Wpis z mikrobloga

@PremeditatioMalorum: jestem ekstrawertykiem, a i tak długo stresowały mnie rozmowy telefoniczne. Nadal w sumie za nimi nie przepadam i wolę się dogadać na żywo, ale w dorosłym życiu przychodzi czasem taki moment, kiedy zaczynasz akceptować fakt, że wiele spraw wygodniej i szybciej da się załatwić przez telefon zamiast gdzieś jechać i ogarniać na miejscu.
  • Odpowiedz
@PremeditatioMalorum: Nienawidzę czegokolwiek załatwiać z ludźmi na gębę, a szczególnie przez telefon. Może z 3 na 10 razy się to uda, ale reszta przypadków, to jak coś zostało ustalone i nigdzie tego nie spisaliście, to będzie z tego jakiś p------y problem.
  • Odpowiedz
@kwiatJaboli: to znaczy być nieporadnym życiowo pierdołą. Płatkiem śniegu co się boi własnego cienia. Leniem, co prokrastynuje wszystko do ostatniej chwili albo w ogóle nie robi. Pier****ym przegrywem.
  • Odpowiedz
@PremeditatioMalorum: 99% spoleczenstwa nawet nie wie co to introwertyzm.
Introwertyzm = ladowanie baterii w domu, glebokie myslenie wewnetrzne, a nie bycie aspoleczna c--a.
Sam jestem typowym introwertykiem, a za mlodu co tydzien klubowalem i poznawalem randomow i brylowalem na melanzach.
  • Odpowiedz
bycie introwertykiem to nie znaczy mieć fobie społeczne


@kwiatJaboli: Mordko, ale tu nie chodzi o strach czy nawet stres, tylko dokładnie o fakt, że takie rozmowy drenuję energię znacznie bardziej niż inne formy kontaktu.
  • Odpowiedz
Introwertyzm = ladowanie baterii w domu, glebokie myslenie wewnetrzne, a nie bycie aspoleczna c--a.

Sam jestem typowym introwertykiem, a za mlodu co tydzien klubowalem i poznawalem randomow i brylowalem na melanzach.

@T0pi5: to tez nie jest właściwe przedstawienie stanu rzeczy. Introwertyzm to przede wszystkim też jest skala i może zmieniać się w ciągu życia. Jeden introwertyk będzie po prostu po pewnym czasie zmęczony nadmierną ekspozycja na ludzi i będzie chciał pójść sobie
  • Odpowiedz