiej strony myślenie tylko i wyłącznie logiczne jest czymś co obiera nas z człowieczeństwa i zbliża do AI. Jak znaleźć złoty środek?
@Penernik: Mi się wydaje, że żadna skrajność nie jest dobra. Ludzie, którzy są wybitnie inteligentni mają problem w odnalezieniu się w społeczeństwie. Dorodny zdrowy samiec liczy się u różowych, które same są dorodne i tego samego oczekują od oponenta moim zdaniem haha
@haosik: co wy macie z tym wzrostem? Nawet jeżeli 70% typiar myśli w ten sposób to nie zmienia faktu, że da się znaleźć drugą połówkę która jest w stanie zaakceptować to jakim jesteś człowiekiem a nie jak wysoki jesteś. Z takim przekonaniem nigdy nie zaczniesz próbować i jedyne co Ci zostanie w życiu to siedzieć i się nad sobą użalać. To Twój wybór a nie presja różowych pasków na wzrost
@haosik: wzrost to nie jest jedyny kompleks. Też miałem jakieś swoje i nadal je mam ale mam do wyboru narzekanie na życie i kłócenie się z rzeczywistością co faktycznie daje jakieś 5% ulgi w sytuacji w której aktualny stan rzeczy mi nie odpowiada. Druga opcja to zacząć coś z tym robić i fakt jest mniej wygodna ale skupianie się na rzeczach na które nie ma się wpływu nic nie wnosi
@Pharos: no to prawda to jest czysto teoretyczna kalkulacja. Ale to może iść w dwie strony. A co jeżeli tylko 30% tak myśli a to są te do których każdy chupo sie ślini czyli te 30% 8+/10. One mogą sobie przebierać w mężczyznach i z tego korzystają. Chodzi mi o to, że tego typu myślenie to błąd konfirmacji. I w tym przypadku jest średnio przydatne bo po 1-2 próbach wyciągamy
@jestemzmeczony1: A jakie ma znaczenie czyja to jest wina? Znalezienie winnego magicznie nie anuluje problemu. Zastanów się od jakiego czasu robisz rzeczy na siłę (wbrew sobie) i jak długo tak jeszcze wytrzymasz? Jak odpowiedzią na to pytanie nie będzie motywacja do tego, żeby coś zmienić to znaczy, że jeszcze trochę sobie popróbujesz na siłę.
@jestemzmeczony1: Skoro robisz wszystkie te rzeczy i nie działa to nie jest kwestia tego co robisz tylko w jaki sposób o tym myślisz. Rzucam Ci tylko moją perspektywę na tą sytuację nie odbieraj tego jako atak. Brzmisz jakbyś robił wszystkie te rzeczy ale z jakimś takim głębokim przekonaniem, że to i tak nic nie da. Jakbyś te wszystkie rzeczy robił po to, żeby właśnie to sobie udowodnić, że życie jest
@jestemzmeczony1: Barwo! Uderzyłeś w punkt. Nie jesteś w stanie zmienić aktualnego stanu rzeczy zmieniając zewnętrzne przyczyny. Problem jest wewnątrz. Bo to wszystko co robisz to jest dosłownie podręcznikowe wyjście z niedoli życiowej. Ale brakuje dosłownie tej jednej zmiennej. Masz dużo silnej woli że tak długo próbujesz to robić więc podejrzewam, że szybko to przeskoczysz bo to dobry predyktor jest ale ta jedna zmienna tutaj jest do zmiany jak dla mnie.
@jestemzmeczony1: nie chodziło mi o to że to Twoja wina. Wydaje mi się, że nigdzie tak nie napisałem. Chodziło mi o to że to bardziej wygląda na wmawianie sobie tych rzeczy z Twojej strony. Coś na zasadzie, że jak pójdziesz na siłownię i zrobisz ciężki trening to możesz albo być z tego zadowolonym bo zrobiłeś coś dla swojego ciała i zdrowia albo z drugiej strony możesz się denerwować i narzekać,
@jestemzmeczony1: No i tutaj się nie zgodzę bo według mnie masz na to wpływ. Bolące mięśnie to jest bodziec zewnętrzny, na który reaguje Twój mózg i zależnie od tego jak jest ustawiony setup to taki będzie wynik w postaci Twojej reakcji na ten fakt. Wiadomo, że to nie jest pstryknięcie palcem tylko trzeba włożyć w to trochę wysiłku, żeby przestać tak myśleć.
Czemu ja tu trafiłem na tego wykopa, po co ja oglądałem filmiki o psychologii i samorozwoju, póki nie wiedziałem jakim jestem społecznym przegrywem było wszystko w porządku a tak muszę żyć z tą świadomością lub temu jakoś zaradzić ale to wymaga masę wyrzeczeń i niemiłosiernego wysiłku. #przegryw #przegrywpo30tce #zalesie
@NzeroZeroB: obejrzyj matrixa jak nie oglądałeś a jak oglądałeś to odśwież sobie scenę z wyborem niebieskiej i czerwonej pigułki. Możesz sobie obczaić stronę filmoterapii.pl i tam masz arkusz z pytaniami do oglądanego filmu. Wtedy może sobie przypomnisz co miałeś w głowie jak zaczynałeś oglądać filmiki o psychologii i rozwoju. Może to zrewiduje Twoje aktualne stanowisko.
@-starykuc967-: Czyli wiesz, że kobita Ci życia nie odmieni ale i tak jej będziesz szukał bo a nóż się trafi taka co jednak Twoje problemy rozwiąże? A totolotka też postawiłeś?
Po skończeniu liceum czyli jakieś 8 lat temu, moje życie towarzystkie jakby to powiedzieć przestało istnieć. Co prawda mogłem pogadać z mamą czy babcią ale nigdy o moich problemach bo zawsze jak zacząłem opowiadać co mnie psychicznie boli itp to zawsze dostawałem odpowiedź "a ja co mam powiedzieć, ty młody jesteś powinieneś sie cieszyć i z życia korzystać". Przez czas covidowy przytyłem prawie do 140kg przy 180cm wzrostu, ale ogarnąłem sobie dietetyka,
@MetalowyBieg: no a jak z Twoim poczuciem własnej wartości? Bo jeżeli ono kuleje to z tego punktu ciężko Ci będzie poznawać nowych znajomych już nie mówiąc o kobietach do związku. Próbowałeś kiedyś tym się zająć żeby zacząć wyjaśnienia sobie tego w głowie z samym sobą a potem z inną energią ruszyć na łowy w życiu społecznym? Bo z tego co piszesz to mam takie wrażenie, że nawet jak odpaliłeś tego
@MetalowyBieg: no dokładnie ja się totalnie nie dziwię. Kwestia jest tego , że jak będzie próbował robić to na siłę a nóż widelec się uda to raczej wynik będzie taki sam. Masz już tą wiedzę że w taki sposób tego nie zrobisz to zacznij od tego, zeby w jakiś sposób zmienić swoje podejście do interakcji społecznych. Z tego co mówisz to już kiedyś to potrafiłeś więc to nie jest tak,
@MetalowyBieg: masz rację jak się regularnie z kimś widujesz dużo łatwiej nawiązać znajomość. Jak często doprowadzasz do takich sytuacji, żeby regularnie się widywać z jakąś grupą ludzi? Praca, jakieś zajęcia dodatkowe czy hobby? Od tego możesz zacząć. Druga możliwość to nauka umiejętności społecznych, dzięki którym takie interakcje randomowe jak np w barach będziesz potrafił przekształcać w jakieś głębsze relacje np przyjacielskie bądź romantyczne.
@MetalowyBieg: a jak się nauczyłeś mówić nigdy wcześniej nie mówiąc? Doświadczenie jest bardzo ważne ale jak czegoś zaczynasz się uczyć, szczególnie jak jesteś już dorosły to masz jakieś mgliste pojęcie o tym konstrukcie. Obserwując też jesteś w stanie się dużo nauczyć. Chociażby z filmów. Jakbyś miał odpowiedzieć na pytanie czym dla Ciebie jest np przyjaźń to co byś odpowiedział?
@MetalowyBieg: a ufasz samemu sobie, masz do siebie szacunek i odnosisz się do siebie życzliwie? Jeżeli nie to jak miałbyś dać komuś przyjaźń? Czy może chcesz tą przyjaźnią uzupełnić te braki? Pytam dlatego, że może sama samotność nie jest przyczyną twoich problemów a ich skutkiem.
Gdy chodziłem do szkoły podstawowej byłem bardzo "świadomym dzieckiem". Marzyło mi się chodzenie za rączkę z jakąś koleżanką, siedzenie razem w ławce i spacery po szkole mimo że to były jeszcze czasy świadomości chłopackiej typu "o fuuuj, zadaje się z dziewczyną xdd".
Ale już wtedy widziałem sam siebie: w wielkich okularach, w podrobionych ubraniach, dziwnie się zachowujący (prawdopodobnie jakiś lekki autyzm, zawsze odstawałem od innych). W grze w piłkę cieszyłem się gdy nie
@GaldCC: a co to o znaczy, że odpaliłeś wieloletni proces pracy nad sobą? Bo po przesłaniu twojego postu to brzmi jak „długie lata szukałem coraz to kolejnych rzeczy w samym sobie które będą potwierdzały moje przekonanie że jestem z-----y”
@GaldCC: czyli przez te lata próbowałeś dopasować się do oczekiwań innych a nie być takim jaki jesteś. Próbuje przetłumaczyć Twoje słowa a nie Ci dowalić. Może znajdziesz w tym jakiś punkt zaczepienia do zmiany i będziesz w stanie coś ruszyć w tym aspekcie. Dopasowywanie się do standardów społeczeństwa nie jest z definicji złe bo jednak mamy jakieś normy społeczne, ale każdy człowiek jest inny więc jak wymażesz siebie, takiego jakimś
@andrzej-tata-000000: no albo jakieś zmiany w środowisku pracy albo zmiana Twojego podejścia do rzeczy, które to wypalenie spowodowało. Nie ma jednej uniwersalnej pigułki, tylko trzeba włożyć trochę pracy żeby pozmieniać trochę rzeczy w życiu a to zawsze się będzie wiązało z dyskomfortem.
@Vest_Recklinghausen: wyjarany to analogia do substancji, która koisz nerwy? Anhedonia to reakcja obronna Twojego organizmu i umysłu na odczuwanie emocji bo najprawdopodobniej zbyt długo byłeś narażony na te negatywne i organizm stwierdził, że lepiej się „zamrozić”.
@andrzej-tata-000000: Wypalenie to robienie zbyt długo rzeczy wbrew sobie. Musisz mocno naginać swoją silną wolę żeby funkcjonować w życiu, które sobie stworzyłeś i w pewnym momencie jak to mówią pałka się przegła. Nie ma jednego sposobu, zależy czym jesteś wypalony konkretnie i odpowiedź, że życiem tu nic nie da. Czy to jest aspekt zawodowy czy prywatny to może być taki pierwszy filtr.
Cholera jasna, dziś już sobie powiedziałem, że koniec użalania się. Może i nie znajdę znajomych ani dziewczyny, ale nie chce mi się już siedzieć całe życie przed kompem i od jutra sobie będę gdzieś wychodził, czy to w góry, jakieś zamki pozwiedzać czy na głupi rower czy do lasu. I było ok. Aż przed chwilą nie dowiedziałem się, że przyjechała rodzinka zza granicy i wczoraj wszyscy balowali (kuzyni w moim wieku i
@Szerlok_Holms: a co ta impreza by zmieniła w Twoim życiu? Czy za miesiąc pamiętałbyś jak fajnie było na tej imprezie? Nie wydaje mi się. Złapałeś zajebisty punkt w którym wydajesz się zmotywowany do zmiany. Możesz dzięki temu zwiększyć prawdopodobieństwo że w przyszłości Cię zaproszą bo już nie będzie huop taki smutny. Fakt, słabo że Cię nie zaprosili ale takich przeszkód bedzie sporo na Twojej drodze wyjścia z użalania się nad
@Szerlok_Holms: no okej a dało Ci coś pod względem tego, żeby wyjść z przed kompa i przejąć lejce w swoim życiu? Czy tylko wspomnienie że sierpniowy wieczór rok temu był fajny? Mogę się mylić ale gdybyś poszedł na tą imprezę i obudził się następnego dnia na kacu to Twój projekt życie 2.0 mógłby zejść na drugi plan. To, że nie dostałeś zaproszenia to fakt i tego nie zmienisz. Moim zdaniem
@nervous_breakdown: brak poczucia sensu w życiu Cię dobija? Jeżeli uaktywnia się w niedziele i jest związana z tym, że jutro nowy tydzień, który i tak nie będzie miał sensu to kwestia zmienienia kilku ustawień fabrycznych w Twojej głowie bądź zmiana czegoś w dotychczasowym trybie działania bo zbliża się wypalenie(czyli zbyt długie robienie czegoś wbrew sobie)
Wyszedłem do ludzi i opowiem o swoich doświadczeniach. Ten wpis jest skierowany też do tzw. normictwa. A może nawet przede wszystkim do nich. Pojechałem na swego rodzaju wolontariat. Nawet większość uczestników to były kobiety. Spotkałem tam wiele fajnych dziewczyn. Nawet sporo z nimi gadałem, ogólnie jestem osobą dosyć dynamiczną tylko niespecjalnie atrakcyjną. Dałoby się być bardziej dynamicznym z lepszą mordą. Tę zależność zaobserwowałem już dawno. Nie jest to też żadna tajemnica, że ludzie
@volodia: no a jak Ty chcesz, żebyś podobał się dla typiar jak w tym poście z 3 razy podkreśliłeś jaki to jesteś nieatrakcyjny. To się wyczuwa, że ktoś ma niską pewność siebie. Moim zdaniem popracuj nad tym, żeby nie myśleć o sobie jak o osobie nieatrakcyjnej to w połączeniu z byciem dynamiczniakiem powinno mocno zwiększyć Twoje szanse na rynku matrymonialnym. Jak masz takie przekonanie o sobie to ciężko Ci będzie
#psychologia Co jest złego w depresonalizacji i derealizacji? Są one nieprzyjemne? To boli? Czytając opisy tych zjawisk to brzmią jak jakaś hipochondria. Tak jakby ktoś robił z jakiś subtelnych odczuć coś poważnego.