W mojej opinii czynniki są dwa, przerośnięte ambicje rodzica i świat mediów społecznościowych do którego przeniosły się wszelkie relacje międzyludzkie.
Zgadzam się w pełni. Chore ambicje rodziców odbierają dzieciakom całą frajdę z dzieciństwa. Najlepiej żeby dziecko już w podstawówce się "doktoryzowało", znało kilka języków i najlepiej już miało zaplanowaną całą ścieżkę kariery, a później szok i niedowierzanie że dzieci w wieku nastoletnim mają problemy natury psychologicznej.









O ile zgodzę się, że fundusze skupujące całe osiedla powinny zostać obłożone jakimiś dodatkowymi podatkami, tak uważam, że zabranianie zaradnym ludziom inwestycji w nieruchomości brzmi jak pomysł rodem z jakiejś dyktatury.