Czasem patrzę na historię i mam wrażenie, że jako ludzkość stoimy w miejscu. Niby rozwój, technologia, loty w kosmos, sztuczna inteligencja, a nadal rozwiązujemy konflikty w najbardziej prymitywny sposób. Wojny to dowód, że mimo całego postępu mentalnie wciąż tkwimy gdzieś w epoce kamienia.
Ile jeszcze pokoleń musi zginąć, żebyśmy zrozumieli, że granice, ideologie i ambicje kilku ludzi nie są warte ani jednego ludzkiego życia? Najgorsze jest to, że historia już tyle razy
Ile jeszcze pokoleń musi zginąć, żebyśmy zrozumieli, że granice, ideologie i ambicje kilku ludzi nie są warte ani jednego ludzkiego życia? Najgorsze jest to, że historia już tyle razy











Jak robiłem fizycznie w takim jednym kołchozie, to był tam taki gościu starszy, około sześćdziesiątki, bardzo w porządku, tylko miał trochę nihilistyczne poglądy, w stylu: marność nad marnościami, wszystko marność i tak dalej. No i pamiętam pierwszą rozmowę z nim na stołówce podczas przerwy obiadowej, a brzmiała ona mniej więcej tak:
"- Młody, jak ci się podoba praca, od kiedy tu pracujesz, bo raczej nowy jesteś?