Rentowność amerykańskich 10-latek właśnie osiągnęła 5.3%, wartość niewidzianą od 2002 r. Wołam pana @olcayn , który w moim poprzednim wpisie sprzed tygodnia raczył mi wypomnieć, że nie mam pojęcia o obligacjach. Wytłumacz nam teraz, jak to się dzieje, że rentowność tych obligacji tak rośnie w momencie gdy szanse na podwyżkę stóp Fed spadły dzisiaj z 70% do 34% ?
Przede wszystkim to wytknąłem ci bycie politycznym pomiotem oraz naciąganie faktów pod teze (czyt. kłamanie). Gratuluję umiejętności czytania i dopasowywania do siebie tego co akurat zauważysz. Daleko dojdziesz w życiu. Baw się i rozwijaj.
Nie dziwi mnie to, robię w lendingu i wszyscy w tej branży pracują jak poprawić to co wypluwa fico (wycisnąć jak najwięcej z kredytów subprime). To co się mieści w granicach tego co daje fico to easy part.
Rentowność amerykańskich 10-latek właśnie osiągnęła 5.125 i przebiła wartości z 2007 roku czyli wielkiego kryzysu finansowego. Przypomnę motto wszystkich pusto-głowych: Nic się nie stało, najważniejsze, że lewaków d--a boli!
wartości z 2007 roku czyli wielkiego kryzysu finansowego.
Wielki kryzys finansowy trwał w latach 2008-2009. Za jego symboliczny początek uznaje się upadek banku Lehman Brothers, który upadl 15 września 2008 roku.
@Miantonomo: Nie bardzo rozumiesz o co chodzi z tymi rentownościami i popytem na obligacje, ale podejrzewam dlaczego.
Posługując się twoim własnym argumentem ze screena: skoro inwestorzy nie wiedzieli jakie będą konsekwencje to nie mogli tego prawidłowo wycenić, a do tego w fazie krytycznej kryzysu stopy były niższe - argumenty które przywołujesz nie mają sensu i nie wytrzymują prostej analizy konsekwencji. A to już kompletnie pomijając fakt, że to co napisałeś
Muszę to z siebie wyrzucić, bo poziom żenady wywaliło już poza skalę. Czy tylko mnie niesamowicie irytuje Cymcyk i ten jego mentorski, przemądrzały ton?
Gość ma skuteczność prognoz na poziomie rzutu monetą (i to taką obciążoną na jego niekorzyść), a wypowiada się z pewnością siebie godną laureata Nobla z ekonomii. Niezależnie od tego, czy chodzi o stopy procentowe, inflację, giełdę czy nieruchomości - regularnie zalicza spektakularne pudła. I co? I nic. Zero refleksji,
@smieszek321: Przypominam, że Cymcyk (przynajmniej w ramach swojej działalności w internecie) nie jest analitykiem, doradcą inwestycyjnym, ekonomistą czy co tam jeszcze by mogło pasować.
On jest influencerem, jego p---------e ma taki sam cel jak p---------e każdego influencera, należy je traktować tak samo, a jego miejsce jest tam gdzie miejsce innych influencerów.
#gielda